Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

"Idziemy" nr 13/2009

Dariusz Kowalczyk SJ



Prezerwatywa zamiast myśli


Przez media przewaliła się kolejna antypapieska histeria. Tym razem pretekstem stały się prezerwatywy. Lider włoskiej chadecji Pier Ferdinando Casini stwierdził, że w atakach na Papieża widać „rękę międzynarodowej masonerii”. W tej ocenie zgodził się z nim włoski minister kultury Sandro Bondi. Uważa on, że za pluciem na Benedykta XVI kryje się „laicki integryzm, nafaszerowany antyklerykalizmem, mającym na celu odebranie katolikom prawa do publicznego wyłożenia swoich racji”. Może to rzeczywiście masoni podjęli kolejną wojenkę z katolicyzmem. A może bicie w Papieża trzeba raczej tłumaczyć zwykłą ludzką głupotą i podłością.

Benedykt XVI na pokładzie samolotu lecącego do Afryki powiedział, że problemu AIDS nie można pokonać dystrybucją prezerwatyw; przeciwnie, prezerwatywy potęgują jeszcze problem. „Postępowy” świat na te słowa zachłysnął się z oburzenia. W Polsce niezastąpiona w tego rodzaju sytuacjach „Gazeta Wyborcza” natychmiast dała Papieżowi odpór. Zaczęła od ubolewania, że stanowisko Watykanu w sprawie prezerwatyw usztywnia się. To stwierdzenie jest sprytną manipulacją mającą na celu dorabianie Benedyktowi XVI „gęby” wstecznika. Tymczasem Papież powtórzył naukę Kościoła, którą wcześniej głosił zdecydowanie Jan Paweł II, a przed nim Paweł VI. Jeśli ktoś tu się usztywnia, to „Wyborcza” w swojej niechęci do katolicyzmu.

Komentatorzy dbający – świadomie lub nie – o interesy koncernów produkujących prezerwatywy przekonywali, że gdyby Kościół przestał głosić swoją etykę seksualną, a zaczął współpracować z organizacjami rozdającymi kondomy, to udałoby się uratować wiele istnień. „Papież jest mordercą” – cytuje „Wyborcza” jednego z francuskich lekarzy. Pomyślmy jednak logicznie. Jeśli ktoś słucha nauczania Kościoła, to zachowuje wstrzemięźliwość seksualną przed ślubem, a po ślubie zachowuje wierność małżeńską. Takie osoby, które są sobie wierne w małżeństwie, nie łapią choroby AIDS.

Gdyby gęganie niektórych dziennikarzy brać na poważnie, to trzeba by założyć, że oto jakiś człowieka zamierza odbyć przygodny stosunek seksualny, ale przypomina sobie, że jest katolikiem i że Papież zabrania prezerwatyw, a zatem czyni rozpustę bez gumki. W rezultacie zaraża się AIDS. Ktoś by wtedy mógł powiedzieć: – A gdyby Kościół zezwalał na kondomy, to by się ten biedny człowiek nie zaraził. Tyle że taka wizja jest zupełnie absurdalna. Bo Kościół nie twierdzi, że bardziej cudzołoży ten, kto założył prezerwatywę, niż ten, kto cudzołoży bez prezerwatywy. Kościół naucza o wstrzemięźliwości i wierności, a dopiero w tym kontekście pojawia się stanowisko w sprawie prezerwatywy. Jeśli ktoś uprawia przygodny seks, to Kościół nie mówi „ No dobrze, tylko – pamiętaj! – bez gumki”. Nie, Kościół chce tego kogoś przekonać do innego, moralnego, a przy tym zdrowego trybu życia.

Praktyka pokazuje, że najskuteczniejsze programy walki z rozprzestrzenianiem się AIDS opierają się na uczeniu wstrzemięźliwości i wierności, jeśli nie małżeńskiej, to przynajmniej partnerskiej. Organizacje rozdające prezerwatywy przyczyniają się w gruncie rzeczy do propagowania rozwiązłego stylu życia. Ideolodzy od gumek głoszą: Rozumiemy, że musisz współżyć, kiedy ci się tylko zechce, i dlatego dajemy ci prezerwatywę. Jednak po pierwsze, prezerwatywy nie zabezpieczają w 100 procentach, a po drugie, ktoś o rozpustnej mentalności dwa razy założy gumkę, a za trzecim razem nie.

Ma rację Benedykt XVI, kiedy mówi, że prezerwatywy tylko zwiększają problem AIDS. W stolicy Stanów Zjednoczonych, gdzie tzw. edukacja seksualna i dostępność gumek jest na najwyższym poziomie, stopień rozprzestrzenienia się AIDS jest wyższy niż w niektórych miastach afrykańskich. Dlaczego? Ano dlatego, że plagę AIDS zwalcza się skutecznie przez zmianę stylu życia, a nie przez rozwiązłość opakowaną w gumkę.


opr. aś/aś


 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: AIDS choroba media Afryka papież problemy prezerwatywa edukacja seksualna Benedykt XVI