Dobre słowo na każdy dzień - 2 stycznia
Wielu rozdziera szaty nad współczesnym światem, nad kryzysem wiary czy kościelnych instytucji, nad spadkiem liczby powołań do kapłaństwa czy życia zakonnego. Martwią się słabą, ich zdaniem, wolą młodych ludzi, wzrostem bezrobocia, niskim etosem polityków czy urzędników wszystkich szczebli. I mają rację. Trzeba, oczywiście, się martwić, ponieważ jest to jeden z wyrazów troski o wspólną przyszłość i jej jakość, ale jednocześnie warto postawić sobie pytanie, czy samym narzekaniem można coś osiągnąć. A może naprawę trzeba zacząć od siebie? Wydaje się, że same słowa z trudnością zdołają zmienić sytuację na lepszą, raczej zasieją w sercach — dotąd jeszcze mających nadzieję — ziarno pesymizmu.
|
fragment pochodzi z książki:
Zdzisław Józef Kijas OFMConv DOBRE SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
|