Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Homilia w domu św. Marty

Papież Franciszek

Wierność niepołowiczna

Wierność niepołowiczna - foto
Autor/źródło: Pixabay, Saipano


Msza św. w Domu św. Marty 28 marca 2019

Kwestia „wierności Bogu” jest decydująca. Podobnie jak decyzja co do bycia „z Nim lub przeciwko Niemu”, gdyż nie istnieją drogi pośrednie. Papież Franciszek podczas Mszy św. odprawianej w czwartek 28 marca rano w Domu św. Marty przeszedł bezpośrednio do istoty fundamentalnych wyborów każdego człowieka.

„Modliliśmy się razem tym wezwaniem Pana do nawrócenia: 'Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie'”, powiedział Papież, odnosząc się do Psalmu responsoryjnego. „Bowiem my bardzo często jesteśmy głusi — dodał — i nie słuchamy głosu Pana. Owszem, słuchamy dziennika telewizyjnego, plotek z dzielnicy — to tak, tego słuchamy zawsze. Głos Pana bardzo często pozostaje niewysłuchany”. Ale, uściślił, „jeżeli nie słuchamy głosu Pana, nasze serce staje się jak ziemia bez wody — bez wody. Dni, miesiące, lata bez wody. Twardnieje. Dlatego Pan mówi: 'Serc nie zatwardzajcie'”.

„Kiedy Pan wzywa do tego — powiedział Papież, odnosząc się do fragmentu Księgi proroka Jeremiasza (7, 23-28) — mówi z doświadczenia, a pierwsze czytanie opisuje to doświadczenie Boga w obliczu Jego upartego ludu, który absolutnie nie chce słuchać”. A wypowiadając te słowa, Papież nawet uderzył ręką w pulpit, właśnie żeby ułatwić zrozumienie jego myśli — upór człowieka, który uważa, że sam sobie „wystarcza”. „Pan trochę się uskarża — zwrócił uwagę — w tym fragmencie proroka Jeremiasza: 'Dałem im (...) przykazanie — mówi Pan. — Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem'”. To jest „obietnica”. Tymczasem, „co zrobił lud?”. Jeremiasz pisze: „Ale oni nie usłuchali — mieli uszy zamknięte — ani nie chcieli słuchać moich słów”.

W tym miejscu Franciszek zasugerował, żeby każdy z nas posłuchał, co mówi Pan o ludzie, i pomyślał, czy nie zachowywał się podobnie”. We fragmencie Jeremiasza jest napisane: „Poszli za zatwardziałością swych przewrotnych serc; obrócili się plecami, a nie twarzą”. To jakby powiedzieć: „Nie, Pan się nie liczy — ja wolę to, to i to. Owszem, jest tam Bóg, ale ja robię swoje”.

A także, kontynuował Papież, „Jeremiasz opisuje: „Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkie moje sługi, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchaliście Mnie'”. I może odpowiedzieli: „Tak, tak, tak, jutro Cię posłuchamy”. Jeremiasz pisze dalej: „Uczynili twardym swój kark, stali się gorsi niż ich przodkowie”. I jeszcze: „Oznajmisz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I Pan kończy tym smutnym stwierdzeniem, które jest świadectwem śmierci: 'Przepadła wierność'”.

To jest „lud nie dochowujący wierności, który utracił poczucie wierności”, podkreślił Papież. I „Kościół chce, abyśmy to pytanie dziś zadali sobie, każdy: czy ja utraciłem wierność Panu? — Nie, nie, chodzę w każdą niedzielę na Mszę św. — Dobrze, dobrze, ale ta wierność serca: czy utraciłem tę wierność, albo czy moje serce jest twarde, jest uparte, jest głuche, nie pozwala Panu wejść, samo sobie radzi z trzema bądź czterema rzeczami, potem robi to, co chce?”. To, stwierdził Papież, „jest pytanie dla każdego z nas — wszyscy powinniśmy sobie je zadać, bowiem Wielki Post służy temu, żeby przebadać swoje serce”.

