Św. Tomasz nie został zapamiętany jedynie jako „niewierny apostoł”. Jego droga od wątpliwości do pełnego wyznania: „Pan mój i Bóg mój” pokazuje, że kryzysy wiary nie muszą prowadzić do odejścia od Boga. Mogą stać się początkiem głębszego zaufania i odważniejszego świadectwa.
Dzisiejsze święto św. Tomasza Apostoła przypomina, że wiara dojrzewa nie tylko w chwilach duchowych uniesień, ale także poprzez pytania, zmagania i wątpliwości. W komentarzu do Ewangelii ks. Janusz Chyła pokazuje, że dobrze przeżyty kryzys może umocnić człowieka i uczynić go wiarygodnym świadkiem Chrystusa. To również zaproszenie do odkrycia własnej apostolskiej misji, którą każdy ochrzczony otrzymał w Kościele.
„Stajemy razem z Tomaszem wśród zagubionych apostołów odkrywając naszą misję w Kościele, który ze swej natury jest apostolski. Jezus Chrystus wybrał spośród swoich uczniów dwunastu, aby Mu towarzyszyli, byli świadkami cudów, a nade wszystko Jego zmartwychwstania. Następnie ich posłał, aby skarb wiary był w Kościele przyjmowany, przechowywany i przekazywany kolejnym pokoleniom” – wyjaśnia ks. Chyła w dzisiejszym komentarzu liturgicznym.
„W tej misji – na mocy chrztu świętego – bierze udział każdy wierny. W szerszym znaczeniu cały Kościół jest apostolski. Wszyscy – choć na różne sposoby – uczestniczymy w tym zadaniu. Nie można się z tego obowiązku dyspensować. Ale przecież nie o sam obowiązek tu chodzi, lecz potrzebę serca” – dodaje.
Ks. Janusz Chyła stwierdza również, że za św. Tomaszem możemy wobec Boga i ludzi wyznać, że Jezus Chrystus jest naszym Panem i Bogiem. Nie jest to łatwe zadanie. Jest ono jednak powiązane z błogosławieństwem, które dodaje odwagi. Oby także do nas odnosiły się słowa Jezusa: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.