Najmłodsze państwo świata ponownie pogrążone jest w przemocy, podczas gdy porozumienie pokojowe z 2018 roku rozpada się pod ciężarem rywalizacji politycznej, napięć etnicznych i walki o bogactwa naturalne. W kraju dochodzi do masowych ataków na ludność cywilną, bombardowane są szpitale, a pomoc humanitarna wykorzystywana jest do celów wojskowych i politycznych.
O dramacie Sudanu Południowego mówi najnowszy raport organizacji „Lekarze bez Granic” (MSF), zatytułowany „They Killed Them While We Were Running” (Zabili ich, kiedy biegliśmy). Organizacja szczegółowo opisuje, w jaki sposób ataki na placówki służby zdrowia pozbawiły 762 tys. osób pomocy ratującej życie w okresie od stycznia 2025 r. do kwietnia 2026 r.
Powszechne łamanie prawa humanitarnego
„Lekarze bez Granic” wzywają wszystkie strony konfliktu do ochrony ludności cywilnej i infrastruktury cywilnej, w tym placówek służby zdrowia, przypominając, że ataki na nie stanowią poważne naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego. Raport przywołuje historię wysiedlonej kobiety, która była leczona w placówce MSF w Chuil w stanie Jonglei.
„Podpalili domy. Spalili moją babcię w domu. Osoby starsze zostały w tyle, nie mogły uciekać razem z nami. Zabili ich”.
Kobieta, która uciekła z Lankien, opowiada o ciałach pozostawionych w lesie, o dzieciach i matkach trafionych podczas ucieczki, o mężczyznach zmuszonych do pośpiesznego pochowania zmarłych w drodze. Z kolei młody ojciec opisuje noc ucieczki z rodziną:
„Obudziły mnie strzały, kule przelatywały przez dom. Powiedziałem żonie: musimy stąd uciekać. Zabraliśmy dzieci i pobiegliśmy do buszu”.
Sudańczycy cierpią z powodu przymusowych przesiedleń, które odbywają bez stałego dostępu do żywności i wody oraz w trudnych warunkach życia, co zwiększa ryzyko chorób.
Opieka ratująca życie
Raport „Lekarzy bez Granic” podkreśla, że ataki przeprowadzane przez siły rządowe, opozycyjne i inne grupy zbrojne w coraz większym stopniu szkodzą ludności cywilnej i utrudniają dostęp do opieki ratującej życie. Ludność cywilna narażona jest na naloty i ataki naziemne, przymusową rekrutację, porwania oraz przemoc seksualną. Atakowane są zaludnione miasta i wioski, co powoduje ofiary wśród ludności cywilnej, masowe wysiedlenia i zniszczenie infrastruktury cywilnej. Skutki tej przemocy są widoczne w danych medycznych organizacji oraz w fakcie, że w 2025 roku w kraju miało miejsce 138 nalotów, w porównaniu z zaledwie dwoma rok wcześniej. W 2025 roku organizacja udzieliła pomocy 6 095 osobom rannym w wyniku różnych form przemocy, w porównaniu z 4 765 w 2024 roku. Wśród nich jest 3 479 pacjentów z ranami postrzałowymi i ciętymi oraz spowodowanymi wybuchami, oraz 2 616 osób, które przeżyły przemoc seksualną i przemoc ze względu na płeć. Przemoc seksualna jest wykorzystywana w Sudanie Południowym jako broń wojenna. Raport dokumentuje zbiorowe gwałty, publiczne upokorzenia, kobiety zmuszane do rozbierania się przed żołnierzami.
Ataki na placówki medyczne
Tylko w dwóch pierwszych miesiącach bieżącego roku liczba rannych i ofiar, którym udzielono pomocy, przekroczyła już 1 800. W raporcie pojawiają się kolejne relacje kobiet zgwałconych podczas ucieczki, opisy spalonych wiosek, dzieci z ranami brzucha i klatki piersiowej.
Kobieta z Uror, będąca w dziewiątym miesiącu ciąży, opowiada, że podczas ucieczki została trafiona kulą w brzuch.
Inna kobieta wspomina:
„Żołnierze weszli do domów i strzelali nawet do kobiet i dzieci. Zabili moją matkę, brata, szwagra i wujka”.
Raport dokumentuje ataki na placówki medyczne. W przedstawianym okresie „Lekarze bez Granic” zostali zmuszeni do zamknięcia czterech szpitali. Między styczniem 2025 a kwietniem 2026 roku około 762 tysięcy osób straciło dostęp do opieki medycznej z powodu aktów przemocy wobec szpitali i pracowników służby zdrowia. Organizacja podkreśla, że cywile, pracownicy służby zdrowia i organizacje humanitarne muszą być chronione przez cały czas, a dostęp do pomocy humanitarnej powinien pozostać nieograniczony, tak aby pomoc mogła dotrzeć do wszystkich potrzebujących, niezależnie od tego, gdzie się znajdują.
Źródło: KAI