Minister edukacji Barbara Nowacka w TVP Info skrytykowała rodziców, sugerując, że ich sprzeciw wobec edukacji zdrowotnej, może prowadzić do napięć w szkołach. Jednocześnie zaznaczyła, że nauczyciele edukacji zdrowotnej nie mają obowiązku korzystania z podręcznika i mogą prowadzić zajęcia według własnego uznania, co osłabia rolę rodziców w procesie wychowawczym.
Wczorajsze wystąpienia minister edukacji Barbary Nowackiej w mediach wywołały liczne kontrowersje. W rozmowie na antenie Polsat News polityk ostro skrytykowała hierarchów kościelnych za ich sprzeciw wobec promowanej przez nią edukacji seksualnej. Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego nazwała nawet „hejterem w sutannie”.
Niedługo później szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej udzieliła wywiadu w TVP Info, gdzie również padły słowa, które wzbudziły sprzeciw wielu środowisk, zwłaszcza rodziców.
Minister odniosła się do napięć wokół obecności edukacji seksualnej w szkołach, wskazując na rolę rodziców w tych sporach:
„To nie chodzi o politykę, tylko o to, jak ona pojawiła się dziś w pokojach nauczycielskich i na zebraniach rodziców. Rodzice robiliby awantury, gdyby całość była obowiązkowa. Niektórzy rodzice są zmorą szkoły. Robiliby awantury. Jeden toksyczny rodzic, może zniszczyć relację w szkole wokół tego przedmiotu” – mówiła.
Słowa te zostały odebrane jako uderzające w rodziców, którzy chcą wychować swoje dzieci zgodnie z nauczaniem Kościoła, szczególnie w tak wrażliwych kwestiach jak sfera seksualna.
Podręcznik do EZ nie jest potrzebny
W dalszej części rozmowy minister przyznała, że nie zapoznała się jeszcze z podręcznikiem do edukacji zdrowotnej. Podkreśliła przy tym, że jego przygotowanie nie leży w gestii resortu, lecz wydawnictw:
„Podręcznik do edukacji zdrowotnej nie jest obowiązkowy. Nauczyciele bardzo często z niego rezygnują, prowadzą lekcję według tego, co sami postanowią” – stwierdziła minister.
Takie podejście rodzi obawy o brak jednolitych standardów nauczania oraz możliwość wprowadzania treści niezgodnych z przekonaniami rodziców. W opinii wielu środowisk katolickich edukacja seksualna powinna przede wszystkim pozostawać w gestii rodziny, która najlepiej zna potrzeby i dojrzałość dziecka.
Ściągi tak, AI nie
Kontrowersje wzbudziła również wypowiedź minister dotycząca metod nauki i pracy uczniów. Odnosząc się do zjawiska korzystania ze sztucznej inteligencji, stwierdziła:
„Przygotowanie ściągi, powoduje, że się człowiek uczy” – mówiła. Zestawienie tej opinii z krytyką prac domowych, jest dość niespójne.
Całość wypowiedzi minister Nowackiej wpisuje się w trwającą debatę o kształcie polskiej szkoły, roli państwa, rodziców i wartości, które powinny być przekazywane młodemu pokoleniu. Dla wielu wierzących kluczowe pozostaje pytanie, czy system edukacji będzie respektował prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym sumieniem i wiarą.
Źródło: TVP Info