reklama

Bp Sithembele Sipuka: korupcja w Kościele to ewangeliczna „belka w oku”

Jak zauważa południowoafrykański biskup Sithembele Sipuka, Kościół słusznie sprzeciwia się korupcji i wszelkim formom niemoralności w relacjach społecznych. Ważne jest jednak, aby zwalczając zepsucie nie poprzestać na teoretycznych rozważaniach, ale zacząć od samego siebie.

MG

dodane 08.10.2020 07:00

Przywołując afrykańskie powiedzenie, że „kiedy wskazujesz na coś palcem, to trzy palce skierowane są do ciebie”, biskup odnosi je do wspólnoty Kościoła: co te trzy palce wskazują nam jako Kościołowi w odniesieniu do korupcji? Czy możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że my jako Kościół jesteśmy wolni od tego, co potępiamy u innych?

Usuwając drzazgę zepsucia ze struktur rządowych, gospodarczych czy społecznych, Kościół musi również liczyć się z tym, że będzie musiał się zająć ewangeliczną „belką we własnym oku”. Byłoby hipokryzją zwracanie uwagi na drzazgi u innych, a nie dostrzeganie tego, co jest własnym problemem. Jeśli Kościół ma być postrzegany jako autorytet moralny, musi zadbać nie tylko o czystość nauczania, ale także o czystość obyczajów.

Trzy „palce”, czyli trzy główne obszary, na które zwraca uwagę bp Sipuka to sprzeniewierzenie funduszy, wykorzystywanie seksualne i brak etyki pracy. Niestety także w środowiskach kościelnych mogą one nieświadomie zapuścić gorzkie korzenie, tak że w końcu wyrosną na potężne drzewo, zatruwające swymi owocami całe środowisko.

W dalszej części refleksji ordynariusz diecezji Mthatha skupił się na pierwszym „palcu”, czyli problemach finansowych. Niewłaściwe wykorzystanie funduszy może być wynikiem niewiedzy, ale również i celowych poczynań. W tym pierwszym przypadku chodzi zazwyczaj o brak właściwego zarządzania funduszami, co prowadzi do bezprawnego korzystania przez osoby fizyczne z funduszy, które nie były przeznaczone dla nich. Może być tak, że pojawia się nagła potrzeba, a razem z nią pokusa, aby zaspokoić ją pieniędzmi, które nie były przeznaczone na ten konkretny cel. Brak skrupulatnych rozliczeń i mechanizmów księgowych pozornie ułatwia życie, w dłuższej perspektywie jednak stwarza ryzyko utraty kontroli i sprzeniewierzenia środków.

Jeszcze poważniejszą formą sprzeniewierzenia środków finansowych jest świadome przekazywanie funduszy na konta własne czy też własnej rodziny i przyjaciół. Czyniąc to, nie tylko postępujemy niemoralnie i nieroztropnie, ale narażamy się na poważne sankcje karne.

Rzadko postrzegamy jako korupcję to, co biskup nazywa „podwójnym zaczerpnięciem”. Chodzi o sytuację, w której dana osoba otrzymuje zapłatę i wynagrodzenie za to, co ma robić, ale następnie wykorzystuje w innych celach czas i umiejętności, za które otrzymuje zapłatę. Może też chodzić o pobieranie opłat za to, co należy po prostu do zakresu obowiązków danej osoby.

Korupcja w dziedzinie finansów dotyczyć może zarówno świeckich pracowników Kościoła, jak i księży. W obydwu przypadkach jest równie godna potępienia, jednak to księża są bardziej „na świeczniku” – powinni więc zachować szczególną czujność w tej dziedzinie. Kończąc swe rozważania, biskup podkreśla, że powodem zakorzeniania się korupcji w środowiskach kościelnych jest zazwyczaj uleganie duchowi świata, a w szczególności – dominującej mentalności konsumpcyjnej. Jako lekarstwo wskazuje powrót do pierwotnych motywacji, które skierowały księży na drogę powołania oraz systematyczną refleksję nad praktycznym zastosowaniem rad ewangelicznych w swoim własnym życiu.

źródło: Zenit.org

1 / 1

reklama