Grzech i nadzieja

Smutna jest dzisiejsza Ewangelia. Smutna, bo porusza najboleśniejszy problem człowieka – grzech. Nie przestaje jednak być Ewangelią – dobrą nowiną. Potrzebujemy usłyszeć historię zdrady Judasza i rozważyć ją po to, aby w pełni uświadomić sobie, o co walczy Pan Jezus, za co oddaje swoje życie. Składa ofiarę z siebie, aby wybawić nas od grzechu. W historii Judasza widzimy czym jest grzech, z perspektywy nieszczęsnego ucznia, ale przede wszystkim z perspektywy Jezusa.

Z powierzchownej lektury dzisiejszej Ewangelii ktoś mógłby wyciągnąć błędny wniosek, że Judasz i jego zdrada jest częścią planu Pana Jezusa. Wydawałoby się, że Judasz bezwiednie wykonuje Jego wolę. Taką absurdalną teorię znajdujemy w tak zwanej Ewangelii Judasza, gnostyckim apokryfie, którego autorzy usiłowali wcisnąć Objawienie w ramy wymyślonej przez siebie fałszywej religii. Głupie pomysły mogą trwać wieki i powracać, jak w przypadku wspomnianego apokryfu. Piszą o nim czasem silący się na oryginalność dziennikarze, gdy redaktor każe im wysmażyć tekst na Wielkanoc, ale żeby przypadkiem nie był „wyznaniowy”. Nie warto mu poświęcać więcej uwagi, bo na szczęście prawda zawarta w Objawieniu jest wieczna. Na niej się skupimy.

Jezus wzruszył się do głębi. Wie, że Judasz go zdradzi, bo w swej Boskiej naturze widzi całą historię. To jednak nie znaczy, że chce, aby Judasz go zdradził. Robi wszystko, aby okazać niewiernemu uczniowi swoją miłość. Gest podania chleba z gorzkimi ziołami był znakiem przyjaźni. Judasz robi jednak coś przerażającego. Odrzuca przyjaźń Pana Jezusa, zamyka serce na Jego o miłość. Na własne życzenie wpuszcza do serca Szatana. W Ogrójcu Pan Jezus da mu jeszcze jedną szansę, mówiąc do niego „przyjacielu”. Ale i tę zmarnuje. Tym ostatecznie jest grzech– odrzuceniem przyjaźni Boga.

Ewangelia jest jednak dobrą nowiną. Nie chcemy być jak Judasz. Ale jesteśmy słabi, tak łatwo nam przychodzi niewierność. Może nie odrzucamy przyjaźni Jezusa, ale nie potrafimy na nią odpowiedzieć. Oto widzimy Szymona Piotra. Jest pełen dobrych intencji, ale za kilka godzin również zawiedzie. Pan Jezus to wie i ostrzega swego ucznia przed zbytnią pewnością siebie. Równocześnie jednak zapowiada mu, że nawet jego grzech nie będzie przeszkodą, aby za Nim podążał. Pod warunkiem, że nie przestanie kochać. I słaby i kruchy książę apostołów nie przestanie kochać swego Mistrz,  czego wyrazem będzie żal i nawrócenie. Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz

 

« 1 »