Prof. Kengor: „Realpolitik” Kissingera została zatrzymana przez Reagana i Jana Pawła II

„Henry’ego Kissingera w żadnym wypadku nie interesowały losy i problemy milionów ludzi, którym przyszło żyć pod sowieckim butem. Prowadził bezwzględną „realpolitik”, która oznaczała popieranie krwawych reżimów” – mówi o legendzie amerykańskiej polityki zagranicznej, prof. Paul Kengor.

Paul Kengor, katolicki profesor nauk politycznych w Grove City College w Pensylwanii uważa, iż zmarły 29 listopada w wieku stu lat Henry Kissinger - legenda amerykańskiej polityki zagranicznej - musiał się pogodzić z wizją zakończania zimnej wojny według św. Jana Pawła II. Temu byłemu sekretarzowi stanu USA (w latach 1973-77) i byłemu doradcy prezydentów Richarda Nixona i Geralda Forda ds. bezpieczeństwa narodowego (1969-75) komentatorzy, zwłaszcza lewicowi, zarzucają prowadzenie bezwzględnej „realpolitik”, która oznaczała popieranie krwawych reżimów np. w Pakistanie, Indonezji i Chile.

Prof. Kengor – autor jednego z kilkunastu tekstów poświęconych Kissingerowi w „New York Timesie” – nazwał go wprost „hipokrytą, który miał krew na rękach”. A „wobec ZSRR i Europy Wschodniej prowadził politykę kompromisów i ustępstw, czyli tzw. appeasementu”. W żadnym wypadku nie interesowały go losy i problemy milionów ludzi, którym przyszło żyć pod sowieckim butem i doświadczali związanych z tym prześladowań religijnych.

Wytykanie niemoralności

Politykę tę zdecydowanie odrzucili prezydent Ronald Reagan i św. Jan Paweł II. Zrywając z dotychczasową polityką wschodnią Stolicy Apostolskiej (watykańska „Ostpolitik”), papież Polak „natychmiast stanął  po stronie jego [Reagana], a przeciw H. Kissingerowi – przypomniał naukowiec katolicki. Zwrócił uwagę, że nowy prezydent (od 1981) i nowy Ojciec Święty szybko nawiązali przyjacielskie stosunki, oparte na wierze, które de facto doprowadziły z czasem do upadku komunizmu.

Dla prezydenta Reagana dotychczasowa polityka ustępstw względem Sowietów była „po prostu niemoralna, gdyż zakładała ona sprzedaż niewolników - milionów ludzi w Europie Wschodniej za cenę uniknięcia wojen i czerpania korzyści handlowych”. Zanim jeszcze stanął na czele Stanów Zjednoczonych, Reagan już od 1964 wytykał władzom amerykańskim „niemoralność, która nie daje nawet szansy tym niewolnikom marzyć o wolności. A wszystko to dla zachowania układów z tymi «właścicielami niewolników»”. Wybrany na prezydenta w listopadzie 1980 polityk, postanowił wprowadzić swoje poglądy w życie.

Pisząc o polityce poprzedników Jana Pawła II w Watykanie, prof. Kengor przypomniał sprawę kard. Józsefa Mindszentyego (1892-1975) – antykomunistycznego przywódcy Kościoła katolickiego na Węgrzech. Po upadku powstania w Budapeszcie na początku listopada 1956 schronił się on w ambasadzie amerykańskiej w Budapeszcie i przebywał tam 15 lat.

Haniebna decyzja

„Watykan, któremu wówczas bardziej zależało na ustępstwach wobec Kremla niż na dobru katolików [za «żelazną kurtyną»], powziął haniebną decyzje. W grudniu 1973 Paweł VI poprosił 81-letniego wówczas hierarchę o opuszczenie Węgier. (…) Tego właśnie bardzo pragnął Kreml, oferując w zamian Zachodowi koncesje handlowe, wymianę kulturalną i obniżenie ryzyka wybuchu wojny atomowej. Tego też pragnął H. Kissinger, ale ta jego «Realpolitik» okazała się chybiona po 1980 r., wraz z decyzją R. Reagana o zakończeniu zimnej wojny w sposób pokojowy i stanowczy” – napisał P. Kengor.

Jednocześnie przyznał, że zasługą byłego sekretarza stanu były niewątpliwe „otwarcie Chin na świat” i zakończenie wojny w Wietnamie „w taki sposób, że nie wyglądało to na klęskę Ameryki”. To, co uczynił, ale też, czego nie zrobił, stanie się zapewne tematem różnych debat na długie następne lata, uważa autor wspomnień.

Pisząc o przyjacielskim związku R. Reagana i papieża Wojtyły, opartym na wspólnych wartościach chrześcijańskich i wierze, prof. Kengor zauważył, że „historia XX wieku to dzieje wojny z ateistycznym komunizmem, który rozpoczął się w bolszewickiej Rosji w 1917 r. i którego dotyczyły objawienia w Fatimie. Była to wojna o doniosłym znaczeniu, która zakończyła się rozwiązaniem pokojowym, a zawdzięczamy to właśnie Janowi Pawłowi II i Ronaldowi Reaganowi. Obydwaj przeżyli próby zamachu na swoje życie, prawie w tym samym czasie w maju 1981 r. I kiedy spotkali się wreszcie w czerwcu 1982, obaj mówili o «cudownym ocaleniu» ich życia. Sądzili tak i wyrazili to słowami, że «Bóg ocalił ich życie, aby doprowadzić do położenia kresu sowieckiemu komunizmowi i uwolnić ludzi żyjących za żelazną kurtyną»”.


Zobacz także: „Śmierć brata przeżył głębiej, niż śmierć matki”. Kulisy życia Edmunda Wojtyły

« 1 »

reklama

reklama

reklama