Coraz więcej Polaków uzależnia się od smartfonów. Niepokojące wyniki badania

Ponad 40 proc. internautów w Polsce przyznaje, że nadużywa smartfona, a 18 proc. korzysta z niego przez ponad pięć godzin dziennie – wynika z Ogólnopolskiego Badania Higieny Cyfrowej Dorosłych 2024. Eksperci ostrzegają, że nadmierne korzystanie z telefonu może negatywnie wpływać na koncentrację, relacje z bliskimi i codzienne funkcjonowanie, dlatego warto regularnie weryfikować swoje cyfrowe nawyki.

Z danych Ogólnopolskiego Badania Higieny Cyfrowej Dorosłych z 2024 roku wynika, że ponad 40 proc. internautów przyznaje, iż nadużywa telefonu, a 18 proc. spędza z nim ponad pięć godzin dziennie. „To rzeczywiście jest moment, w którym powinniśmy się zastanowić, czy to my zarządzamy naszym smartfonem, czy smartfon raczej zarządza nami" – mówiła w Polskim Radiu Jedynka Marta Witkowska, ekspertka do spraw edukacji cyfrowej NASK. Temat rozwijali też eksperci cytowani przez Dzień Dobry TVN za Polską Agencją Prasową.

Pomysł na to szczególne święto zrodził się we Francji kilkanaście lat temu, jako internetowa inicjatywa mająca skłonić ludzi do choćby jednego dnia bez ekranu. W Polsce i wielu innych krajach przyjęła się data 15 lipca. Sam moment jednodniowej abstynencji od telefonu ma jednak sens tylko wtedy, gdy staje się punktem wyjścia do trwałej zmiany nawyków, a nie jednorazowym gestem bez konsekwencji.

Marta Witkowska w rozmowie z Magdaleną Skajewską w audycji „Polska i świat" wskazała konkretny sygnał ostrzegawczy. „Kiedy tego smartfona widzimy cały czas, mamy go cały czas w zasięgu wzroku czy w zasięgu ręki – to rzeczywiście jest moment, w którym powinniśmy się zastanowić, czy to my zarządzamy naszym smartfonem, czy smartfon raczej zarządza nami. Kiedy widzimy, że coraz bardziej to urządzenie nas rozprasza albo przerywamy wykonywanie czynności, którymi się zajmujemy, bo przyjdzie nam powiadomienie czy usłyszymy piknięcie" – wyjaśniła. Ekspertka NASK tłumaczyła też, dlaczego tak trudno się od tego oderwać.

„To są nieustanne nowinki, które docierają do nas nawet w 15-sekundowych odstępach. Nasz mózg jest tak biologicznie zaprojektowany, że goni za nowym – efektem tego jest słabsza koncentracja, bo co te 15 sekund przełączamy się na kolejne i kolejne. To, co było przed chwilą, jest już stare dla naszego mózgu i słabo to pamiętamy" – dodała.

Podobnie widzi to dr Andrzej Silczuk, psychiatra i ordynator Dziennego Oddziału Terapii Uzależnień Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie, cytowany przez Dzień Dobry TVN. Zastrzega, że medycyna nie uznaje dziś formalnie „uzależnienia od telefonu" jako odrębnej jednostki chorobowej, ale nie ma wątpliwości co do skali problemu. „Jeśli założymy, że istnieje coś takiego, jak problemowe używanie telefonu, możemy przyjąć, że to jest taki model korzystania z telefonu, który szkodliwie wpływa na funkcjonowanie danej osoby – np. powoduje pogorszenie wzroku albo tzw. kciuk smartfonowy (…). Do tego dochodzi nadmierne korzystanie z sieci społecznościowych kosztem realizacji swoich zadań czy też np. opieki nad dziećmi oraz pogorszenie relacji rodzinnych w sytuacji, gdy siedząc przy jednym stole, zamiast ze sobą dyskutować, każdy jest pochłonięty tym, co ma w smartfonie" – mówił lekarz. Zwrócił też uwagę, że po telefon najczęściej sięgają zaniepokojeni rodzice nastolatków, a coraz młodsze dzieci trafiają w ręce z tabletem, zanim nauczą się rozmawiać o tym, co je naprawdę porusza.

