Nie bój się!

Dzisiejsze czytania ukazują nam obraz rodzącego się Kościoła oraz doświadczenie wiary uczniów, która już u samych początków zostaje wystawiona na próbę. W Dziejach Apostolskich widzimy wspólnotę, która, choć napełniona Duchem Świętym, nie jest wolna od napięć i trudności. Spór o codzienną posługę pokazuje, że Kościół od początku był rzeczywistością bardzo ludzką, a zarazem głęboko Bożą. To na co należy zwrócić uwagę to zachowanie Apostołów, którzy nie uciekają od problemu, ale rozwiązują go w duchu mądrości i rozeznania. Ustanawiają siedmiu mężów „pełnych Ducha i mądrości", aby troszczyli się o ubogich, sami zaś skupiają się na modlitwie i głoszeniu słowa.

To wydarzenie ukazuje niezwykle ważną prawdę: Kościół żyje wtedy, gdy każdy odnajduje w nim swoje miejsce i powołanie. Nie wszyscy są powołani do tego samego, ale wszyscy są potrzebni. Tam, gdzie brakuje tej harmonii, rodzą się napięcia. Stwierdzenie „Słowo Boże rozszerzało się" wskazuje na owoc dobrze uporządkowanej wspólnoty, w której służba bliźniemu i wierność modlitwie idą w parze.

Ewangelia dzisiejsza natomiast przenosi nas na wzburzone jezioro. Uczniowie są sami, zapada noc, a Jezus nie przychodzi tak, jak się spodziewali. Wiatr jest przeciwny, fale budzą lęk. To obraz wielu naszych doświadczeń: chwil, gdy wydaje się, że Bóg jest nieobecny, a życie wystawia nas na próbę. Jednak właśnie wtedy Jezus przychodzi. Robi to często w sposób zaskakujący i trudny do rozpoznania. Jego słowa: „To Ja jestem, nie bójcie się!" są echem objawienia Boga, który jest wierny i obecny.

Zauważmy, że dopiero gdy uczniowie przyjmują Jezusa do łodzi, docierają do brzegu. Ta scena zawiera głęboką symbolikę. Bez Chrystusa nasze wysiłki mogą być pełne trudu i niepokoju. Z Nim nawet burza nie jest przeszkodą, lecz drogą do celu.

Dzisiejsze słowo zaprasza nas więc do przyjmowania w życiu dwóch postaw. Po pierwsze, do odpowiedzialności za Kościół, który nie jest „czyjś", ale nasz. Każdy z nas ma w nim swoje miejsce i zadanie. Po drugie, do zaufania Chrystusowi w chwilach niepokoju. Nawet jeśli wydaje się daleki, On przychodzi i mówi: „Nie bój się".

W świecie pełnym zamętu i niepewności jesteśmy wezwani, by budować wspólnotę opartą na służbie i modlitwie oraz by w każdej burzy życia rozpoznawać obecność Tego, który jest Panem historii i naszego życia.

« 1 »