Trzydniowy strajk na kolei rozpoczął się w poniedziałek w Hiszpanii po serii wypadków, w których zginęło łącznie prawie 50 osób. Szacuje się, że spowodowane strajkiem opóźnienia i odwołania pociągów, w tym ponad 300 pociągów dużych prędkości, będą miały wpływ na ponad 1,5 mln osób.
Paraliż na kolei dotyczy połączeń w całym kraju, a szczególnie pociągów dużych prędkości i regionalnej sieci w Katalonii – Rodalies. Organizatorzy strajku, w tym związek zawodowy maszynistów SEMAF, domagają się od rządu m.in. poprawy bezpieczeństwa po serii wypadków w styczniu.
Ministerstwo transportu ustanowiło minimalny poziom usług, w przypadku pociągów dużych prędkości i dalekobieżnych wynosi on 73 proc. W poniedziałek ma miejsce kolejne, czwarte spotkanie związkowców z resortem w celu osiągnięcia porozumienia w sprawie sytuacji na kolei.
Strajk, który ma trwać do środy, jest następstwem serii wypadków na hiszpańskiej kolei, do których doszło w ciągu tygodnia w drugiej połowie stycznia. Najpoważniejszy z nich wydarzył się 18 stycznia w Adamuz w prowincji Kordoba; zginęło w nim 46 osób, a ponad 100 zostało rannych.
Premier Pedro Sanchez ma złożyć w środę w Kongresie Deputowanych, niższej izbie hiszpańskiego parlamentu, wyjaśnienia w sprawie wypadków.
Źródło: 