Drodzy Czytelnicy, dzisiejsze czytania podejmują bardzo ważny dla nas temat, także w perspektywie tego co obecnie dzieje się w naszej Ojczyźnie. Prowadzą nas bowiem ku zrozumieniu tajemnicy jedności, która rodzi się tylko i wyłącznie z Bożego działania, ale przechodzi przez „dramat” ludzkiego serca. Spójrzmy na pierwsze czytanie. Prorok Ezechiel ukazuje wizję zgromadzenia rozproszonego ludu Izraela. Bóg zapowiada: „uczynię ich jednym narodem” i „ustanowię nad nimi jednego pasterza”. To obietnica nie tylko politycznego zjednoczenia, ale przede wszystkim odnowienia serca i przymierza. Jedność, o której mówi Bóg, nie jest owocem ludzkich układów, lecz Jego łaski. Jest powrotem do wierności, oczyszczeniem z grzechu i zamieszkaniem Boga pośród swojego ludu: „Mój przybytek będzie pośród nich”.
Ewangelia pokazuje, jak ta obietnica zaczyna się realizować, choć jest to sposób, powiedzielibyśmy – paradoksalny, nieoczywisty. Po wskrzeszeniu Łazarza wielu uwierzyło w Jezusa, lecz inni poszli donieść o tym faryzeuszom. Zamiast otworzyć się na znak życia, rodzi się lęk i kalkulacja. Kajfasz wypowiada słowa, które stają się nieświadomym proroctwem: „lepiej, żeby jeden człowiek umarł za naród”. W jego ustach jest to zimna polityczna decyzja, ale w planie Bożym staje się zapowiedzią zbawczej śmierci Chrystusa. Jezus odda życie nie tylko za jeden naród, ale przede wszystkim po to, „aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno”.
Tu spotykają się oba czytania. Jedność, którą zapowiadał Ezechiel, dokonuje się przez ofiarę Jezusa. To nie siła ani kompromis budują prawdziwą wspólnotę, lecz miłość zdolna oddać życie. Krzyż staje się miejscem zgromadzenia rozproszonych – początkiem nowego ludu, którym jest Kościół.
Słowo Boże stawia dziś przed nami pytanie: czy chcemy należeć do tej jedności? Czy pozwalamy Bogu nas gromadzić, czy raczej – jak przeciwnicy Jezusa – zamykamy się w lęku, interesie, przywiązaniu do własnych racji? Grzech zawsze rozprasza, dzieli, oddala. Chrystus natomiast jednoczy – ale za cenę nawrócenia serca.
W czasie Wielkiego Postu jesteśmy zaproszeni, by wejść na tę drogę jedności. Najpierw w relacji z Bogiem, przez szczere pojednanie, a potem w relacjach z innymi – w rodzinie, parafii, wspólnocie. Prawdziwa jedność nie polega na udawaniu, że nie ma różnic, ale na tym, że pozwalamy Chrystusowi być naszym Pasterzem. On jeden potrafi uczynić z nas „jedno”, bo oddał za nas życie.