Na liście lektur brakuje książek, ale podstawę trzeba odchudzić. Minister Nowacka o edukacji

W wywiadzie z „Super Expressem” minister edukacji Barbara Nowacka mówiła m.in. o zmianach w podstawie programowej oraz o liście lektur. Czego jej zdaniem tam brakuje?

„Nie ma na przykład współczesnych książek Olgi Tokarczuk” – mówiła minister. Tokarczuk na liście lektur jest (jest też, we fragmentach, w przynajmniej jednym podręczniku do VIII klasy). Widocznie jest jej jednak za mało. Tak jak książek powstałych w XXI wieku.

Z drugiej jednak strony rzeczy w podstawie jest… za dużo. B. Nowacka przyznała bowiem, że choć „minister nie może sobie tak planować” to pracuje „zespół ekspercki, który zajmuje się też uszczupleniem podstawy programowej z języka polskiego”.

Zmiany może i są potrzebne, ale samo zmniejszanie podstawy programowej nie załatwi sprawy. Być może nauczyciele powinni mieć więcej swobody w dobieraniu lektur do zdolności i zainteresowań swoich uczniów? To, rzecz jasna, wymagałoby zaufania, że wybiorą dobrze… Jak sama nazwa wskazuje, podstawa programowa ma zapewnić uczniowi podstawowe pojęcie – w tym przypadku o języku polskim i (nie tylko polskiej) literaturze.

Co do samej Tokarczuk to dobrze byłoby nie tylko pamiętać, że to najbardziej współczesny polski noblista. Warto przypomnieć, co o jej twórczości pisał ks. Jerzy Szymik. Na łamach „Gościa Niedzielnego” zwracał uwagę, że w „Czułym narratorze” jest wprost powiedziane, iż „podstawowym zapleczem duchowo-intelektualnym tej twórczości jest gnoza (ezoteryczny, głęboko akościelny synkretyzm religijny, w którym wiedza jest narzędziem samozbawienia)”.

Jak zaznacza ks. Szymik, gnoza „pozostaje od czasów nowotestamentalnych śmiertelnym wrogiem chrześcijaństwa”. Wynika ona ze śmierci wiary, która „generuje gnostycki bunt – wobec Boga ostatecznie – i tegoż skutki”. Właśnie stąd w „Czułym narratorze” atak na monoteizm, teo- i antropocentryzm, fundamenty cywilizacji judeochrześcijańskiej.

Książka „Czuły narrator”– jak pisze ks. Szymik – „wbrew tytułowi i naczelnej tezie o koniecznej czułości wobec tego, co inne i obce, jest wrogo zimna wobec prawdziwie innego i obcego dla autorki chrześcijaństwa. O nim zawsze źle i lodowato, aż po tezę, że «czułość nie pojawia się w ewangeliach» (naprawdę?)”.

W innym tekście – na łamach „Teologii Politycznej – kapłan-poeta uznaje walory literackie twórczości Olgi Tokarczuk i jej ponadprzeciętną wrażliwość. Zauważa, że „jej książki są i emanacją, i kreatorem tego, co w trawie współczesności piszczy”. Zachęca, by książki noblistki czytać, bo otwierają oczy na to, co dzieje się w duszach i myślach współczesnego pokolenia, ale by robić to krytycznie.

Do tego jednak potrzeba wcześniejszej praktyki. A o to, patrząc na listę lektur, w szkole coraz trudniej. Mało jest nie tylko książek współczesnych. Mało jest książek w ogóle – takich przeczytanych nie we fragmentach, nie w wyborze, nie „jeden utwór z tomu”, ale od początku do końca, ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem.

« 1 »

reklama

reklama

reklama