Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Magdalena Korzekwa

Dzieci, dorośli i kłamstwo



Dzieci są skłonne kłamać wtedy,
gdy boją się dorosłych,
a dorośli są skłonni kłamać wtedy,
gdy boją się rzeczywistości.

Gdy małe dziecko jest kochane przez rodziców i czuje się bezpieczne, to zachowuje się w sposób spontaniczny. Takie dziecko bez obaw opowiada rodzicom o wszystkich swoich potrzebach, pragnieniach, myślach, przeżyciach i przekonaniach. Przytula się do rodziców za każdym razem, gdy tylko ma na to ochotę, płacze za każdym razem, gdy jest smutne i opowiada z rumieńcami na twarzy o tym, co w danej chwili jest dla niego ważne. Jednym z najbardziej widocznych przejawów spontaniczności dziecka jest sposób rozmawiania z rodzicami. Dziecko pragnie opowiadać im o wszystkim, o czym w danej chwili myśli i co przeżywa. W pierwszych latach życia dziecko nie ma zwykle żadnych barier w tym względzie.

Opowiadając z rozbrajającą szczerością o sobie i o tym, co dzieje się w domu rodzinnym, małe dziecko upewnia się, że to, co zauważa, przeżywa i myśli, jest prawdziwe. Któż z nas nie pamięta z własnego dzieciństwa tej potrzeby upewniania się?... Pojawia się zatem pytanie: czy dziecko w ogóle zdolne jest do kłamstwa? Jak to się dzieje, że niektóre ze spontanicznych dotąd i szczerych „do bólu” dzieci, zaczynają ukrywać coś przed rodzicami, a nawet stają się „zawodowymi” kłamczuchami? To raczej nie jest cecha wrodzona lecz wyuczona, czyli nabyta w konsekwencji niedojrzałych więzi z rodzicami. W przeciwnym przypadku wszystkie dzieci musiałyby kłamać, podobnie jak wszystkie dzieci muszą jeść.

Jeśli w jakiejś rodzinie dziecko nie jest pewne miłości rodziców, jeśli nie otrzymuje wystarczających znaków czułości i troski, jeśli rodzice nie interesują się przeżyciami i potrzebami dziecka, to zacznie się ono „zamykać” w sobie lub będzie mówić jedynie o tym, co jest nagradzane przez rodziców za pomocą uśmiechu czy pochwały. Dziecko, które nie czuje się kochane i bezpieczne, przestaje komunikować w sposób spontaniczny, a zaczyna wypowiadać się w sposób strategiczny. W pierwszych kilku latach życia takie komunikowanie nie przybiera jeszcze postaci kłamstwa, gdyż do czwartego, piątego roku życia dziecko nie jest jeszcze w stanie precyzyjnie odróżniać rzeczywistość od swoich fantazji, snów, pragnień czy wyobrażeń. Jeśli małe dziecko stłucze szklankę, która stała na brzegu stołu i którą niechcący potrąciło łokciem, to będzie szczerze przekonane, że szklanka „sama się stłukła”. Kilkuletnie dziecko nie jest jeszcze w stanie poczuć się winne za coś, czego nie miało zamiaru zrobić. Pojęcie winy nieumyślnej to przejaw myślenia abstrakcyjnego, możliwego dopiero w wieku szkolnym. Zadaniem dorosłych wobec małych dzieci jest pogodne i cierpliwe tłumaczenie różnicy między tym, co rzeczywiste a tym, co tylko pomyślane, wyobrażone czy co się dziecku przyśniło. Największym zaś błędem jest posądzanie małego dziecka o świadome kłamstwo i karanie go za to, że pomyliło rzeczywistość ze swymi przekonaniami czy wyobrażeniami.

Gdy dziecko ma pięć lat i więcej, wtedy coraz wyraźniej zaczyna ono odróżniać rzeczywistość od snów, wyobrażeń i subiektywnych przekonań. Odtąd ma zdolność mówienia w sposób świadomy tego, co nie jest prawdą. Na szczęście nie wszystkie dzieci z tej zdolności „korzystają”. Powodem utraty spontanicznej szczerości i mówienia nieprawdy przez dziecko może być, na przykład, chęć ukrycia problemów w domu wtedy, gdy rodzice czynią to, co je niepokoi lub wręcz przeraża. Jednak w przypadku dziecka nie każde mówienie nieprawdy jest kłamstwem. O kłamstwie - w sensie oceny moralnej - możemy mówić tylko wtedy, gdy dziecko mówi nieprawdę w sposób świadomy i dobrowolny. W wieku szkolnym dziecko ma już zwykle wystarczającą świadomość w tym zakresie, jednak odpowiedzialność moralna za kłamstwo i tak pozostaje ograniczona, gdyż dziecko ulega silnym naciskom emocjonalnym, na przykład, kłamie wtedy, gdy wstydzi się tego, co dzieje się w domu rodzinnym albo wtedy, gdy boi się niedojrzałych rodziców, którzy agresją i krzykiem reagują na drobne nawet niepowodzenia szkolne albo na zupełnie niezawinione trudności ich syna czy córki.

Sądzę, że główną przyczyną tego, że jakieś dziecko, które wcześniej komunikowało z rozbrajającą szczerością, nagle zaczyna coś zmyślać lub wręcz kłamać, jest brak dojrzałej miłości ze strony rodziców. Dziecko mało kochane czy „kochane” jedynie miłością warunkową, będzie bało się przyznać do najmniejszych nawet niedoskonałości. To, czy jakieś dziecko kłamie, zależy bardziej od postawy dorosłych niż od postawy tegoż dziecka. Natomiast to, czy kłamią dorośli, zależy od sposobu postępowania tych dorosłych. Ludzie dorośli mają tendencję do kłamstwa wtedy, gdy boją się prawdy o własnym postępowaniu i o skutkach błędów, jakie popełniają. Najmądrzejszym rozwiązaniem jest wtedy uznanie prawdy, poniesienie konsekwencji wyrządzonego zła i korekta postępowania. Tego właśnie dorośli uczą zarówno dzieci, jak i nas, nastolatków. Trudniej natomiast przychodzi im realizowanie tej mądrej zasady w ich własnym życiu. Warto sobie to uświadomić zanim staniemy się dorosłymi...


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: PRAWDA wychowanie dzieci rodzice troska spontaniczność kłamstwo szczerość Konsekwencje nieprawda dziecko kłamie zmyślanie
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W