„Bóg chce mieć udział w twoim utrapieniu, w twojej bezsilności. Syn Boży się nie zniechęca. Dziś powtórnie powraca na twój teren. I pragnie byś przyjął Jego Miłość.” – pisze ks. Nikos Skuras w komentarzu do dzisiejszych czytań. Dylemat: prawo czy miłość został rozwiązany przez samego Boga, my zaś potrzebujemy przyjąć to rozwiązanie, które otrzymaliśmy w Jezusie.
Większości z nas, jeśli wręcz nie wszystkim nie przychodzi łatwo karność, dyscyplina, wypełnianie nakazów. Jest w naszym sercu bunt, pragnienie niezależności. Bóg tymczasem wzywa nas do przestrzegania Prawa, które sam nam nadał. Nie dla ograniczenia naszej wolności, ale po to, abyśmy z tej wolności dobrze korzystali. Aby przyjąć tę Bożą perspektywę potrzebujemy czegoś więcej niż własne dobre chęci: potrzebujemy łaski.
Zarówno z perspektywy Starego, jak i Nowego Testamentu prawdziwa religijność nie jest do pogodzenia z obłudą. Szczerość serca, zgodność zamiarów, słów i czynów jest niezbędna, aby wypełnić Boże Prawo.
Dla pobożnego Izraelity „sprawiedliwość” i „niewysychający potok”, to Tora i jej zachowywanie „całym sercem, całą duszą i ze wszystkich swoich sił” (Szema).
Jako uczniowie Chrystusa mamy dostęp do łaski, która przezwycięża naszą duchową i moralną niemoc:
Nienawidzę karności. Ks. Nikos Skuras, komentarz do EwangeliiUczeń Chrystusa widzi tu Bożą zapowiedź ofiary Jego Syna. Tutaj „sprawiedliwość” jest sprawiedliwością krzyża. Natomiast wspomniany „potok”, to jest Miłość Boga objawiona w Chrystusie, który chciał mieć przebity bok. Wypłynęła wówczas woda życia, przekraczając brzegi Prawa, „którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły” wypełnić.
Więcej w dzisiejszym komentarzu liturgicznym.