Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Świadectwo "Metalówy"

Marie Cofta

Heavy metal odbierał mi chęć życia


Heavy metal najpierw ją wciągnął, potem odebrał chęć do życia, by na koniec doprowadzić do... spotkania z Jezusem. Jak to możliwe?



„Metalówa”, jak o sobie pisze, w podstawówce była grzeczną dziewczynką: uczącą się pilnie, posłuszną, nieśmiałą, szarą myszką. Z tej racji zwykle odstawała od reszty, przez co czuła się gorsza. Lekarstwem na to miał być heavy-metal, muzyka, którą na dobre zafascynowała się w liceum. Teksty jej nie interesowały, chodziło o ciężkie brzmienie, które wstrzykiwane przez słuchawki tłumiło ból istnienia. Satysfakcję dawało jej też poczucie posiadania oryginalnej pasji… Z czasem jej pasja przerodziła się w dręczący koszmar. Nie spała po nocach, tylko słuchała muzyki, której przesłanie wywoływało u niej rozpacz. Wciąż płakała, ale słuchała dalej.

„Szatan codziennie szeptał mi do ucha – pisze – że byłam nikim, jestem nikim i na zawsze tak pozostanie. Bóg jednak nieustannie o mnie walczył. I kiedy ignorowałam jego kolejne zaproszenia, postawił wreszcie na mojej drodze człowieka, który tak, jak ja słuchał metalu. On jednak znacznie różnił się ode mnie. Biła od niego radość i optymizm. Miał w sobie jakieś ciepło i światło. Z taką pasją mówił o Bogu i muzyce, że zaczęłam się nad sobą zastanawiać. Przynosił mi płyty grup, których nie znałam. Byli świetni i byli to… chrześcijanie.”

Czego zaczęła słuchać i jak dalej potoczyły się losy „Metalówy” przeczytacie w jej świadectwie, w najnowszym numerze „Miłujcie się”:

Miłujcie się! 2/2016

opr. ac/ac


 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: życie nawrócenie świadectwo Jezus chęć życia Heavy metal muzyka metalowa metalówa