Złodzieje wykorzystali maryjne święto. Brawurowa kradzież dzieł sztuki w muzeum na Sycylii

Kradzież w Messynie jest ciosem dla całych Włoch. Tak włoska prasa opisuje brawurową kradzież, do której doszło w uroczystość Wniebowzięcia NMP. Z regionalnego muzeum ukradziono warte dziesiątki milionów obrazy sakralne Antonello da Messiny.

Czas działania złodziei wyniósł maksymalnie dwie-trzy minuty, jak ujawniają kamery monitoringu, które zarejestrowały całą akcję. Doszło do niej w czasie, kiedy policja zabezpieczała procesję w centrum miasta, podczas której tradycyjnie niesiono wielki rydwan wotywny poświęconego Matce Bożej Wniebowziętej.

„Złodzieje celowo wykorzystali maryjne święto i towarzyszące mu rozproszenie uwagi, to była precyzyjnie przygotowana akcja” – podkreśla dziennik „La Stampa”.

Kradzież na zamówienie

Sprawcy wynieśli z Muzeum Regionalnego w Mesynie trzy z pięciu tablic słynnego „Poliptyku św. Grzegorza”, a także dwustronną tabliczkę przedstawiającą Matkę Bożą i Chrystusa, którą wyjęto z opancerzonej gabloty. Autorem tych dzieł jest jeden z najsłynniejszych sycylijskich artystów, który tworzył w XV wieku. Śledczy oceniają, że najprawdopodobniej była to kradzież na zamówienie, gdyż dzieł tej rangi nie da się sprzedać na czarnym rynku.

Otwarta rana w sercu Sycylii

Zuchwałą kradzieżą wstrząśnięta jest dyrektor muzeum w Messynie.

„To jedne z najważniejszych dzieł sakralnych, jakie powstały na Sycylii. Ich kradzież to ogromna strata dla muzeum, miasta, Włoch i świata sztuki” – podkreśla Marisa Mercurio.

Muzeum poinformowało, że „system monitoringu działał bez zarzutu”. Śledczy badają czy tak naprawdę było i dlaczego nie zareagowała ochrona. Wskazują, że kradzież wymagała precyzji, gdyż obrazy Antonello da Messiny są wykonane na drewnie, a nie na płótnie, nie można było ich więc zwinąć. Centralna deska ze skradzionego poliptyku, przedstawiająca Madonnę, miała 129 na 77 cm. Sprawcy nie zdołali ukraść dwóch tablic i pozostawili je na ulicy.

Porzucone obrazy zwróciły uwagę przechodniów, którzy zadzwonili na numer alarmowy. Nie wiadomo, czy bezcenny łup zdołał już opuścić Sycylię, czy też skradzione arcydzieła nadal znajdują się na wyspie.

Źródło: KAI 

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »