Polski europoseł to faszysta, który powinien znaleźć się w więzieniu, faszystą był też Roman Dmowski, a nasi liderzy polityczni są chwaleni przez Dmitrija Miedwiediewa – tego ukraińscy widzowie dowiedzieli się od szefa dyplomacji Rzeczpospolitej Polskiej. Radosław Sikorski udzielił anglojęzycznego wywiadu serwisowi Ewropejska Prawda.
Niemal połowa rozmowy prowadzonej przez Serhija Sydorenkę dotyczyła sytuacji Ukraińców w Polsce oraz kwestii historycznych. Sikorski miał lepsze momenty, ale chwilami zachowywał się, jakby wezwano go na dywanik. A co najgorsze, wypuścił w świat przekaz ewidentnie szkodliwy dla Polski.
Prowadzący zaczął rozmowę od pytania o Grzegorza Brauna, który w uroczysku Białystok na Lubelszczyźnie zniszczył pomnik na cmentarzu żołnierzy UPA.
„Chcę, żeby widzowie wiedzieli, że Grzegorz Braun to faszysta, antysemita i przestępca” – powiedział Sikorski. Minister przypomniał też – choć nie pytano go o tę sprawę – o zgaszeniu przez Brauna menory w gmachu Sejmu. Zagraniczni odbiorcy usłyszeli ponadto, że Braun neguje holokaust i „powinien zostać wyeliminowany z życia publicznego” przez sądy.
W ten sposób szef polskiej dyplomacji – jak sądzę, z powodu kargulopawlackiej wojenki z Grzegorzem Braunem – wrzucił do międzynarodowego obiegu narrację bardzo złą dla Polski. Czym innym byłoby np. odcięcie się od Brauna stwierdzeniem „nie odpowiadam za jego marginalną partyjkę” i przypomnienie o tym, że Polacy mają powody, by zachwycać się istnieniem pomników UPA. Czym innym jest zaś sytuacja, kiedy szef dyplomacji Rzeczpospolitej opowiada światu, że polski europoseł jest faszystą.
Prorosyjscy liderzy
Zaraz potem Sikorski został zapytany o „codzienne” ataki na Ukraińców w Polsce. Minister przez dłuższą chwilę wydawał się zapędzony do narożnika, a przy tym nawet w tej sytuacji rzucił przekaz szkodzący Polsce, mówiąc, że „liderzy naszego kraju dostali gratulacje od Dmitrija Miedwiediewa”. Chodziło o sytuację, kiedy były premier i były prezydent Rosji pochwalił prezydenta Karola Nawrockiego za odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Zagraniczny widz niekoniecznie będzie wiedział, czego dotyczyły słowa Radosława Sikorskiego, ale usłyszy, że Polska ma jakichś prorosyjskich liderów.
Wy macie faszystów, my mamy faszystów…
Polskiemu ministrowi udało się w końcu przejść do kontry przypomnieniem o powstającym ukraińskim panteonie narodowym.
„To, kogo umieszczacie w panteonie będzie sądzone przez innych; jeśli tam są ludzie, którzy splamili reputację zbrodniami wojennymi, to nie bądźcie zaskoczeni” – powiedział, choć nie użył w całej rozmowie słowa „ludobójstwo” i nie wymienił ani razu nazwiska Stepana Bandery. Przypomniał też, że Józef Piłsudski, którego kult skrytykował prowadzący, starał się o wspólnie z atamanem Petlurą o niepodległość Ukrainy.
Później znów było gorzej.
„UPA to nie faszyści” – stwierdził prowadzący.
„Miała faszystowską ideologię” – zaprotestował Sikorski.
„Tak samo jak Dmowski” – zaatakował Sydorenko.
Polski minister nie zaprzeczył, zamiast tego powiedział:
„Dlatego jest tak kontrowersyjną postacią”
„Ale ciągle jest czczony” – skwitował redaktor, po czym zmienił temat.
Serio? Sikorski przychyla się do opinii dziennikarza Ukraińskiej Prawdy, że Dmowski był... faszystą?
— Paweł Sokala (@PawelSokala) 16 września 2026
Nawiasem mówiąc sam sobie przeczy. Najpierw stwierdził, że "Nie stawiamy faszystom pomników". No ja jako żywo pamiętam pomnik Dmowskiego niedaleko gmachu MSZ. Co on tu opowiada? pic.twitter.com/VgXrx65In5
Dalsza część rozmowy dotyczyła przyszłości Ukrainy w Unii Europejskiej i NATO.
Polska narracja
Anglojęzyczny wywiad ministra spraw zagranicznych może trafić nie tylko do ukraińskich widzów, ale i do odbiorców na całym świecie. Jeśli w takiej rozmowie szef polskiej dyplomacji mówi, że w Polsce faszystów mamy wśród europosłów i wśród twórców niepodległości, to debatę o naszej narracji historycznej czy o promowaniu kraju za granicą można właściwie sobie darować.
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.