Prochy Jewhena Konowalca złożono na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci w pobliżu Kijowa. Nabożeństwu żałobnemu przewodniczył zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) abp Światosław Szewczuk. Konowalec uważał Polskę za wroga i starał się ją zdestabilizować poprzez działania terrorystyczne.
Ceremonia odbyła się 18 sierpnia. Uczestniczyli w niej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, przedstawiciele władz, żołnierze, duchowni oraz działacze społeczni i polityczni. Liturgię żałobną odprawił abp Szewczuk wraz z biskupami i duchowieństwem UKGK. W modlitwie uczestniczył także bp Jefrem (Chomiak) z Prawosławnego Kościoła Ukrainy.
Wołodymyr Zełenski nazwał ponowny pochówek Konowalca wydarzeniem o znaczeniu ogólnokrajowym i „przywróceniem sprawiedliwości historycznej”. „Pułkownik Konowalec powrócił właśnie do tej Ukrainy, o którą walczył i której pragnął – silnej, suwerennej, niezależnej” – powiedział. Zapowiedział również działania na rzecz sprowadzenia do Ukrainy szczątków innych wybitnych Ukraińców walczących o niepodległość.
Po nabożeństwie abp Szewczuk przewodniczył obrzędowi zapieczętowania trumny. Szczątki Konowalca będą tymczasowo przechowywane na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci. Po utworzeniu Ukraińskiego Panteonu Narodowego mają zostać tam przeniesione.
Bez sojuszu z Polską
Jewhen Konowalec urodził się w 1891 r. w Zaszkowie niedaleko Lwowa. W czasie I wojny światowej walczył w armii austro-węgierskiej. Ponad dwa lata spędził w rosyjskiej niewoli.
Jesienią 1917 r. roku wstąpił w szeregi armii powstającej Ukraińskiej Republiki Ludowej. Był dowódcą Strzelców Siczowych. W 1919 r. dowodził jednostkami Armii URL walczącymi z Armią Czerwoną oraz Siłami Zbrojnymi Południa Rosji. Bronił przed nimi Kijowa. Wskutek klęsk z 1919 r. został internowany w Polsce. Mimo wcześniejszych związków z Symonem Petlurą sprzeciwił się sojuszowi z Polską. Spodziewając się upadku Rzeczpospolitej, wyjechał do Czechosłowacji, gdzie przygotowywał się do podziemnej walki z bolszewikami.
Współpraca z Abwehrą
W 1920 r. Jewhen Konowalec uczestniczył w utworzeniu Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UOW), a rok później został jej komendantem naczelnym. UWO prowadziła działalność zmierzającą do utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego, wykorzystując m.in. akcje sabotażowe i dywersyjne w Galicji Wschodniej. Liczył na to, że poprzez terroryzm doprowadzi do masowej walki zbrojnej Ukraińców z Polską i Związkiem Sowieckim, czego skutkiem będzie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego na terenach Galicji Wschodniej i Wołynia.
Konowalec utrzymywał kontakty z przedstawicielami Republiki Weimarskiej, w tym z kolejnymi szefami Abwehry. Jego organizacja otrzymywała wsparcie finansowe ze strony niemieckiej. Była finansowana także przez rząd Czechosłowacji. W zamian udzielała sojusznikom informacji wywiadowczych.
Wiek ołowiu
Fala terroru ze strony UWO rozpoczęła się od zamachu na Józefa Piłsudskiego we Lwowie w 1921 r. Naczelnik nie ucierpiał, lekko ranny został towarzyszący mu wojewoda lwowski Kazimierz Grabowski. Ofiarami terrorystów padali zwykle nie polscy politycy, ale głównie lokalni ukraińscy urzędnicy, policjanci, nauczyciele, właściciele ziemscy i działacze polityczni dążący do legalnej działalności na rzecz mniejszości ukraińskiej. Celem podwładnych Konowalca były także banki, urzędy, placówki pocztowe i infrastruktura kolejowa.
W 1929 r. Konowalec został przewodniczącym kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, utworzonej w wyniku połączenia kilku ukraińskich organizacji nacjonalistycznych. Funkcję tę pełnił aż do śmierci.
W ruchu nacjonalistycznym do głosu doszli wówczas młodsi, bardziej radykalni działacze. Liczyli oni na rozpętanie konfliktu narodowego w Galicji Wschodniej. „Każdego kata czeka ten sam los/ Na jedną szubienicę – Lacha i psa” – śpiewali ukraińscy nacjonaliści.
Do najsłynniejszego zamachu doszło w 1931 r., kiedy zamordowano Tadeusza Hołówkę, posła Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Hołówko był mocno zaangażowany w ideę pojednania polsko-ukraińskiego.
W sumie w latach 1921-1939 w wyniku terroru UWO i OUN zginęło co najmniej 36 Ukraińców, 25 Polaków, jeden Rosjanin i jeden Żyd.
Sowiecka bombonierka
Pod koniec lat trzydzie30. naciski sowieckiej dyplomacji sprawiły, że Konowalec został kolejno wydalony z kilku krajów Europy Zachodniej. Moskwa mamiła szefa UON perspektywą współpracy.
Jednak 23 maja 1938 r. w Rotterdamie sowiecki agent Paweł Sudopłatow wręczył mu pudełko czekoladek, które eksplodowało. Konowalec zginął.
Jego szczątki sprowadzono na Ukrainę 88 lat po śmierci. Zostały ekshumowane 11 sierpnia na cmentarzu w Rotterdamie, a 13 sierpnia przewiezione do Ukrainy z honorami państwowymi i wojskowymi. Od 14 sierpnia trumna była wystawiona w Patriarchalnej Katedrze Zmartwychwstania Chrystusa UGKC w Kijowie, gdzie odprawiano nabożeństwa żałobne.
Źródła: KAI, IPN, przystanekhistoria.pl
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.