Kontemplacja Boga w obrazie i podobieństwie. Wpatrując się w "Trójcę Rublowa" [cz. 2]

Wprowadzenie w medytację ikony św. Trójcy Andrieja Rublowa [2]

Kontemplacja Boga w obrazie i podobieństwie. Wpatrując się w "Trójcę Rublowa" [cz. 2]

Myśl kroczy dalej ku tragiczno-chwalebnej „drodze”, którą obrał ten stworzony byt. Rozważa jego stworzenie przez obie „ręce” Ojca „na obraz Boży” (Rdz 1,27), tzn. Syna i Ducha, niejako na „obraz Obrazu”. Jego przeznaczenie, aby kiedyś „stać się do Niego podobnym” (1 J 3,2; por. Rdz 1,26).

Jednak zamiast „być jak Bóg” (Rdz 3) — najpierw zawiniony przez siebie „upadek”. Wygnanie sprzed Bożego Oblicza. Trud i cierpienie, a w końcu jako zapłata za grzech — „śmierć” (Rz 6,23).

Ale jak Bóg ma „pierwsze słowo”, tak też i „ostat­nie słowo” należy do Niego jednego.

Syn — doskonały „obraz niewidzialnego Boga” (Kol 1,15) — w Duchu sam czyni się „drogą”, idzie za upadłym „wizerunkiem” przez wszystkie czasy, najpierw ukryty, by stać się następnie człowiekiem z Dziewicy Maryi. Idzie za nim aż do najgłębszego uniżenia — do śmierci, i to „śmierci krzyżowej”.

Zstępując do królestwa śmierci, kruszy bramy podziemnego świata, wstaje w blasku wielkanocnego poranka do życia wiecznego i staje się „sprawcą zbawienia” dla wszystkich, którzy w Niego wierzą (Hbr 5,9).

Wszystko to zobrazowane powściągliwie w jednym kielichu pośrodku ołtarza, drzewie życia — drzewie krzyża.

Spojrzenie pozostaje utkwione w ten kielich: centralny punkt ikony i zasadniczy punkt bezsłownego, wewnętrznego, boskiego „dialogu”, wyrażonego jedynie przez słowa i gesty trzech aniołów. Mój byt, moje zbawienie jako przedmiot dialogu między Ojcem, Synem i Duchem.

Myśl pogrąża się głębiej w tę niezgłębioną tajemnicę, próbuje uchwycić sposób tegoż odkupienia: „kenozę” Syna wyrażoną w drzewie-krzyża i kielichu-cierpienia, „nieskalaną ofiarę z siebie przy współudziale wiecznego Ducha” (por. Hbr 9,14), doskonałość samowyrzeczenia w dokonanym przez Ducha Wcieleniu.

Rozważa następnie owoc tej kenozy, którym jest właśnie Pięćdziesiątnica: zstąpienie Ducha Świętego z otwartego boku uwielbionego Syna (J 7,39; 19,34) — „Skały”.

Spojrzenie koncentruje się teraz na Duchu. Podąża za prawicą Syna wskazującą na kielich cierpienia — spełnioną Ofiarę — a zarazem na Ducha. Idzie następnie za spojrzeniem Syna skierowanym na Ojca z wyrazem prośby: „Ja będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam...”

Rozważając wzniosłą postać Ojca, „mieszkającego w niedostępnym świetle”, odzianą w delikatnie purpurową, przetykaną złotem szatę, podąża za Jego wzrokiem skierowanym na Ducha i za Jego błogosławiąco-wskazującą prawicą, które wyrażają spełnienie prośby Syna.

I znów oko zwraca się ku prawej postaci, „Duchowi prawdy”, który ma nas „doprowadzić do całej prawdy”, do wszystkich tych rzeczy, których „teraz jeszcze znieść nie możemy”.

Pokorne wycofanie się owego „innego Parakleta” za Syna, o którym „świadczy” i którego „uwielbia”, którego słowa nam „przypomina”, napełnia serce zdumieniem: najgłębsza kenoza! Wszechobecność, a przecież nieuchwytność osobowego bytu.

Myśl zanurza się głębiej w działanie tego „pozostającego z nami Parakleta”: Jego „nauczanie” (J 14,26), Jego profetyczne „oznajmianie rzeczy przyszłych” (J 16,13), ale także Jego nieprzekupne „przekonywanie świata o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie” (J 16,8). Zaprawdę „inny Paraklet”, który tak jak nasz Rzecznik u Ojca — Jezus Chrystus (1 J 2,1) — nie przemawia i nie działa na podstawie tego, co Jego własne, ale „mówi to, co słyszy” (J 16,13). Albowiem jak Syn „oznajmił wszystko, co usłyszał od Ojca” (J 15,15), tak Duch z tego, co należy do Syna, „weźmie i nam objawi” (J 16,14), znaczy to jednak, że weźmie ostatecznie znów od Ojca, ponieważ „wszystko, co ma Ojciec, jest moje” — Syna (J 16,15). Tak że we wszystkim, co będzie działać i mówić Paraklet, obecni są także zawsze w ukryty sposób Ojciec i Syn: „nierozdzielna Trójca”.

Następnie oko nieco oddala się, ogarnia jednym spojrzeniem cały obraz: trzej aniołowie za jednym stołem, na nim kielich; dom, drzewo i skała, które opowiadają o odwiedzinach „Pana” u Abrahama, „przyjaciela Boga” (Jk 2,23). Myśl w zdumieniu pogrąża się w tajemnicę „wzoru” i „rzeczywistości” starotestamentowej obietnicy i nowotestamentowego wypełnienia.

Albowiem czyż Bóg nie zapowiedział już z góry „naszemu Ojcu Abrahamowi” przyszłego zbawienia? Rozradował się wszak „Abraham z tego, że ujrzał dzień Chrystusa — ujrzał go i ucieszył się” (J 8,56). Ujrzał bowiem, że „nie bez nas”, którym ostatecznie przypadła w udziale „obietnica” „osiągnąć miał doskonałość” (Hbr 11,40).

I raz jeszcze spojrzenie ogarnia cały obraz: trzy postacie skupione wokół stołu na mistycznej Wieczerzy. Myśl zagłębia się w tajemnicę „boskiej Liturgii”, rozważa jej niebiański pierwowzór i ziemskie odzwierciedlenie. Ogląda w duchu „Arcykapłana na wzór Melchizedeka”, który krocząc nie z cudzą, ale ze swoją własną Krwią „przez zasłonę swego Ciała”, wstępuje przed oblicze Ojca, aby wyjednać nam przebaczenie (Hbr 10). I święta bojaźń ogarnia rozważającego na myśl, że ten zbawczy czyn Syna mocą Ducha Świętego w każdej „boskiej Liturgii” wciąż na nowo staje się teraźniejszością i wszystkim wiernym przypada w udziale, tak, że „ostatni” nie są ubożsi od „pierwszych”.

Oglądaliśmy

światło prawdy,

przyjęliśmy

niebieskiego Ducha...

... innego Parakleta, aby z nami był na zawsze (J 14,16). Począwszy od Wielkanocy trwa nieustanna Pięćdziesiątnica. Kto kiedykolwiek przez tchnienie Zmartwychwstałego „przyjął Ducha Świę­tego” (J 20,22), który „od Ojca pochodzi”, ten jest „świątynią Ducha Świętego” (1 Kor 6,19), miejscem zamieszkania „nierozdzielnej Trójcy”. Jest on w najprawdziwszym sensie tego słowa „czło­wiekiem Ducha” (pneumatikos) (1 Kor 3,16), którego duchowe „życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3,3).

Trójca Rublowa. Kult i symbolika Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama