• Idziemy

Pieniądze i media

Obecna rozgrywka między kierownictwem „Gazety Wyborczej” a jej wydawcą, czyli spółką Agora SA, odsłania fragment szerszej rzeczywistości, w której funkcjonują media w Polsce.

Zwykli ludzie o tym, co naprawdę dzieje się w „wielkim świecie”, dowiadują się najczęściej przez przypadek. Albo wtedy, gdy ktoś z zakulisowych uczestników gry potrzebuje zwykłych ludzi, aby z ich pomocą przeforsować swoje oczekiwania, których w białych rękawiczkach przepchnąć się nie da. Tak było choćby z tzw. „aferą Rywina”, która ujawniła, jak w III Rzeczpospolitej, za ile i pod kogo pisane są ustawy. Przy okazji wyszło na jaw, jak zdobywa się wpływy w mediach i jakie są faktycznie relacje między niektórymi przedstawicielami postkomunistycznej nomenklatury postmagdalenkowych elit.

Dzięki sejmowej komisji śledczej mogliśmy poznać zakulisowe rozmowy Lwa Rywina z Adamem Michnikiem. Teraz mamy kolejną odsłonę pasjonującej rozgrywki między Michnikiem i resztą kierownictwa „Gazety Wyborczej” a jej wydawcą, czyli spółką Agora SA. Stawać po żadnej stronie tego sporu nie zamierzam, ale przyglądać się mu warto. Głównie dlatego, że odsłania on fragment szerszej rzeczywistości, w której funkcjonują media w Polsce. O ile bowiem Michnik od lat studenckich konsekwentnie, chociaż różnymi metodami, realizuje swój cel, o tyle Agora nie jest już tą samą firmą, która powstawała jako wydawca i finansowe zaplecze dla „Wyborczej”. W tej chwili dziennik Michnika, rozprowadzany w nakładzie nieco ponad 53 tys. egz., stanowi tylko niewielką część biznesowego tortu Agory.

Oprócz „Wyborczej”, portalu wyborcza.pl i gazeta.pl spółka posiada także sieć kin Helios oraz firmę Next Film. Jest właścicielem Radia Złote Przeboje, Radia Pogoda, Rock Radia oraz większościowym współwłaścicielem TOK FM. W 2019 r. nabyła także 40 proc. udziałów w spółce Eurozet (Radio ZET, Meloradio, Antyradio, Radio Plus, Chili ZET), jednak przejęciu Eurozetu sprzeciwił się UOKiK. Prowadzi też wydawnictwo książkowe i płytowe. Ma agencję AMS, z własnymi nośnikami reklamy zewnętrznej, a ostatnio we współpracy z marką Pasibus rozwija sieć gastronomii.

Agora jest spółką giełdową i jako taka ma być nastawiona na zysk. Jej akcjonariuszami są inwestorzy krajowi i zagraniczni. Według raportu portalu money.pl w aż 42 proc. akcji Agory zainwestowane są pieniądze Polaków, które zostały jeszcze w OFE. Od wyników Agory zależą więc przyszłe emerytury wielu z nas! Aby uchronić Agorę przed widmem przejęcia przez spółki Skarbu Państwa, ponad 11 proc. akcji Agory kupił powiązany z George’em Sorosem fundusz Media Development Investment Fund. Perspektywa przejęcia Agory przez ludzi Jarosława Kaczyńskiego spędzała bowiem sen z powiek zarówno władzom spółki, jak i Michnikowi. Jedni i drudzy nie kryją przecież, po której są stronie ideologicznego sporu. Ale także jednym i drugim pieniądze nie są obojętne. Z ich wymiany zdań jasno wynika, że obecny spór dotyczy pieniędzy. Inne sprawy wychodzą niejako przy okazji.

Do tych innych spraw należy także rosnące zaangażowanie w rynek medialny w Polsce funduszy zagranicznych powiązanych ze wspomnianym już George’em Sorosem. A kto płaci, ten wymaga! Kolejną jego interwencją na naszym rynku medialnym był zakup 40 proc. akcji wydawcy „Rzeczpospolitej”. Sprawa jest podwójnie znacząca. Najpierw ze względu na dotychczasową renomę tego dziennika. A po wtóre – ze względu na przecieki, jakoby zakupem tego wydawcy zainteresowana była jedna z państwowych spółek. Podobna sytuacja miała miejsce w czasie sprzedaży Eurozetu. Pokazuje to, jak zaciekła jest walka o media w Polsce. Nie chodzi w niej tylko o pieniądze, choć one są ważne, ale nade wszystko o rząd dusz – o modelowanie myślenia Polaków.

Mimo prób podejmowanych przez rząd (zakup Polska Press) oraz niszowych inicjatyw konserwatywnych może się wkrótce okazać, że ostatnimi polskimi mediami będą te powiązane z Kościołem. Nawet w przypadku zmiany władzy politycznej nie grozi im obce przejęcie. Dlatego ich funkcjonowanie jest w interesie i Polski, i Kościoła. Im szybciej to wszyscy zrozumiemy, tym lepiej. Problemem dla tych mediów – większym niż dla innych – są ograniczenia związane z COVID-19, szalejąca infl acja i rosnące koszty. Dotyka to również tygodnika „Idziemy”. Mimo wszystko w najbliższym czasie nie planujemy zmiany ceny naszego tygodnika. Jak dotąd będzie kosztował 5 zł. Parafie i diecezje mogą liczyć na znaczące rabaty. Nam bowiem nie chodzi o biznes, tylko o obecność chrześcijańskiego punktu widzenia w debacie publicznej i w świadomości Polaków.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama