Przemierzał Kampinos, szukając rannych. Powstał komiks o powstańczych losach ks. Stefana Wyszyńskiego

Nowatorski komiks o losach ks. Stefana Wyszyńskiego z czasu Powstania warszawskiego pokazuje go nie jako męża stanu, lecz człowieka czynu: kapelana, sanitariusza i towarzysza rannych. W Laskach i powstańczym szpitalu jego „miłość mierzyła się ofiarą” – jak podkreśla abp Adrian Galbas – a nie słowami.

Komiks wydawnictwa PAX „Będziesz miłował. Powstańcze losy księdza Stefana Wyszyńskiego” autorstwa Andrzeja Graniaka i Mikołaja Graniaka, przybliża postać ks. Stefana Wyszyńskiego z czasu jego pobytu w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach w czasie II wojny światowej. 

Bł. Wyszyński od początku wojny był poszukiwany przez gestapo. Ukrywał się w różnych miejscach, w 1924 roku przyjechał do Lasek, gdzie pozostał do końca wojny. Objął funkcję kapelana Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża i Zakładu dla Niewidomych. W 1944 roku został kapelanem Armii Krajowej ps. Radwan III, a wraz z wybuchem powstania warszawskiego – także kapelanem powstańczego szpitala. To właśnie ten ostatni wątek w komiksie został poruszony najszerzej. Ks. Wyszyński oprócz posługi kapłańskiej angażował się wszędzie tam, gdzie brakowało rak do pracy – asystował przy zabiegach i operacjach, nosił rannych, prał bandaże, czyścił mundury, mierzył temperaturę chorym. 

Maciej Szepietowski, prezes zarządu Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” podkreśla, że pomysł na publikację dojrzewał przez lata i wynikał z potrzeby nowego sposobu opowiadania o bł. Stefanie Wyszyńskim. „Od wielu lat towarzyszyła wielu ludziom dobrej woli taka myśl, jak opowiadać o księdzu prymasie Stefanie Wyszyńskim w taki sposób, żeby była to opowieść skierowana także do szerszego grona odbiorców, do różnych pokoleń” – mówił podczas konferencji prasowej prezentującej komiks, podkreślając, że ideą było pokazać ks. Wyszyńskiego w sposób bardziej bezpośredni – „w codziennym życiu, w zmaganiu z doświadczeniami historycznymi i osobistymi”.

„W jakiejś części wydaje się, że nam się udało. Mówię ‘nam’, bo ta książka nie powstałaby bez współpracy wielu ludzi i środowisk, które włączyły się na różnych etapach powstawania tego skromnego, ale – mam nadzieję – ważnego i w pewnym sensie nowatorskiego dzieła” – mówił.

Szepietowski zaznacza również, że mimo formy komiksowej publikacja zachowuje wysoki poziom wiarygodności: „Dzięki współpracy wielu osób udało się stworzyć pozycję, która jest jednocześnie nowatorska i przystępna, ale też rzetelna – z dbałością o szczegóły i prawdę historyczną. Nie ma tam rzeczy zmyślonych”.

Prof. Paweł Skibiński w rozmowie z Opoką podkreślił, że komiks nie jest formą, która odkrywa nowe fakty historyczne, lecz raczej w nowy sposób opowiada o już znanych wydarzeniach. Jak zaznacza, publikacja stanowi próbę syntetycznego, ale jednocześnie niekonwencjonalnego ujęcia znanej wiedzy: „Mamy do czynienia z próbą takiego niekonwencjonalnego podsumowania naszej wiedzy na temat powstańczych losów prymasa Wyszyńskiego i nadania jej szerszego wydźwięku”.

Profesor zwraca uwagę na wierność historyczną przedstawionej opowieści, podkreśla też, że może ona zachęcić do głębszego zainteresowania postacią prymasa: „Mam nadzieję, że posłużą one do zainteresowania tymi doświadczeniami wojennymi prymasa”.