„'Słuchajcie dziś głosu Pana' — to jest wezwanie Kościoła, 'nie zatwardzajcie waszych serc'”, kontynuował Franciszek. Zresztą, wyjaśnił, „kiedy ktoś żyje z sercem zatwardziałym, które nie słucha Pana, wychodzi dalej, poza niesłuchanie Go; w istocie jest coś u Pana, co mu się nie podoba, zostawia Pana na boku pod jakimś pretekstem, dyskredytuje Pana, oczernia Pana, zniesławia Pana”.

W tym miejscu Papież odniósł się do fragmentu Ewangelii Łukasza (11, 14-23), czytanego w liturgii: „To właśnie przydarzyło się Jezusowi z ludźmi — Jezus czynił cuda, uzdrawiał chorych, żeby pokazać, że ma moc uzdrawiania także naszych dusz, serc. A co oni, uparci, powiedzieli?. 'Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy'”.

„Dyskredytowanie Pana — kontynuował — jest przedostatnim krokiem do tego odrzucenia Pana; niesłuchanie Go, dopuszczenie, aby serce stało się twarde, jak ziemia (będąca) od lat bez wody, a potem zdyskredytowanie Go: 'Ależ nie, ten cud, to czarownik', mówili o Jezusie; 'działa mocą diabła, jak wszyscy czarownicy'”.

Zatem „dyskredytowanie Jezusa”. A potem „jest jeszcze tylko ostatni krok, od którego nie ma powrotu, którym jest bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu”. W Ewangelii widać, że „Jezus stara się ich przekonać”. Lecz oni Go nie słuchają. Tak iż „ostatecznie, podobnie jak prorok kończy tym jasnym zdaniem — 'przepadła wierność' — Jezus kończy innym zdaniem, które może nam pomóc: 'Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie'”. Papież jasno przypomniał, że nie można mówić: „'Nie, nie, ja jestem z Jezusem, ale na pewną odległość, nie zbliżam się zbytnio'. Nie, to nie istnieje. Albo jesteś z Jezusem, albo jesteś przeciw Jezusowi; albo jesteś wierny, albo nie jesteś wierny; albo masz serce posłuszne, albo utraciłeś wierność”.

„Niech każdy z nas — zasugerował jeszcze Franciszek — zastanowi się dzisiaj w czasie Mszy św. i potem w ciągu dnia, zastanowi się przez chwilę: jak jest z moją wiernością? Czy żeby odrzucić Pana, szukam jakiegoś pretekstu, czegoś, i dyskredytuję Pana?”. Dlatego nie należy „tracić nadziei, a te dwa stwierdzenia — 'przepadła wierność', i 'kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie' — pozostawiają jeszcze miejsce na nadzieję, także dla nas”.

Na zakończenie homilii Papież przypomniał „ostatnie słowa, które słyszeliśmy w śpiewie przed Ewangelią: 'Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, mówi Pan, bo jestem miłosierny i litościwy”'. Zatem, podkreślił, „twoje serce jest twarde jak ten kamień, jest twarde. Owszem tyle razy Mnie dyskredytowałeś, żeby nie być Mi posłusznym, może nawet Mnie oczerniałeś. Ale jest jeszcze czas: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, mówi Pan, bo jestem miłosierny i litościwy; zapomnę wszystko. Zależy Mi na tym, żebyś przyszedł do Mnie. To się liczy, mówi Pan'. I tym samym zapomina całą resztę”. Zatem, zakończył Franciszek, to jest czas miłosierdzia, to jest czas litości Pana — otwórzmy serce, żeby On przyszedł do nas”.  

 


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: serce wierność wiara grzech przeciwko Duchowi Świętemu relacja z Bogiem posłuszeństwo Bogu samowystarczalność zatwardziałość głos Pana
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W