Rękami sędziów narzucana jest Polakom rewolucja obyczajowa. Chodzi o czwarty już wyrok sądu – tym razem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie – który nakazał wpisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego aktu „małżeństwa" dwóch kobiet, które zawarły jednopłciowy związek w Portugalii.
„To działanie bezprawne, uderzające w Konstytucję. Sądy muszą działać na podstawie prawa i norm zawartych w Ustawie Zasadniczej. Teraz doszło do ich złamania” – komentuje poseł PiS, konstytucjonalista dr Bartłomiej Wróblewski.
Decyzją sądu kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie ma dokonać transkrypcji aktu „małżeństwa" w terminie 30 dni od uprawomocnienia się wyroku. „Jeżeli urząd by to zrobił, to złamałby prawo – a to jest już sprawa poważna. Dlatego uważam, że kierownik tego urzędu i jego współpracownicy muszą powoływać się na klauzulę sumienia. Sprawa nie jest błaha, sąd naprawdę poważnie uderzył w aparat urzędniczy w Polsce” – mówi z kolei mec. dr Michał Skwarzyński, adiunkt w Katedrze Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego KUL.
Podobne wyroki wydały już: Naczelny Sąd Administracyjny oraz Wojewódzkie Sądy Administracyjne w Olsztynie i Gorzowie Wielkopolskim. Ten lubelski jest jednak inny od pozostałych – dotyczy kobiet, które wyjechały za granicę właśnie po to, aby zawrzeć tego typu umowę. „Obawiam się jednego: że to będzie wstęp do tego, aby [w przyszłości] domagać się przed sądami uznania adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Rewolucja już się zaczęła” – alarmuje dr Wróblewski.
Czytaj więcej:
Źródło: Nasz Dziennik