Taran rewolucji kulturowej już w Kościele?

„Retoryka ideologii gender/LGBT ma wielu sympatyków wśród hierarchii popierającej niemiecką drogę synodalną, a także wsparcie relatora generalnego trwającego Zgromadzenia Synodu Biskupów kard. Jean-Claude Hollericha” – zauważa w felietonie w tygodniku „Idziemy” o. Dariusz Kowalczyk SJ.

O. Kowalczyk podkreśla, że z jednej strony nie wiadomo, co dzieje się na synodzie. Z drugiej strony słychać zapowiedzi, że po nim Kościół nie będzie już taki jak wcześniej. Dodaje, że coraz częściej mówi się, iż nadszedł czas radykalnej zmiany katolickiej doktryny, co rodzi obawy, czy „odnowiony” Kościół synodalny będzie bardziej Chrystusowy.

Jezuita dodaje jednak wiernym otuchy przypominając obietnicę Jezusa, że bramy piekielne Kościoła nie przemogą (zob. Mt 16, 18). Tłumaczy, że proponowane zmiany na Synodzie o Synodalności, dotyczące na przykład homoseksualizmu, zrywają z nauczaniem Biblii, Tradycji i Magisterium Kościoła w sposób tak radykalny, że powstaje pytanie, czy nie pojawią się wkrótce żądania, by wyrzucić z Pisma Świętego fragmenty o homoseksualizmie. 

Miłość nie jest Bogiem...

Duchowny alarmuje, że retoryka ideologii gender/LGBT ma wielu sympatyków wśród hierarchii popierającej niemiecką drogę synodalną. Wskazuje, że konsekwencją tego typu myślenia byłoby pomijanie pewnych czytań podczas liturgii. Przykładowo takich jak z Listu do Rzymian św. Pawła: „wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze?” 

Zauważa, że jednym z argumentów za radykalną zmianą katolickiej nauki o homoseksualizmie i w ogóle o gender/LGBT jest powoływanie się na miłość: „Miłość jest najważniejsza”, „Miłość nie może być grzechem”, „Bóg nie złorzeczy ludziom, którzy się kochają” itd. Prof. Gregorianum pisze, że Paweł Apostoł zapewne ze smutnym zdumieniem spogląda dziś z nieba na tych, którzy wznosząc hasła o miłości, chcą ze zboczeń uczynić rzecz godną Bożego błogosławieństwa.

Zwraca uwagę, że wielkim zwolennikiem „fundamentalnej rewizji doktryny” jest kard. Jean-Claude Hollerich, relator generalny trwającego Zgromadzenia Synodu Biskupów. Purpurat w rozlicznych wywiadach podkreśla, że Kościół ma pomagać ludziom, a nie dyskryminować.

Według niego nazywanie pewnych czynów grzechem jest właśnie dyskryminacją, z którą trzeba skończyć, aby od teraz błogosławić wszystkie pary. Na pytanie, czy można błogosławić pary homoseksualne, kard. Hollerich odpowiedział:

„Myślicie, że Bóg mógłby złorzeczyć dwóm osobom, które się kochają?”. No tak! Miłość nie może nie podobać się Bogu. „Nikt nie jest wykluczony: nie są wykluczeni rozwodnicy żyjący w nowych związkach ani homoseksualiści, nikt. Królestwo Boże nie jest ekskluzywnym klubem. Otwiera swoje bramy wszystkim, bez dyskryminacji” – twierdzi z entuzjazmem luksemburski hierarcha.

O. Dariusz Kowalczyk polemizuje z podaną argumentacją pisząc, że owszem Jezus przyszedł nie po to, by świat potępić, lecz by go zbawić (zob. J 12, 47), ale uczynił to, nie poklepując wszystkich po plecach i nie powtarzając, że nie wolno nikogo dyskryminować. Chrystus zbawił świat, umierając na krzyżu za nasze grzechy. Jego mowa była niekiedy twarda, wymagająca. A powołany przez Niego Apostoł Narodów głosił: „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10)".

„Z tego nie wynika, że apostoł spieszył się z wysyłaniem grzeszników do piekła. Nie! Bóg robi wszystko, by każdego ocalić. Tylko, że ocalanie nie polega na zakłamywaniu rzeczywistości pięknymi słówkami. Wręcz przeciwnie: „Prawda was wyzwoli” (J 8, 32)" – komentuje o. Dariusz Kowalczyk.

Jezuita precyzuje, że miłość nigdy nie jest grzechem, ale pod warunkiem, że chodzi o Bożą miłość, zgodną z Jego stworzeniem i przykazaniami.  Przypomina, że przecież ludzie nazywają miłością bardzo różne postawy, zachowania i emocje. I nierzadko bywa tak, że to, co ktoś nazywa miłością, jest grzechem, nieuporządkowaniem, a nawet chorobą.

„Bóg jest miłością” – czytamy u św. Jana, i jest to jedna z piękniejszych prawd, jakie znajdujemy w Biblii. Ale nie wynika z niej, że miłość jest Bogiem. Wszak nie wszystko, co otrzymuje miano miłości, jest z Boga. Święty Augustyn powiedział: „Kochaj i czyń, co chcesz”, ale mówił o miłości, która jest posłuszna Bogu i Jego przykazaniom, zdolnej do poświęcenia i rezygnacji z siebie, o miłości objawionej nam w Jezusie Chrystusie, a opowiedzianej i zaświadczonej przez apostołów, w tym przez św. Pawła – puentuje o. Kowalczyk.

 

Godło i barwy RPProjekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

« 1 »

reklama

reklama

reklama