„Na razie prawnik wnosi o oddalenie sprawy, bo nie było symbolu religijnego” – mówiła minister edukacji, pytana o sprawę profanacji dokonanej w szkole w Kielnie. Barbara Nowacka uważa, że nie ma powodu, by nauczycielka angielskiego, która wyrzuciła krzyż do kosza na śmiecie nadal była zawieszona w obowiązkach.
W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Radiu Zet Nowacka niechętnie odpowiadała na pytania o sprawę profanacji w Kielnie.
„Sprawę prowadzi kuratorium oświaty i rzecznik dyscypliny, będziemy informowali” – stwierdziła
Jej zdaniem nauczycielka, od której zaczął się konflikt powinna wrócić do pracy.
„W tej chwili są ferie na Pomorzu, ale nie widzę żadnej przesłanki, żeby nauczycielka była dalej zawieszona – powiedziała Nowacka. – Przesłanką do zawieszenia nauczycieli jest bezpieczeństwo dzieci, nie ma takiej przesłanki”.
Zapytana o to, co będzie, jeśli prokuratura stwierdzi przestępstwo obrazy uczuć religijnych, minister powołała się na opinię prawnika nauczycielki. Adwokat twierdzi, że obrazy nie było, bo krzyż zawieszony na ścianie nie był przedmiotem kultu religijnego. Przyznała jednak, że w szkole „ewidentnie było napięcie”. Według relacji uczniów, nauczycielka od miesięcy krytycznie wypowiadała się na temat obecności krzyża na ścianie klasy.
Lewicowa polityk oceniła natomiast, że protesty przed szkołą w Kielnie to „hucpa polityków PiS”.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.