Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Fritz Riemann

OBLICZA LĘKU

Studium z psychologii lęku


ISBN: 83-7318-448-1
© Wydawnictwo WAM, 2005



Osoba schizoidalna a miłość

Jak powiedzieliśmy, problemy osób schizoidalnych ujawniają się na tych etapach rozwoju, na których w grę wchodzi kontakt z innymi ludźmi: jest to czas aklimatyzacji w przedszkolu, w klasie, okres dojrzewania i kontakt z płcią odmienną, związki partnerskie i wszystkie inne odniesienia międzyludzkie. Ponieważ każda bliskość budzi w tych osobach lęk, narzucają one sobie dystans tym większy, im bliższa relacja zaczyna je z kimś łączyć, im większe prawdopodobieństwo zakochania się czy stania się obiektem czyjegoś uczucia. Z taką sytuacją kojarzy im się tylko konieczność wydania się na łup innej osoby i uzależnienie się od niej.

Rodzice i wychowawcy powinni zdawać sobie sprawę z tego, że trudności ich dziecka w kontaktach z rówieśnikami oznaczają początek problemów właściwych osobowości schizoidalnej; problemy te można będzie jeszcze, być może, opanować albo złagodzić, zanim zdążą się głębiej utrwalić w psychice dziecka. Kiedy trudno nawiązuje ono kontakt w przedszkolu albo w klasie, gdy nie ma przyjaciół, kiedy we własnych oczach jest samotnikiem lub jest w ten sposób spostrzegane przez innych; kiedy młodego człowieka w okresie dojrzewania nie interesuje płeć odmienna, a jedynie świat książek, gdy unika kontaktu z rówieśnikami, uciekając w samotne zajęcia, kiedy przechodzi w tym czasie głęboki kryzys przekonań, rozgryzając kwestie dotyczące sensu życia i nie dzieląc się z nikim dręczącymi go pytaniami - to wszystko stanowi sygnały alarmowe, które trzeba dostrzec i zrozumieć i które dla rodziców muszą oznaczać konieczność szukania fachowej porady.

Dla osób schizoidalnych okresem większych jeszcze problemów staje się czas dojrzałej młodości, który zazwyczaj jest etapem wyboru życiowych partnerów, a więc tworzenia się silnych relacji uczuciowych. W miłości zbliżamy się do siebie nawzajem w sposób najbliższy duchowo i fizycznie. W każdym spotkaniu dwojga osób opartym na miłości jednakowo zagrożone są nasza tożsamość i nasza niezależność, i to tym bardziej, im bardziej jesteśmy otwarci na tę drugą osobę, a także im bardziej pragniemy zachować własną tożsamość i niezależność. Z tego powodu próby zbliżenia się do drugiej osoby są raczej rodzajem zderzenia z ostrą rafą, kiedy to z bolesną ostrością ujawniają się ukryte dotychczas i nieświadomie, być może, przeżywane problemy. W jaki sposób osoba schizoidalna ma żyć z rosnącą tęsknotą za bliskością i dzieleniem się sobą z innym człowiekiem, z tęsknotą za czułością i miłością, jak ma radzić sobie z coraz silniejszą fascynacją seksualną drugim człowiekiem? Nieumiejętność nawiązywania kontaktów i brak "tonów pośrednich" w tej dziedzinie, co do tej pory ujawniało się jako brak doświadczenia w relacjach międzyludzkich, sprawiają, że integracja seksualna takich osób przebiega szczególnie trudno. Nie wyczuwają one niuansów zachowania w takich sytuacjach, potrafią jedynie utożsamiać się z dwiema rolami - albo wabiącego zdobywcy, albo uległej uwodzicielki. Czułość, dawanie wyrazu sympatii słowem lub gestem są im obce, brakuje im też empatii - umiejętności wczuwania się w stan drugiego człowieka.

Próby rozwiązania konfliktu między fascynacją a lękiem wobec drugiego człowieka mogą być bardzo różne. Często wygląda to tak, że osoba schizoidalna wchodzi tylko w relacje niezobowiązujące, z których łatwo się wycofać, lub w związki czysto seksualne, w których oddziela ona niejako sferę seksu od sfery emocji. Partner jest wtedy tylko obiektem seksualnym, który zaspokaja zmysły, lecz poza tym jej nie interesuje. Lecz właśnie z powodu braku zaangażowania emocjonalnego jej związki z osobami płci odmiennej nie są trwałe. W ten sposób osoby schizoidalne chronią się przed ujawnieniem swej nieporadności i braku doświadczenia w sprawach uczuciowych, a zarazem przed "niebezpieczeństwem" miłości. Z tego samego powodu bronią się przed przejawami uczucia ze strony partnera, nie wiedzą bowiem, jak na nie odpowiedzieć, ponieważ w ich odczuciu są one czymś wstydliwym.

Pewien człowiek poszedł do biura matrymonialnego i spośród wyłożonych przed nim fotografii wybrał zdjęcie kobiety, która podobała mu się najmniej - nie mogła ona stać się dla niego niebezpieczna, bo nie była w stanie wywołać w nim uczucia miłości.

Pewna kobieta potrafiła oddawać się fizycznie mężczyźnie tylko wtedy, gdy wiedziała, że potem najprawdopodobniej nigdy go nie spotka.

Pewien żonaty mężczyzna miał w tym samym mieście, w którym mieszkał ze swoją rodziną, jeszcze jedno tajne mieszkanie; od czasu do czasu traktował je jako schronienie, stając się dla wszystkich niedostępny, dopóki znowu nie odczuł potrzeby powrotu do rodziny. Potrzebował tego, by bronić się przed emocjonalnymi oczekiwaniami swej żony, która próbowała tym silniej związać go ze sobą, wzmacniając w nim przez to chęć ucieczki.

Przykłady te wskazują, jak wielki jest lęk osób schizoidalnych przed związkiem z drugą osobą, przed utratą swobody, niezależności lub byciem zdobytym. Pozwala to pojąć ich często dziwne i niezrozumiałe reakcje. Tym, co naprawdę należy do osoby schizoidalnej i co jest jej jakoś znane, jest ona sama: stąd jej uczulenie na rzeczywiste czy urojone zagrożenia jej integralności, na próby podporządkowania czy przekroczenia progu jej starannie strzeżonego terytorium osobistego, czy próby osłabienia dystansu, w którym żyje, a który jest jej potrzebny dla ocalenia samej siebie. Takie postępowanie nie pozwala oczywiście stworzyć atmosfery zaufania między dwiema osobami, nie wspominając nawet o intymności. W odczuciu osoby schizoidalnej związek z drugim człowiekiem oznacza konieczność dania mu z siebie zbyt wiele, co jest możliwe jedynie w przypadku partnerów, którzy pragną zbyt wiele troski i bliskości ze strony drugiej osoby. Lęk przed trwałym związkiem może stać się tak silny, że osoba schizoidalna rejteruje sprzed ołtarza czy urzędu stanu cywilnego.

Młody człowiek zaręczył się, ulegając naciskowi swej długoletniej sympatii. Sam nie potrafiłyby podjąć właściwie decyzji o wspólnym życiu. Przyszedł jednak do dziewczyny z pierścionkiem i zaręczyny się odbyły. Po uroczystości, w drodze powrotnej do domu, wrzucił do skrzynki pocztowej napisany wcześniej list, w którym donosił o zerwaniu zaręczyn.

Podobne sposoby zachowania nie są wśród osób schizoidalnych rzadkością. Na dystans często są one dobrymi i oddanymi przyjaciółmi, natomiast w bliskim kontakcie wycofują się i zamykają w sobie. Ponieważ oddzielają sferę seksu od sfery uczuć, tę pierwszą, której motorem jest instynkt i zmysły, przeżywają w oderwaniu od reszty, przez co spostrzegają partnera tylko jako obiekt seksualny i ich przeżywanie miłości wyczerpuje się w tej jednej tylko funkcji. Nie znają czułej gry wstępnej w erotyce; nie zważając na potrzeby partnera, dążą do osiągnięcia własnego celu. Miejsce czułości zajmują twarde uściski, czynienie bólu, brutalne obchodzenie się z partnerem. Może się za tym kryć pragnienie osiągnięcia wyrazistej reakcji ze strony partnera. Osoby takie mają również tendencję, by po osiągnięciu zaspokojenia jak najszybciej uwolnić się od partnera.

