Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Wspomnienie o ojcu Danielu

Ludwik Lewin

Wspomnienie o. Daniela Rufeisena to dla mnie wspomnienie ciepła. Ciepło było tego grudniowego popołudnia na Górze Karmel w Haifie, gdzie pierwszy raz spotkałem sławnego zakonnika. Jeszcze cieplejszy okazał się jednak człowiek.

Nasze spotkanie miało konkretny cel. Przyjechaliśmy do ojca Daniela, by wystąpił w filmie o Izraelu realizowanym przez Nataszę Czarmińską i Jarka Sypniewskiego dla paryskiej wtedy i opozycyjnej grupy Video-Kontakt. Ojciec Daniel był bardzo zajęty - musiał załatwić pomoc dla którejś z parafianek, miał też pełno spraw biurowych - wyjeżdżał następnego dnia za granicę. Ale to my się spieszyliśmy i nie zważając na jego zajęcia chcieliśmy, żeby już, natychmiast, odpowiadał przed kamerą na nasze pytania. Poprosił łagodnie o zostawienie mu pół godziny - tak naprawdę to on nas zostawił w kawiarni. Wrócił punktualnie, nie pozwolił nam zapłacić - "przecież to ja was zmusiłem, żebyście tu przyszli" - i potem już z jego strony nie było mowy o pośpiechu.

Ojciec Daniel był bardzo czynny, podejmował wiele akcji, ale znano go z tego, że miał czas dla ludzi.

Powiedziałem, że ojciec Daniel był sławnym zakonnikiem. Do tej sławy przyczynił się proces, jaki miał z państwem Izrael o przyznanie mu izraelskiego paszportu. Jak wiadomo, żydostwo jest zarówno wyznaniem jak i narodowością. Są to dwa pojęcia nierozłącznie splecione wielowiekową tradycją, prawem rabinicznym, powszechnym odczuciem. Żyd wyznania katolickiego to dla Żydów więcej niż sprzeczność. To zaprzeczenie żydostwa.

Żydowskie racje, które spowodowały, że izraelski rząd nie chciał mu dać paszportu, bardzo spokojnie i z wielkim wyrozumieniem tłumaczył nam sam ojciec Daniel. To wyrozumienie szło tak daleko, że gdy wygrał proces o obywatelstwo, zrezygnował ze starań, by wpisano mu w dowodzie osobistym, że jest Żydem.

I nie można tego nazwać inaczej niż wyrozumieniem właśnie, bo Daniel Rufeisen w sposób dlań oczywisty uważał się za Żyda. Swą pracę duszpasterską w Izraelu traktował przecież jako odbudowę Kościoła judejskiego, tego, którego pierwsze fundamenty położył sam Chrystus. Uważał, że - tak jak niegdyś Pan Jezus - jest dobrym Żydem, i że jego droga życiowa to nie ślepy zaułek apostaty, ale prosty szlak, z którego żydostwo nigdy nie powinno było zboczyć. Był o tym przekonany, i na co dzień, wraz z chrześcijanami z rodzin żydowskich, starał się zbudować, czy raczej w swoim pojęciu odbudować ten izraelski Kościół.

Zrezygnował jednak z urzędowego potwierdzenia własnego żydostwa, bo uważał, że posiadanie racji nie jest przyczyną wystarczającą, by ranić uczucia większości mieszkańców tego kraju, dla których Żyd musi być wyznawcą religii Mojżesza.

Ten powrót do korzeni chrześcijańskich był jednocześnie odczuwany przez wielu duchownych katolickich jako próba zjudaizowania religii apostolskiej. Ze względu na drzemiący w nich antysemityzm albo dlatego, że uważali, iż konieczne jest wytyczenie ostrej granicy między starym a nowym prawem, niektórzy księża ostro potępiali postępowanie ojca Daniela i starali się mu przeszkodzić w głoszeniu swych idei. O tym też opowiedział nam on sam.

Mówił o tym wszystkim z uśmiechem, nie mając do nikogo pretensji. Przeciwnie, jakby rozwijając i podbudowując argumenty swych przeciwników i - przede wszystkim - analizując, tłumacząc i wybaczając ich pobudki. Było to, nie wiem - czy bardziej chrześcijańskie, czy też bardziej żydowskie - ale bardzo mocne przekonanie, że żadne idee nie liczą się bardziej niż człowiek.

Zrozumiałem, że ojciec Daniel, dla którego zbawienie jest tak ważne, nie pragnie zbawiać ludzkości jako takiej, czyli abstrakcyjnej, ale każdego napotkanego człowieka. I choć na Górze Karmel bardzo daleki byłem od jego wiary religijnej, to przecież czułem, że jego wiara we mnie zbawia mnie odrobinę. I to stanowi dla mnie o wielkości Ojca Daniela.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Karmel Żyd Izrael antysemityzm Daniel Rufeisen