Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Geometria dyplomacji

W zeszłym stuleciu (to znaczy w zeszłym roku) uczestniczyłem w spotkaniu poświęconym czemuś, co dyplomaci nazwali trójkątem weimarskim. Podkreślam, że nazwa pochodzi od dyplomatów, ponieważ geometra nazwałby tę figurę prędzej linią prostą niż trójkątem. Z Polski przez Niemcy do Francji można dojść idąc prosto, ale pojęcie trójkąta działa na wyobraźnię, każdy róg zachowuje równe prawa, a przy linii ktoś jest na końcu. Co gorsza, linia łatwo kojarzy się z osią, a oś miała miejsce w historii i łączyła Rzym, Berlin i Tokio, tworząc na mapie trójkąt wydłużony, a więc nierównoboczny.

Obok trójkąta wymyślonego w Weimarze (gdzie Goethe może wspominać Mickiewicza) jest jeszcze w dyplomacji grupa państw wyszehradzkich, która była trójkątem do czasu, kiedy Czechy rozwiodły się ze Słowacją, a dziś nie chce się zwać kwadratem, chociaż to by dla mnie miło brzmiało.

Wspominam te piękne twory dyplomatycznej wyobraźni, bo wydaje się, że uczestnictwo w każdym klubie dodaje nam splendoru. Biada krajom izolowanym, które do niczego nie należą (chyba że są przy tym mocarstwami).

Twór weimarski odznacza się jawnie brakiem naturalnej równowagi. Polska jest najmniejsza i najsłabsza, a do tego najsłabiej związana — Niemcy i Francja romansują od półwieku, a my wchodzimy spóźnieni do zastanego mariażu. Wprawdzie w starej tradycji francuskiego mieszczańskiego świntuszenia ménage ŕ trois ma swoje miejsce w kulturze, to jednak dla ludzi kultury nie jest to klarowna relacja, toteż czułem się w godnym i doborowym gronie jak skromny kuzyn z prowincji.

Przywilej prowincjuszy to czujność, świeże spojrzenie. Słuchając przebiegu debaty wytropiłem pewien problem językowy, który się powtarzał w przekładzie między francuskim a niemieckim. Debatowaliśmy, jak to zwykle, o tolerancji, otwartości, przekraczaniu etnicznego egoizmu, a tu ze strony francuskiej pada wdzięczne słowo „metisage”. Metysi to są mieszańcy. Metisage dotyczy także rasowych psów. Zdarza się, że hodowca pod wpływem nieuwagi dopuści, aby spanielka zadała się z dobermanem. Rezultatem będzie pies wielorasowy, czyli po prostu kundel. Honorowo można nazwać go metysem.

We francuskiej kolonialnej perspektywie Metysami byli potomkowie kolonialistów i tych, którzy im się poddali, przy czym metaforyczne to słowo brzmi przyjaźnie. Można powiedzieć, że kultura Francuzów jest w ogromnym stopniu dziełem ludzi, którzy byli pół-Francuzami (w ramach trójkąta natychmiast pojawia się przykład Apollinaire'a i Chopina). Niemcy nie zaznali w takim stopniu kolonialnej ekspansji jak Francuzi i w przekładzie słowo „metisage” jest obraźliwe — w świetle niedawnych obłędów rasowych tłumaczy się jako skundlenie i kojarzy się z Rassenschande. Po polsku skundlenie nie dotyka „etniki” — ma skojarzenia kulturowe — mówimy o kimś, że jest rasowym poetą, malarzem czy politykiem i przez skundlenie rozumiemy odejście od pewnej klasy. Skundlały znaczy prawie to samo co skarlały i nie oznacza przymieszki obcej rasy.

Temat rasowych przekonań Polaków jest zbyt złożony i zbyt wybuchowy, żebym zaryzykował tu jakieś porównania. Relacjonuję jedynie francusko-niemiecką różnicę, która — mimo pięćdziesięciu lat bliskiego związku — wciąż istnieje. Pomieszanie rasy dla Niemca jest czymś przykrym, a dla Francuza nie, oczywiście jeżeli będziemy patrzyć na to wszystko powierzchownie — o tym, co siedzi głębiej w czyjejś duszy — jako strona trzecia — nie śmiem sądzić.

A skoro nie śmiałem sądzić, spróbowałem nieśmiałej prowokacji. Kłócono się właśnie o liczbę komisarzy w przyszłej, rozszerzonej Unii i chodziło o to, czy koniecznie każdy kraj ma mieć swego komisarza. Zwróciłem obecnym uwagę, że choć polityka jest czymś ważnym, są w życiu narodów sprawy jeszcze ważniejsze. Na przykład piłka nożna. W piłce w barwach Niemiec może grać napastnik z Senegalu. Czy mógłby być także niemieckim komisarzem? W długiej historii Europy dyplomaci byli do wynajęcia, niezależnie od narodowości. Zwykle byli to arystokraci, a ci z narodowej perspektywy przypominali metysów, bo mieszali się między sobą. Król Hiszpanii jest francuskim Burbonem, podobnie francuska jest dynastia u Szwedów. Może tutaj trzeba szukać drogowskazu?


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Europa kultura Niemcy Francja mniejszości kolonie Zanussi Weimar
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W