Po - chodzi o akt seksualny - najchętniej bym ją wyrzucił - to charakterystyczna wypowiedź schizoidalnego mężczyzny, który reaguje w ten sposób, gdy partnerka daje mu do zrozumienia, że oczekuje od niego uczucia.

Sytuacja staje się jeszcze trudniejsza, gdy osoba schizoidalna przenosi na partnera lub partnerkę przepastną ambiwalencję między miłością a nienawiścią oraz swoje wątpliwości co do tego, czy sama może być kochana. Wystawia wtedy partnera na ciągłe próby, domagając się od niego nowych dowodów uczucia, które mają uspokoić jej wątpliwości. Postawa ta może przybrać nawet formę klasycznego sadyzmu. Zachowanie przybiera wówczas postać destrukcyjną; dowody i przejawy uczucia okazywane przez partnera są pomniejszane, bagatelizowane, analizowane, podawane w wątpliwość lub w przewrotny sposób nazywane instynktem. Spontaniczne oznaki uczucia partnera odczytuje się jako dowód jego nieczystego sumienia, poczucia winy lub próbę obłaskawienia (Co chcesz przez to osiągnąć, widocznie masz coś na sumieniu?!). Najczęściej istniejący model psychologiczno-abstrakcyjny proponuje nieskończenie wiele możliwości interpretowania takiego tendencyjnego rozumienia zachowań partnera, zniekształcającego zupełnie ich sens. W jednej ze swych powieści Christiane Rochefort znakomicie naszkicowała taki związek, przedstawiając w sposób przekonujący sytuację kochającej kobiety, którą schizoidalny partner doprowadza do granicy wytrzymałości.

Nierzadko osoba schizoidalna niszczy też swym cynicznym zachowaniem wszelkie objawy czułości u siebie i swego partnera, a czyni to dlatego, aby im nie ulec i nie okazać się miękką. W chwili najbardziej intymnego otwarcia się partnera rani go boleśnie słowem, trafiając w jego najbardziej czuły punkt, przy czym zachowanie, wyraz twarzy i słowa takiej osoby przybierają ton ironiczno-ośmieszający: Czemu patrzysz na mnie jak wierny pies?, Gdybyś wiedziała, jak komicznie wyglądałaś przed chwilą albo Daj spokój z tymi głupimi wyznaniami, przejdźmy wreszcie do rzeczy.

W ten sposób systematycznie niszczy ona w partnerze jego gotowość okazywania miłości, chyba że ten obdarzony jest niesłychaną zdolnością kochania albo jest typem masochistycznym, który działając z poczucia winy i lęku przed utratą partnera lub też z innego powodu, jest przekonany, że wszystko musi znieść, bądź też odczuwa przyjemność, będąc dręczonym. Jeśli jest inaczej, dochodzi w końcu do tego, że wycofuje się on albo zaczyna nienawidzieć, co zresztą u partnera schizoidalnego może wywołać uczucie triumfu (Teraz wreszcie pokazujesz swoją prawdziwą naturę!). Partner schizoidalny nie przyzna się nigdy przed sobą, że to właśnie jego zachowanie doprowadziło do takich problemów w związku. Wiele tego schizoidalnego tragizmu zawierają powieści autobiograficzne Strindberga; w sugestywny sposób opisują one powody, dla których w ten właśnie sposób, pod wpływem różnych wydarzeń życiowych, ukształtowała się ostatecznie psychika bohaterów (na przykład Syn służącej). Również Axel Borg, główna postać powieści Strindberga Nad otwartym morzem jest znakomicie naszkicowanym typem osobowości schizoidalnej o cechach samego pisarza.

