Kiedy pierwszy raz byłem w Nikaragui, byłem porażony skrajną biedą. Myślałem, że celem moim ma być zdobywanie pieniędzy i pomaganie ubogim. Przez lata posługi zobaczyłem Boże wezwanie do innego dzieła: „Nie mam srebra ani złota, ale co mam to ci daję”. Możliwość spotkania z Chrystusem we Wspólnocie sióstr i braci, przez których będziesz dostawał Miłość. I to działa, życie tych ludzi się zmienia, mimo trwającej biedy.
Uczniowie oddalają się od Jerozolimy, miejsca, gdzie ich Nauczyciel przegrał zmagania z arcykapłanami i przywódcami. Nie widzą, że oddalają się od miejsca ich zbawienia. Zawiódł ich Ten, który miał usunąć z ich życia krzyż, rzymską dominację.
Co lub kto jest twoim krzyżem dzisiaj: Twój mąż; żona; dziecko, które kolejny raz zostało przez policję przywiezione do waszego domu; twój gwałtowny charakter; twój romans, którego nie możesz zerwać; lęk przed tym, że jak twoi bliscy dowiedzą się o tym co zrobiłaś trzy lata temu, to cię potępią?
I wciąż spodziewasz „się, że On właśnie miał wyzwolić” ciebie od tych krzyży, że ci je miał zabrać. Tyle modlitw w tej intencji, tyle drogo opłaconych pielgrzymek za morza i oceany, tyle wołania do Jezusa.
Może On właśnie teraz chce ci odpowiedzieć. On nie opuścił tych, którzy odchodzili od Jego zbawienia dokonanego paradoksalnie, gdy przegrał na krzyżu. On idzie za pogubionymi w swoim żalu, nie czekając, aż oni przyjdą do Niego. Dziś jesteś jak ten „żebrak spod Pięknej bramy”. Chcesz, by Bóg ulżył twojej niedoli. A On przygotował dla ciebie coś nieoczekiwanego.
Uczniowie wrócili do miejsca cierpienia Jezusa z Nazaretu. Tu spotkali Wspólnotę, która otrzymała doświadczenie zmartwychwstania, że Miłość Boga jest mocniejsza niż ich egoizm. Zwątpili w Tego, który za nich umarł.
On towarzyszy ci w twojej drodze. Jesteś zawiedziony, potępiasz siebie i innych, krytykujesz „na lewo i prawo”, straciłeś sens życia – wegetujesz. Ale On chce teraz rozpalić twoje serce. Czytasz ten komentarz i On zbliża ogień Jego Miłości do twego serca. On cię kocha, gdy jesteś zawiedziony. Nie mówi, że masz się zmienić. Nawet nie chce za bardzo cię naciskać, okazuje, „jakby miał iść dalej”. Może Go zaprosisz dzisiaj do twego serca?