Izrael i Liban podpisały porozumienie firmowane przez Stany Zjednoczone. Izraelski premier Benjamin Netanjahu oświadczył, że siły jego kraju pozostaną na południu Libanu. Libański prezydent ocenia, że porozumienie to pierwszy krok w stronę odzyskania kontroli nad własnym terytorium.
Szczegóły 14-punktowej umowy nie zostały publicznie ogłoszone. Zakładają powstrzymanie się od wrogich działań”, ale oba rządy przyznają, że stronom przysługuje „prawo do samoobrony”.
Umowa pozwoli na to, by władze Libanu powróciły na „w pełni wyzwolone terytoria” oraz odbudowę zniszczonych w wojnie domów, bez pomocy zewnętrznych partnerów – podkreślił prezydent Libanu Joseph Aoun w oświadczeniu wydanym przez jego biuro.
Libański prezydent zaznaczył, że to początek drogi do odzyskania pełnej kontroli nad państwem „bez okupacji (...), podporządkowania się i (obcej) kurateli”.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył jednak, że wojska jego kraju pozostaną na południu Libanu, ale przekażą dwa obszary siłom zbrojnym tego państwa.
Część Libanu, w tym niektóre dzielnice stolicy kraju, Bejrutu są kontrolowane przez szyicki proirański Hezbollah. Południe państwa, gdzie mieszka wielu chrześcijan, było z tego powodu wielokrotnie atakowane przez sąsiedni Izrael, który z kolei jest obiektem ataków Hezbollahu. Podczas obecnej wojny Izrael wkroczył na południe Libanu. Niektóre miejscowości zrównano z ziemią.
Przedstawiciele Hezbollahu, który od początku sprzeciwiał się rokowaniom rządu w Bejrucie z Izraelem, zapowiedzieli, że grupa nie podporządkuje się umowie i nie złoży broni. (PAP)
Źródło: 