Jedność i Krzyż

Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? Mądry Nikodem posiadał wielką wiedzę, znał doskonale prawo Starego Przymierza i nauczanie proroków, a także mądrość przekazaną przez tradycję. W odróżnieniu od wielu innych uczonych w Piśmie, szczerze szukał prawdy, a zdobyta przez lata wiedza mu nie wystarczała. Dlatego przychodzi nocą do nauczyciela z Nazaretu. Jednak nawet Nikodem nie pojmuje pełnego sensu tego, co Bóg przekazał przez Mojżesza i proroków. Nie jesteśmy mądrzejsi od niego. Dlatego też Bóg przychodzi, przyjmując ludzką naturę, aby dać nam światło. Dopiero wiara w Jego śmierć i zmartwychwstanie, w Jego nieskończoną, Boską miłość, pozwala zrozumieć sens wszystkiego co dzieje się na ziemi, bo odnosi to do źródła. Czym bowiem są „sprawy niebieskie”? Są życiem samego Boga.

Jak bowiem można pojąć i uwierzyć w jedność Kościoła, o której mówi dzisiejsze czytanie z Dziejów Apostolskich, bez wiary w zbawczą ofiarę Jezusa Chrystusa? Chrześcijanie są przecież tak bardzo podzieleni. Nawet Kościół katolicki, w którym w pełni trwa Kościół Chrystusa, cierpi z powodu wewnętrznych podziałów. W parafiach, wspólnotach czy różnych przedsięwzięciach apostolskich też tak często dochodzi do konfliktów. Mało tego, w naszych rodzinach, które powinny być, co najmniej w naszych pragnieniach, domowym Kościołem, potrafimy się pokłócić tak bardzo, że zdumieni i zgorszeni są ludzie dalecy od naszej wiary. Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli. Ktoś mógłby gorzko skomentować: to działało tylko przez krótki czas, pod wpływem pierwszego impulsu, który dał Jezus, przed swoim odejściem do Nieba.

A jednak, Chrystus cały czas nas jednoczy. W rozmowie z Nikodemem przypomniał mu wydarzenie z czasu wędrówki Izraela przez pustynię. Izraelici, jak wszyscy ludzie, co rusz ulegali czysto ludzkiemu widzeniu tego, co ziemskie. W którymś momencie po raz kolejny zbuntowali się przeciw Mojżeszowi. I oto spada na nich plaga jadowitych węży. Te jadowite węże są symbolem podziału i rozłamu. Odwrócenie się od Boga oznacza otwarcie się na zło, a wtedy do akcji wkracza diabeł, który zresztą po raz pierwszy wkroczył w historię człowieka właśnie pod postacią węża. Jednak Bóg nie zostawia swego ludu na pastwę nieszczęścia, które sam na siebie ściągnął. Na Jego rozkaz Mojżesz umieszcza na palu wizerunek miedzianego węża. Lud gromadzi się przy nim i samo spojrzenie na niego przynosi ratunek od śmiertelnego jadu. Symbol tajemniczy, który Nikodem pewnie pojął dopiero po śmierci Pana Jezusa na krzyżu. Syn Boży bierze na siebie grzechy całego świata i składa siebie w ofierze. Ta ofiara daje nam życie, o ile patrzymy na Niego i przyjmujemy Jego miłość.

Cały czas pełzają wśród nasz różne węże, również węże podziałów i konfliktów w Kościele czy szerzej, w naszej rodzinie ludzkiej. Kąsają nas, choć często jad jest połączony ze ‘środkiem znieczulającym”, także nawet nie zauważamy ukąszeń. Patrzmy się na więc na krzyż, na Chrystusa oddającego za nas życie. Chrystusa, który zmartwychwstając, nie tylko pokonuje śmierć, która nie może mieć nad Nim władzy. On daje nam życie. Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

« 1 »