Jeśli chłód uczuciowy jest jeszcze większy, zachowanie osoby schizoidalnej przybiera formy ekstremalne, chorobowe, a granica oddzielająca ją od zdolności dopuszczenia się gwałtu, a nawet mordu staje się bardzo cienka, zwłaszcza gdy na partnera przenosi ona swoją nienawiść i pragnienie zemsty, które w okresie dzieciństwa kierowała do osób z najbliższego otoczenia. Niezintegrowana z całą osobowością, oddzielona od niej sfera popędów jest zawsze niebezpieczna, a jeśli dojdzie do tego jeszcze daleko posunięta niezdolność wczucia się w partnera i kalectwo uczuciowe, wówczas możliwe stają się wszystkie przestępstwa na tle seksualnym.

Trudności w stworzeniu związku uczuciowego, a właściwie trudności ze znalezieniem partnera w ogóle powodują, że osoby schizoidalne próbują często same dać sobie radę w życiu, traktując siebie jak partnera i zaspokajając się poprzez masturbację. Bywa też, że kierują się ku obiektom zastępczym, i wtedy mamy do czynienia z fetyszyzmem. Oczywiście, wybierając obiekty zastępcze, nie mogą rozwinąć zdolności kochania, chociaż nawet w takich zdegenerowanych formach miłości jest jeszcze coś z pragnienia miłości, z tęsknoty za nią. U osób tego typu stwierdza się nierzadko infantylny poziom rozwoju sfery seksualnej, a dotyczy to nawet tych, których osobowość w innych aspektach jest wysoce rozwinięta. Wybór niedojrzałego płciowo partnera - dziecka lub młodocianego - jakiego nieraz dokonują, można tłumaczyć w ten sposób, że nie potrafią nawiązać normalnych kontaktów z otoczeniem, natomiast wobec dzieci czy nastolatków czują mniejszy lęk, gdyż mogą liczyć z ich strony na dziecięcą ufność.

Niekiedy owa nierozwinięta, niepotrafiąca znaleźć odpowiedniego wyrazu potrzeba miłości i pragnienie ofiarowania siebie drugiemu człowiekowi, wyrażają się gwałtownymi wybuchami zazdrości graniczącej z szaleństwem. Osoba schizoidalna czuje, że swym zachowaniem nie zasługuje na miłość, że nie jest zdolna do miłości i że nie potrafi nikogo przy sobie zatrzymać. Dlatego wszędzie wietrzy rywali, których często - zresztą słusznie - uważa za umiejących kochać lepiej i bardziej godnych miłości. W naturalnych, zwyczajnych zachowaniach partnera doszukuje się niepokojących powodów, przewrotnych zamiarów i diabelskiego podstępu, jest podejrzliwa i skłonna do dzielenia włosa na czworo. Może to doprowadzić do szaleństwa, sprawić, że związek stanie się nie do wytrzymania, a w końcu zostanie zniszczony. Towarzyszy temu potrzeba niszczenia, która jej samej sprawia cierpienie, lecz której opanować nie potrafi. Motywacja w tych przypadkach może być następująca: Jeśli nie mogę być kochany(a), zniszczę to, czego i tak nie zatrzymam, będę przynajmniej tym, kto ustala reguły gry, a nie tylko kimś, kto cierpi. W ten sposób można rozumieć postępowanie tego typu osób, że właśnie w tych sytuacjach, kiedy chciałyby kochać i być kochane, zachowują się szczególnie odrzucająco. Jeśli partner się od nich odwróci, odczują to mniej boleśnie, niż gdyby naprawdę o niego walczyły, a mimo to zostały porzucone. Taka "profilaktyka", której celem jest oszczędzenie sobie rozczarowania, zdarza się wśród osób schizoidalnych dość często; najczęściej podświadomie wypróbowuje się w ten sposób partnera: Jeśli on(a) mnie mimo mojego zachowania jeszcze kocha, to znaczy, że kocha naprawdę. W każdym z takich przypadków można rozpoznać, jak trudno takim osobom o przeświadczenie, że są warte miłości. W sytuacjach ekstremalnych podejrzliwość i zazdrość mogą doprowadzić do morderstwa: Jeśli on(a) mnie nie kocha, niech nie kocha też nigdy nikogo innego.