Przypomina przy tym, jak wszechstronną i zaangażowaną postacią był Stefan Wyszyński. „Mamy do czynienia z człowiekiem, który nie tylko był powstańcem warszawskim, ale także współpracownikiem Delegatury Rządu na Kraj, był zaangażowany w działalność tajnej edukacji – kimś, kto naprawdę żył konspiracyjną rzeczywistością, nie rezygnując przy tym z życia kapłańskiego, duchowego i intelektualnego” – mówił.

Odnosząc się do młodego odbiorcy, profesor zauważa, że choć komiks nie jest już formą nową, wciąż może być atrakcyjny, szczególnie przyciągający może być kontekst wojenny. „Sam anturaż wojenny jest dla części młodzieży zajmujący – zwłaszcza dla pasjonatów II wojny światowej” – mówi.

Dodaje też, że dla wielu młodych odbiorców może to być pierwsze spotkanie z prymasem w takiej odsłonie: „Osoby, które po raz pierwszy słyszą o prymasie Wyszyńskim w tak niecodziennych warunkach, mogą być zaskoczone tym przekazem – i to może przyciągnąć ich uwagę”.

Siostra Radosława Podgórska FSK w rozmowie z Opoką wskazuje, że najbardziej poruszające są dla niej te momenty, które ukazują prymasa w jego najbardziej ludzkim wymiarze: „Najbardziej poruszające dla mnie osobiście to są wydarzenia, kiedy poznajemy księdza Stefana Wyszyńskiego jako człowieka, prawdziwego człowieka”.

Jak podkreśla, szczególnie przemawia do niej kontrast między jego działalnością naukową a posługą w czasie wojny: „Z jednej strony jest profesorem, mówi o nauce społecznej Kościoła, a wieczorem przebiera się i idzie w noc, w puszczę, szukając rannych”.

Przywołuje także przejmującą scenę z czasu powstania: „Kiedy dokonuje się operacja, jeden z chłopaków mówi: »Ja zniosę tę operację tylko wtedy, kiedy ksiądz Stefan będzie mnie trzymał za rękę«”. Zdaniem siostry, to właśnie te doświadczenia odsłaniają głębię jego człowieczeństwa: „To jest takie olbrzymie człowieczeństwo, bo nasze pokolenia są już przyzwyczajone do księdza prymasa Wyszyńskiego – męża stanu, którego słuchają tłumy, a w powstaniu, w Laskach, jest po prostu prostym człowiekiem”.

Zwraca też uwagę na jego wewnętrzne zmagania i duchowe wybory: „On również zmaga się z wyborem między nienawiścią a miłością i mówi: »Nie można nienawidzić«”. Siostra odwołuje się przy tym do nauczania matki Elżbieta Róża Czacka: „Tak samo jak mówi matka Elżbieta w konferencji na początku II wojny światowej: »Nie możemy nienawidzić«”.

Odnosząc się do samej formy komiksu, podkreśla jego znaczenie dla młodego pokolenia: „Bardzo się ucieszyłam, że powstała forma komiksu właśnie dla młodego pokolenia”. Docenia również dobór treści: „Ogromnie się ucieszyłam wyborem tekstów – uważam, że są bardzo wierne i ukazują kwintesencję człowieczeństwa księdza Wyszyńskiego w Laskach”.

Obecny na konferencji prasowej abp Adrian Galbas SAC, metropolita warszawski odniósł się do tytułu komiksu. „Będziesz miłował” to słowa zapisane na skraju nadpalonej kartki, którą przywiał wiatr z palącej się stolicy. „Miłości nie mierzymy słowami. Jej prawdziwą miarą jest ofiara – zdolność do daru z siebie i poświęcenia dla drugiego człowieka. Miłość wymaga zdecydowania i konsekwencji” – powiedział abp Galbas. 

Michalina Jankowska z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego dodała, że słowa te obecne były w całej posłudze Prymasa. „To nie tylko niesienie otuchy i nadziei w Laskach, ale także w późniejszej posłudze prymas nie szczędził daru z siebie” – podkreśliła.

 

« 1 »