Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Ks. Jacek Bolewski SJ

Trudna droga jednania

20. Niedziela Zwykła

Uciekamy przed modlitwą. Tyle sprawodrywa nas od niej i niepokoi. Kiedy próbujemy się modlić, nie znajdujemy oczekiwanego pokoju. Przeciwnie, nasz niepokój staje się jeszcze dotkliwszy, bo zauważamy go w sobie wyraźniej aniżeli wtedy, kiedy pod jego wpływem działamy. Prosta modlitwa, w której liczy się nie nasze działanie, lecz otwarcie się na działanie Boga, odsłania trudność takiej postawy. Okazuje się, jak bardzo jesteśmy rozproszeni - jak trudno skupić się na Jednym. To odkrycie jest ważne. Można je uznać za pierwszy owoc próby modlitwy. Dlatego wyraźniejsze dostrzeżenie naszego niepokoju nie powinno zniechęcać. Jedynie przyjęcie tej sytuacji jako prawdy o aktualnym stanie naszego wnętrza może nas otworzyć na głębszy, prawdziwy pokój - dar samego Boga.

Taki jest sens tajemniczych, niepokojących słów Jezusa: "Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam". Istotnie, przyjście Jezusa powiększyło jakby rozdarcie i niepokój w świecie. Rozłam objawił się zrazu w religii żydowskiej u tych, którzy sądzili, że Jezus nie może być zapowiadanym Mesjaszem-Chrystusem i dlatego prześladowali najpierw Jego, potem wierzących w Niego chrześcijan. Później także wyznawcy Jezusa Chrystusa ulegli tej postawie - prześladowali innych w przekonaniu, że przez to przybliży się zbawienie... Ale mania prześladowcza, skłonność do potępiania innych jest raczej znakiem zła. Wskazuje, jak daleko jeszcze do zbawienia tym, którzy o nie zabiegają. Ukazuje, że można powierzchownie przyjmować Bożą rzeczywistość, a głębiej żyć z nią w sprzeczności, w sprzeciwie wobec jej ostatecznej prawdy. Niepokój i brak jedności są znakiem grzeszności, która na drodze ku zbawieniu wymaga przezwyciężenia. Dlatego droga okazuje się trudna, wiodąca przez Krzyż. Znak pojednania obejmuje znoszenie sprzeciwu, braku zrozumienia wobec tajemnicy Jezusa i Jego Dobrej Nowiny.

Sprzeciw może się wydawać uzasadniony. Słowa Jezusa brzmią niepokojąco: "Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął!". Czy kogoś, kto tak mówi, nie należy uznać za niebezpiecznego? Czy nie należało uczynić wszystkiego, aby pokrzyżować jego plany? Tak się istotnie stało. Jednak w dniu Zielonych Świątek okazało się, że Boży ogień to Duch Święty - moc miłości. Jej język staje się zrozumiały dla wszystkich. Podziały między ludźmi, spowodowane przez grzech, zostają przezwyciężone. Otwiera się droga pojednania. Ludzie poruszeni Bożą mocą są gotowi uznać i wyznać swoją grzeszność. Ogień, który ich dotyka, przynosi ból, ale i oświecenie. Wszystko - nawet największa słabość - daje się przyjąć w świetle Bożej miłości, która wszystko znosi, wszystko przetrzyma, nigdy nie ustaje (por. 1 Kor 13,7n). Dlatego najważniejsza jest modlitwa o Ducha dającego miłość. Nie jest za późno, aby się na nią otworzyć, szukając jedności z Bogiem i ludźmi.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: pojednanie pokój modlitwa ból krzyż rozłam sprzeciw grzeszność ogień oświecenie
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W