Na poziomie świadomości lęk przed ofiarowaniem siebie drugiej osobie przeżywany jest jako lęk przed związaniem się. Pragnienie ofiarowania się, które należy przecież do istoty człowieka, rośnie, gdy jest spychane, i powiększa lęk, tak że jest odczuwane jako konieczność całkowitego poświęcenia się i bycia pochłoniętym przez "ty". Przez to dochodzi do demonizowania partnera, co na zasadzie sprzężenia zwrotnego podsyca lęk. Tym możemy wytłumaczyć pewne trudno zrozumiałe reakcje osób schizoidalnych, głównie zaś gwałtowne wybuchy nienawiści; biorą się one z poczucia zagrożenia ze strony rzekomo potężnego "ty", brak tu przekonania o tym, że potęga przypisywana partnerowi jest owocem własnej projekcji.

Dlatego decyzja o wejściu w stały, długoletni związek jest dla osoby schizoidalnej czymś trudnym. Szuka ona raczej krótkich, intensywnych, lecz urozmaiconych związków. Małżeństwo jest dla niej instytucją mającą wszelkie cechy niedoskonałości wynalazków stworzonych przez człowieka i może być rozwiązane, jeśli przestaje zadowalać. Powinno ono bardziej uwzględniać potrzeby człowieka i być do niego dostosowane. Niewierność w stałym związku jest w jej ocenie czymś nieuniknionym. Żąda dla siebie wolności i jest gotowa, bardziej zresztą teoretycznie niż w rzeczywistości, przyznać prawo do tej wolności również partnerowi. Często jest to typ teoretyka małżeństwa, reformatora tej instytucji. Osoby schizoidalne mają w każdym razie odwagę występowania przeciwko konwencjom i tradycjom, przeciwstawiając im własny styl życia i własne poglądy. W tym okazują one więcej autentyczności i odwagi cywilnej niż wielu innych ludzi. Czasem żyją w długotrwałym związku, bojąc się jednak jego legalizacji, dlatego częściej żyją w związkach "małżeńskopodobnych", nie uwieńczonych formalnym ślubem. Mężczyźni schizoidalni wcześnie osieroceni przez matkę lub rozczarowani relacją z matką często wiążą się ze starszymi, matkującymi im kobietami; pozwala im to nadrobić niedostatki emocjonalne okresu dzieciństwa. Takie partnerki potrafią niekiedy dać ciepło i poczucie bezpieczeństwa, nie oczekując dla siebie zbyt wiele. Są to kobiety umiejące obdarzać uczuciem, które rozumieją sytuację partnera i nie spodziewają się czegoś, czego on nie może dać. I dlatego właśnie wiążą go ze sobą mocniej, niż udałoby się to innej kobiecie. Tylko u najbardziej skrzywionych psychicznie, mających za sobą szczególnie złe doświadczenia z okresu dzieciństwa, rozwija się forma nienawiści do kobiet połączona z odruchami zemsty. Ponieważ dla mężczyzn schizoidalnych to, co związane z kobietą, jest obce i zagrażające, skłaniają się ku osobom własnej płci lub wybierają partnerkę, która dzięki pewnym cechom męskim nie wydaje im się od nich tak różna, jak "kobieta bardzo kobieca". Związek taki ma charakter bardziej bratersko-koleżeński i opiera się raczej na wspólnych zainteresowaniach niż na fascynacji erotycznej. We wszystkich związkach znosi on z trudem nieustanną bliskość - na przykład oddzielna sypialnia jest jego najbardziej naturalną potrzebą, a partnerka musi okazać w tym względzie zrozumienie, jeśli nie chce, aby przyjął wobec niej postawę obronną.

Podsumowując, można powiedzieć, że osoby schizoidalne mają szczególne problemy z rozwinięciem zdolności okazywania uczuć. Są niesłychanie wyczulone na wszystko, co grozi ograniczeniem ich wolności i niezależności, są skąpe w okazywaniu uczuć i czują się nieszczęśliwe, gdy partner okazuje im swe uczucia w sposób ostentacyjny. Kto będzie umiał brać je takimi, jakimi są, może liczyć na głębokie odwzajemnienie uczuć, które jednak nie będą należycie ujawnione i potwierdzane.

opr. aw/aw



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: psychologia depresja miłość psychoanaliza lęk ironia psychoterapia cynizm osobowość schizoidalna okazywanie uczuć
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W