Skalę codziennego korzystania z telefonu potwierdzają twarde liczby. Z Ogólnopolskiego Badania Higieny Cyfrowej Dorosłych, przeprowadzonego przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, wynika, że 97,5 proc. internautów sięga po telefon zarówno w dni robocze, jak i wolne. Najliczniejsza grupa korzysta z niego od jednej do trzech godzin dziennie, a niemal co czwarta osoba – od trzech do pięciu godzin. Magdalena Bigaj, edukatorka higieny cyfrowej cytowana przez PAP, przypomina, że wielogodzinne przewijanie krótkich, niepowiązanych ze sobą materiałów tworzy dla mózgu „koktajl informacyjny", trudny do przetworzenia, a w konsekwencji prowadzi do przemęczenia i przebodźcowania. Radzi, by nie zaczynać od cyfrowego detoksu, tylko od jednego, konkretnego nawyku – choćby nieodkładania telefonu na stole podczas posiłku.

Problem nie ogranicza się do Polski, choć to właśnie młodzi ludzie budzą dziś najwięcej niepokoju na całym świecie. W grudniu 2025 roku Australia jako pierwszy kraj wprowadziła całkowity zakaz korzystania z serwisów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia, obejmujący między innymi Instagrama, Facebooka, TikToka i Snapchata, pod groźbą wysokich kar finansowych dla platform. W ich ślady zamierzają pójść kolejne państwa – Austria i Dania szykują podobne przepisy dla osób poniżej, odpowiednio, 14 i 15 lat, podobny zakaz dla osób poniżej 16. roku życia zapowiedziała już Indonezja, a nad własnymi rozwiązaniami dla dzieci poniżej 15 lat pracują Grecja i Słowenia. Jak zauważyła Marta Witkowska, po latach, w których młodzież nie dostrzegała żadnych negatywnych skutków korzystania ze smartfona, doświadczenie zdalnej nauki w czasie pandemii wielu z nich otrzeźwiło. Część pokolenia Z zaczyna dziś świadomie sięgać po rozwiązania analogowe – jak sama to ujęła, może to być dopiero „jaskółka zmiany".

Najtrudniejsza sytuacja dotyczy jednak najmłodszych, którzy sami niczego świadomie nie wybierają. Marta Witkowska przyznaje, że w Polsce nawet dwulatki regularnie korzystają ze smartfona, choć nie powinny, a rodzice sięgają po ekran najczęściej w chwilach zmęczenia – podczas długiej podróży samochodem czy w oczekiwaniu w kolejce. Jednorazowe włączenie bajki nie zaszkodzi dziecku, ale nie może stać się regułą. Ekspertka apeluje, by w takich sytuacjach nie zostawiać dziecka samego z ekranem, lecz towarzyszyć mu, zwłaszcza gdy jest naprawdę małe.

Skutki nadmiernego korzystania z ekranów sięgają głębiej niż tylko czas spędzony przed nimi. Badacze z Uniwersytetu w Monachium wykazali w 2023 roku, że intensywne korzystanie z platform takich jak TikTok, YouTube czy X osłabia pamięć prospektywną, czyli zdolność zapamiętywania codziennych obowiązków. Podobne wnioski płyną z badań Uniwersytetu Stanforda – im bardziej polegamy na przypomnieniach w telefonie, tym gorzej zapamiętujemy informacje samodzielnie. To wszystko przekłada się na coś, o czym mówił już dr Silczuk: pogorszenie relacji, w których bliskość fizyczna przy stole czy w samochodzie nie oznacza już prawdziwej obecności.

Z perspektywy troski o człowieka jako istotę duchowo-cielesną i społeczną trudno przejść obok tych danych obojętnie. Uzależnienie od ekranu, podobnie jak uzależnienie od alkoholu czy hazardu, odbiera człowiekowi coś więcej niż czas – zabiera zdolność do prawdziwej obecności wobec drugiej osoby, do ciszy, do modlitwy bez rozproszenia. Rodzina zebrana przy jednym stole, w której każdy patrzy w osobny ekran, przestaje być wspólnotą, choć fizycznie wciąż siedzi razem. Za kilkanaście dni rozpoczyna się sierpień, tradycyjnie obchodzony w Kościele w Polsce jako miesiąc dobrowolnej abstynencji od alkoholu. To dobry moment, by rachunek sumienia z Dnia bez Telefonu Komórkowego nie skończył się na jednym dniu, lecz stał się początkiem stałej, mądrej dyscypliny wobec wszystkich uzależnień – tych głośnych i tych, które chowają się w kieszeni.

Źródło: Polskie Radio Jedynka, PAP, TechCrunch, Al Jazeera

« 1 »