reklama

Wadowice też bez porodówki. Szpital radzi podróż do Żywca, albo Suchej Beskidzkiej

Oddział ginekologiczno-położniczy w szpitalu powiatowym w Wadowicach przestanie funkcjonować 1 lutego 2026 r. Kierownictwo placówki wskazuje pacjentkom inne szpitale – oddalone o 20-40 km. W Wadowicach urodziło się w zeszłym roku 566 dzieci. W tej sytuacji porodówka powinna się utrzymać z pieniędzy z NFZ.

Jakub Jałowiczor

dodane 19.01.2026 20:39

Oprócz porodówki, zamknięty zostanie oddział noworodków i wcześniaków. Bez porodówki zostanie miasto mające 17 tys. mieszkańców i powiat zamieszkany przez 155 tys. osób.

Dyrekcja szpitala zamknięcie oddziału argumentuje złą sytuacją finansową szpitala i spadkiem liczby urodzeń. Według danych podanych przez szpital w 2015 r. przyszło tam na świat prawie 1,5 tys. dzieci. W 2020 r. liczba ta spadła do około 1 tys.

Powinno się skleić

W ubiegłym roku w wadowickim szpitalu urodziło się 566 dzieci. W tej sytuacji środki z Narodowego Funduszu Zdrowia powinny wystarczyć do funkcjonowania porodówki. Fundusz płaci za przyjęty poród, a szpital oprócz kosztów związanych z opieką nad konkretną pacjentką ma także koszty stałe. Przyjmuje się, że placówka jest w stanie się utrzymać przy ok. 400 porodach rocznie.

Porodówka w Wadowicach mimo spadku demograficznego powinna zatem dawać sobie finansowo radę. Jednak w ciągu ostatnich 4 lat oddziały ginekologiczno-położniczy oraz noworodków i wcześniaków wygenerowały łącznie 40 mln zł strat.

Szerokiej drogi

W Wadowicach nadal funkcjonować będzie poradnia ginekologiczno-położnicza z opieką ambulatoryjną. Pacjentki mogą tam liczyć na małoinwazyjne zabiegi. Na poród trzeba jednak będzie pojechać do innej miejscowości. Dyrekcja wadowickiego szpitala doradza Suchą Beskidzką (22 km od Wadowic, ok. 25 min. samochodem przy dobrych warunkach drogowych), Chrzanów (35 km, 45 min.), Oświęcim (33 km, 40 min.), Myślenice (35 km, 40 min.), albo Żywiec (40 km, 50 min.).

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w całej Małopolsce liczba porodów spadła z ponad 37 tys. w 2010 r. do ok. 26 tysięcy w 2024 r. W Krakowie zmniejszyła się z ponad 15 tys. do niespełna 12 tys. rocznie.

Źródła: lovekrakow.pl, termedia.pl, „Nasz Dziennik”

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

1 / 1

reklama