Pokorni słudzy przez wiarę doczekają się Pana

W Królestwie bożym cierpliwa wierność, pochodna nadziei, jest konieczną cnotą. Homilia na 27 niedzielę zwykłą C

Pokorni słudzy przez wiarę doczekają się Pana

27 Niedziela zwykła, rok C (Ha 1,2n; 2,2nn; 2 Tm 1,6—8.13—14; Łk 17,5—10)

1. Kościół nadal ukazuje nam nasze trudne sytuacje życiowe. Dziś omawia w czytaniach częste doświadczenie wielu ludzi — konieczność długotrwałego, cierpliwego czekania z wiarą na spełnienie się Bożych obietnic. Tymczasem lęk o przyszłość niekiedy ściska serce, zwłaszcza gdy dokoła panoszy się zło, a Bóg zdaje się zwlekać z niezbędną naszym zdaniem interwencją. „Panie, czemu przychodzisz tak późno, kiedy mrok staje się czarny...?” — śpiewał przed laty o. A. Duval TJ, popularny francuski piosenkarz religijny. Dodajmy do obrazu tej sytuacji jeszcze polską niecierpliwość, a wyda się nam nasze położenie nie do zniesienia. A słowo Boże czytań przyznaje nam rację tylko częściową, podając szereg przykładów dziejowych i pouczenie Pańskie. Nie jest beznadziejna nasza sytuacja, jeśli z wiarą liczymy nie na siebie, lecz na uprzedzającą zbawczą inicjatywę Boga, który nas wychowuje do wiary pokornych sług. A ta ma zapewnienie skutecznego działania i dotarcia do celu.

2. Habakuk, jeden z dwunastu tzw. Mniejszych Proroków, najdobitniej po Jeremiaszu skarży się na trudne czasy, w jakich wypadło mu działać. Sądząc po aluzjach był to wiek VII/VI przed Chr., gdy z jednej strony tyrania królów judzkich, z drugiej rozpanoszone zło moralne w narodzie, przyzywały bliską i nieuchronną karę na lud niewierny. Wówczas pyszne i okrutne imperium babilońskie miało się stać biczem Bożym na całe to zło w narodzie. Odpowiedź Boga na skargę proroka bynajmniej jej nie lekceważy, nawet każe mu się liczyć z pozornym opóźnieniem swojej interwencji, ale tym niemniej każe mu utrwalić pomyślną zapowiedź dla wszystkich. Przyjdzie ona niezawodnie, ale tylko jako nagroda wierności dla sprawiedliwego. Ostatnie zdanie (w postaci uzależnionej od przekładu Septuaginty): Sprawiedliwy żyć będzie dzięki wierze jest podstawą nauki św. Pawła o usprawiedliwieniu (por. Rz 1,17).

Od zagrożenia ze strony bojaźni nie są wolni ludzie będący nawet na wyłącznej służbie Boga i Kościoła. Młody biskup Tymoteusz, umiłowany syn duchowy i następca św. Pawła, otrzymuje od niego stosowne umocnienie w dzisiejszym urywku z ostatniego listu Apostoła, prawdziwie już testamentarnego, gdyż drugie rzymskie uwięzienie zakończyło się jego męczeństwem. Źródłem zwycięskiego optymizmu ma być w duszy Tymoteusza dar Boży — charyzmat obecny od nałożenia rąk, czyli od święceń. Trzeba tylko, aby on go na nowo rozpalił. Podobnie jak węgiel rozżarzony po pewnym ostudzeniu wymaga strumienia powietrza, by znów zapłonął, młody biskup ma oczekiwać podobnego skutku ze strony tchnienia Ducha Świętego. Tymoteusz, który był słabego zdrowia (por. 1 Tm 5,23) i zapewne z natury lękliwy, ma więc liczyć na otrzymanego ducha mocy i miłości i trzeźwego myślenia, nie zaprzestając pełnienia swoich obowiązków, mimo że Paweł jest uwięziony. Przez Ducha Świętego, który w nas mieszka, ma strzec depozytu wiary.

Dzisiejsza perykopa ewangelijna zawiera dwa odrębne tematy u Ewangelisty ze sobą nie powiązane: logion Jezusa o mocy wiary (por. Mt 22,17) i wyłącznie Łukaszowe pouczenie o pokorze sług Pańskich. Kościół łącząc ze sobą oba tematy pokazuje nam, w jaki sposób winni być kształtowani autentyczni świadkowie Chrystusa na pracowników od Boga zależnych, pokornych, bezpretensjonalnych. W drugiej zaś części wiara przenosząca drzewa czy góry — to orientalna przesadnia, podkreślająca, że wiara jest darem Bożym, który — choć człowieka przerasta — może i powinien być w pełni przez niego przyjęty, a wtedy będzie owocny. Drugie porównanie nawiązujące do ustroju społecznego starożytności, kiedy to sługa był niewolnikiem swego pana, stwierdza naszą zupełną zależność od Boga (por. beze Mnie nic... — J 15,5). Przymiotnik grecki oddany przez „bezużyteczni” ma odcień znaczeniowy: „nędzni”, „byle jacy”.

3. Główna myśl skupia się wokół nieoczekiwanej mocy wiary praktycznej określonej zdaniem: sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności. Ukazuje się ona jako Boży postulat w trzech nakreślonych dziś rożnych sytuacjach ludzi wierzących. Bóg pozornie tylko nieobecny w smutnym położeniu dziejowym swego ludu, jednakże każe ufać prorokowi Habakukowi, a za jego pośrednictwem całemu narodowi, że Boże obietnice nie zawiodą w czasie przez Niego ustalonym (I czytanie). W sytuacjach zniechęcenia brakiem wyników u sług Pańskich winna górować mimo wszystko prawda o zupełnej ich zależności od Pana, który — jeśli potrzeba — potrafi działać nawet cuda przez tych, którzy Mu zawierzają (Ewangelia). Dziś w Kościele każdy ma jakiś dar charyzmatyczny (por. Rz 12,6—8; 1 Kor 12,4—11; 1 P 4,10), tylko musi dbać o rozpalanie go na nowo przez powtarzane wypraszanie tchnienia Ducha Świętego.

4. Homilia wyzyskując jako wstęp punkt 1 może rozwinąć trójdział wskazany w punkcie 3 w postaci kolejnego podsunięcia: pewnego twierdzenia, wymagania i zachęty. Twierdzenie brzmi: mamy uznać w naszym życiu próby wiary jako wyraźnie zamierzone przez Boga wobec nas środki wychowawcze. Jak proroka Habakuka przygotowują one nas, o ile wytrwamy w wierze, do niechybnego spełnienia się objawionych obietnic Bożych. Wymaganie odnosi się do sposobu, w jaki mamy pełnić nasze zadanie sług Bożych. Jest nim pokorna bezinteresowność, którą nam dyktuje tylko wiara, gdyż racje ludzkie mogłyby podsuwać zgoła inne zachowanie — egocentryczne. Nie łatwo nam się zgodzić na wyznanie: słudzy nieużyteczni jesteśmy, a jeszcze trudniej po ludzku uczciwie stwierdzić: wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać. Pozostaje nam tylko liczyć na dodawanie nam przez Pana wiary i tak rozpalać jak Tymoteusz otrzymany w Kościele charyzmat.

Augustyn Jankowski OSB, Przy stole Słowa, tom 4 (Okres zwykły: od 18 do 34 niedzieli) Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama