Uroczystość Zwiastowanie Pańskie przypomina, że życie zaczyna się w chwili poczęcia – i że każdy człowiek został wybrany i umiłowany przez Boga jeszcze „przed założeniem świata”. W tej perspektywie rodzi się nie tylko zachwyt nad tajemnicą istnienia, ale i mocne wezwanie do bezwarunkowej ochrony życia, o którym z niezwykłą stanowczością przypominał Jan Paweł II – zwraca uwagę o. Jacek Salij OP.
25 marca mamy uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Dokładnie dziewięć miesięcy później obchodzi się Boże Narodzenie. Bo ludzkie poczęcie Syna Bożego to był dokładnie ten moment, kiedy On stał się człowiekiem. Miara dziewięciu miesięcy dzieli również święto Niepokalanego Poczęcia Matki Najświętszej (8 grudnia) oraz Jej Narodzenia (8 września).
Również każdy z nas zaczął istnieć w momencie swojego poczęcia. Więcej nawet: Sam Bóg umiłował każdego z nas, zanim w ogóle zaczęliśmy istnieć. Spójrzmy na początek Listu do Efezjan: „Bóg wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa”.
Nawet jeśli miałem wspaniałych rodziców, na pewno nie kochali mnie przed moim zaistnieniem. Owszem, mogli z największą czułością marzyć o upragnionym dziecku, mogli nawet wyobrażać sobie różne wspaniałości na jego temat, ale mnie jako mnie rodzice mogli pokochać dopiero wtedy, kiedy ja już zaistniałem. Jeden tylko Bóg pokochał mnie już przed wiekami. To On podarował mnie moim rodzicom (i nie tylko rodzicom), aby przyjęli mnie do swojej wspólnoty miłości: „Oto dzieci są darem Pana, i owoc łona – Jego podarunkiem” (Ps 127,3).
Troska Stwórcy o dziecko rozwijające się w łonie matki zachwyca Psalmistę: „Ty utworzyłeś moje nerki, utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi” (Ps 139,13-15).
To dlatego Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza z całą stanowczością:
„Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia” (nr 2270).
Stąd konsekwentna niezgoda Kościoła na zabijanie nienarodzonych dzieci. W numerze 57 encykliki Evangelium vitae papież Jan Paweł II wypowiedział ją w niezwykle uroczystym tonie, w jakim zazwyczaj ogłaszane są dogmaty wiary:
„Mocą władzy, którą Chrystus udzielił Piotrowi i jego następcom, w komunii z biskupami całego Kościoła – którzy wielokrotnie potępiali przerywanie ciąży, ostatnio zaś wyrazili jednomyślnie aprobatę dla tej doktryny – oświadczam, że bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel czy jako środek, jest zawsze poważnym nieładem moralnym, gdyż jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej”.
Aprobatę dla aborcji, w niektórych współczesnych społeczeństwach niestety wysoką, święty papież nazywa po imieniu: jest to wojna silnych przeciw bezsilnym: „Człowiek, który swoją chorobą, niepełnosprawnością lub – po prostu – samą swoją obecnością zagraża dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować. Powstaje w ten sposób swoisty spisek przeciw życiu”.
A przecież do kobiet, które dokonały aborcji, Jan Paweł kieruje słowa pełne ciepła i życzliwości. „Szczególną uwagę – cytuję teraz nr 99 wspomnianej encykliki – pragnę poświęcić wam, kobiety, które dopuściłyście się przerwania ciąży. Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe”.
„Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei – kontynuuje papież to swoje wezwanie do pojednania z Bogiem i samymi sobą – Starajcie się raczej rozumieć to doświadczenie oraz interpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością otwórzcie się – jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście – na pokutę: Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje przebaczenie i pokój w sakramencie pojednania. Temu Ojcu i Jego miłosierdziu zawierzajcie też wasze dziecko”.
Bo to nie jest tak, że dziecka abortowanego już nie ma. Ono zostało zabite, ale przecież Bóg je stworzył na swój obraz i podobieństwo, a zatem zostało uzdolnione i wezwane do życia wiecznego. Kościół nie czuje się uprawniony do tego, żeby konkretnie domyślać się, co teraz z nim się dzieje. Ale tego jednego jesteśmy pewni: że wszystkie nienarodzone dzieci – i te, które umarły wskutek naturalnego poronienia, i te, którym nie pozwoliliśmy się urodzić – żyją w Bogu.
To dlatego rodzicom, którzy dziecka naprawdę chcieli, ale ono umarło już w łonie matki, kiedy pytają, czy mają się za nie modlić, w Kościele odpowiadamy mniej więcej tak: Na pewno Bogu będą się podobały wasze prośby, żeby w życiu wiecznym cała nasza rodzina, łącznie z naszym nienarodzonym dzieckiem, mogła się spotkać i być razem przed Jego obliczem.
Święty Jan Paweł II radził również tym matkom, które dopuściły się aborcji: „Bogu i Jego miłosierdziu zawierzajcie wasze dziecko”. Bo przecież dla Boga nie ma nic niemożliwego. On ma moc doprowadzić do pojednania matki z dzieckiem, które ona tak strasznie skrzywdziła. Jednak matka niech daje jakieś oznaki, że jej na tym pojednaniu naprawdę zależy.