Justyna Wydrzyńska z Aborcyjnego Dream Teamu pochwaliła się publicznie w mediach społecznościowych, że „pomogła” kobiecie w 10. tygodniu ciąży bliźniaczej zabić jednego z bliźniaków, gdyż ciąża bliźniacza „trochę ich zaskoczyła jako parę”. „Wypełniamy lukę z systemie ochrony zdrowia” – przekonuje w nagraniu aktywistka.
Kilka dni temu w mediach społecznościowych Aborcyjnego Dream Teamu pojawiło się nagranie, w którym jedna z działaczek odbierających telefony na aborcyjnej infolinii pochwaliła się swoją „pomocą” w aborcji selektywnej jednej z kobiet. Podczas rozmowy okazało się, że kobieta jest w chcianej i planowanej ciąży, ale ponieważ była to ciąża bliźniacza, „to ich trochę zaskoczyły jako parę”.
Matka chciała mieć jedno dziecko, a nie dwoje, planowała więc bezpodstawne zabicie jednego z maluchów. Dzwoniąc na infolinię uzyskała „jak na tacy” szczegółowe informację, gdzie w Europie można dokonać takiej aborcji i to na każdym etapie ciąży. Takich informacji – jak twierdzi działaczka – kobieta „nie dowiedziałaby się od ginekologa, położnika, lekarza prowadzącego swoją ciążę”.
„Uzyskała komplet informacji, który pozwoli, że jej życie będzie spełnione, szczęśliwe i będzie się toczyło tak, jak ona sobie to zaplanowała” – mówi w nagraniu Justyna Wydrzyńska.
To jest według aborcjonistki dowód, że działalność ADT jest w Polsce potrzebna. „Kolejny raz mamy dowód na to, że musimy istnieć, poprawiamy życie osób, które żyją w tym kraju, poprawiamy ich komfort poprzez pomoc nie tylko informacyjną, czasami realną, fizyczną, rzeczywistą” – mówi, dodając, że „to, co robią, nie robi nikt w tym kraju”.
Warto zwrócić uwagę, że w polskim prawie karnym, oprócz samego dokonania nielegalnej aborcji, karalne jest także udzielenie kobiecie pomocy (np. dostarczenie środków, wskazówek, pokrycie kosztów) lub nakłanianie jej do przerwania ciąży (art. 152 Kodeksu karnego). Po wyroku TK z 22.10.2020 r. w Polsce pozostały dwie ustawowe przesłanki legalnej aborcji: zagrożenie zdrowia lub życia matki, uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo itp.). W przypadku mamy bliźniąt żadna z tych przesłanek nie zachodzi, jest to więc pomocnictwo w dokonaniu nielegalnej aborcji.
Co więcej, działaczka zapowiedziała, że ma nadzieję, iż matka bliźniąt skontaktuje się z nimi po dokonaniu aborcji selektywnej, dzięki czemu ona sama i jej współpracowniczka zostaną kolejnymi „ciociami”. Pytanie czyimi? Zamordowanego dziecka?
Sprawę pomocy w aborcji selektywnej nagłośniła na swojej stronie internetowej Fundacja Życie i Rodzina. „Stopień odczłowieczenia działaczek ADT jest wręcz niewiarygodny. Traktują one dzieci – i to zupełnie jawnie – jak zabawki ze sklepu, które można wziąć z półki, jeśli ma się na to ochotę, a w razie czego zwrócić. Bo jest „wadliwa” lub komuś zwyczajnie niepotrzebna!” – piszą obrońcy życia.
Aborcja selektywna na bliźniętach ( nazywana eufemistycznie redukcją selektywną ciąży mnogiej) polega na zabiciu jednego, wybranego dziecka, zwykle poprzez zastrzyk w serce z chlorku potasu – wyjaśnia Fundacja, dodając, że ta „barbarzyńska metoda zabijania” zakazana jest nawet wobec zwierząt.
„Jakim horrorem musi być taka procedura, zarówno dla zabijanego malucha, który ginie w straszliwych męczarniach, jak i jego braciszka lub siostrzyczki, będących tuż obok, nie sposób sobie nawet wyobrazić. Badania wskazują przecież, że bliźnięta w łonie matki już na wczesnym etapie ciąży czują swoją obecność i reagują na nią. Na nagraniach z USG widać nierzadko, jak maluszki dotykają swoich głów czy pleców, a nawet się obejmują. I nagle jeden z nich ma otrzymać ekstremalnie bolesny zastrzyk z trucizną, bo mama stwierdziła, że dwoje dzieci na raz to za dużo!” – czytamy.
Fundacja Życie i Rodzina apeluje o włączenie się w publiczny różaniec i pikietą pod aborcyjną kliniką „Abotak” pod Sejmem.
„Gdyby ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, jak należy postąpić z morderczym ośrodkiem na Wiejskiej w Warszawie, teraz powinien mieć już absolutną pewność. Dlatego wytrwale – już 15. miesiąc z rzędu – prowadzimy akcję jej oblężenia. Abotak trzeba blokować na wszystkie sposoby: utrudniać wejście do niego klientkom, zniechęcać je do aborcji, prezentując prawdę o niej, nagłaśniać sprawę, by dotrzeć do ludzi z wiedzą o działalności aborcjonistek. A także modlić się za dzieci” – piszą obrońcy życia.
Publiczne Różańce o Zatrzymanie Aborcji pod „Abotakiem” odbywają się na ul. Wiejskiej 9 w każdą 1. i 3. sobotę miesiąca o godzinie 12.00.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.