Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Pożar Notre Dame

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Francja bez duchowego piorunochronu?

Francja bez duchowego piorunochronu? - foto
Autor/źródło: Pixabay, corinabenesch


źródło: Opiekun

W kogucie, który wieńczył iglicę, najwyższą wieżę katedry, która runęła w pożarze, znajdowały się trzy najważniejsze relikwie: Korony Cierniowej Jezusa, Świętego Denisa i Świętej Genowefy. Dla Francuzów tworzyły one prawdziwy „duchowy piorunochron”. Według różnych relacji miał je wynieść i uratować ksiądz - strażak, albo odnaleziono je w zgliszczach i wyniesiono. Czy Francja poradzi sobie bez tej ochrony?

Nie pamiętam dokładnie, ale musiało to być na początku lat 90., kiedy po raz pierwszy i jak dotychczas jedyny odwiedziłem Paryż i katedrę Notre Dame. Byłem wówczas klerykiem i nie miałem żadnego doświadczenia Zachodu, właściwie chyba po raz pierwszy byłem w Europie Zachodniej. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że moim największym marzeniem, jeśli chodziło o Paryż, było „nawiedzenie” grobu Jima Morrisona na cmentarzu Pere Lachaise, chociaż na Chopina już nie starczyło czasu. No, młody był człowiek i głupi i jeszcze nie zakosztował choćby w pięknie architektury sakralnej, ale nawet wtedy wiedziałem, że katedra Notre Dame to jest coś niesamowitego i oczywiście nie mogliśmy tam z kolegą nie pójść.

Targowisko w domu Ojca

Nigdy nie zapomnę tego, co wówczas przeżyłem. To było coś strasznego! Nigdy wcześniej, ani nigdy później, nie poczułem się tak fatalnie w kościele, w świątyni. Panował tam tak niewyobrażalny gwar i hałas, tłumy kłębiły się, nikt nad tym nie panował, a ja nie wiedziałem, co z sobą zrobić. To był niewyobrażalny szok! Później zdarzało mi się wielokrotnie przebywać w bardzo popularnych turystycznie kościołach i bazylikach, a nawet w zamienionych na kondominia czy centrum handlowe świątyniach Nowego Jorku, ale nawet tam nie przeżyłem takiego dysonansu i zawodu, jak wówczas w Paryżu.

To wrażenie jest we mnie tak dojmujące, że nie pamiętam absolutnie nic z tamtego wnętrza. Ani jednego szczegółu, nie mam nawet jakiejś mętnej wizji całości. Ze wszystkich innych kościołów, które dane mi było nawiedzić pamiętam jakiś szczegół, obraz, figurę, kaplicę, sklepienie, fasadę, natomiast z Notre Dame nic. Zamieszczamy obok rozmowę z posłem Janem Dziedziczakiem i bardzo się podczas tej rozmowy wysilałem, aby coś przywołać z pamięci i... nic. Podczas tej samej wizyty odwiedziliśmy również bazylikę Sacré-Cœur na wzgórzu Montmartre i oczywiście stamtąd zapamiętałem wiele rzeczy, zwłaszcza atmosferę modlitwy, ale dominujące pozostało wspomnienie z Notre Dame i pewnie w jakiejś części również dlatego jakoś nigdy nie miałem wielkiej chęci powrotu do Paryża. Wiem, że to nieracjonalne, oczywiście dzisiaj bardzo żałuję, że mimo wszystko nie wybrałem się już nigdy więcej do katedry Notre Dame i nie mogłem na spokojnie nacieszyć się jej splendorem, a teraz przypuszczalnie już nie będę miał takiej szansy. Bo kiedy słyszę prezydenta Francji Emanuela Macrona, który deklaruje, że odbudują katedrę Notre Dame jeszcze piękniejszą niż była, to mam takie dziwne przeczucie, że ma on na myśli coś, co nie do końca będzie katedrą katolicką. Chciałbym się mylić, ale jeśli zaplanowano zbieranie datków na odbudowę podczas transmitowanego na żywo przez telewizję francuską koncertu zatytułowanego: „Paryska Notre Dame, wielki koncert” wieczorem w... Wielką Sobotę, to chyba mam prawo do swoich obaw. O 21.00, kiedy w większości kościołów katolickich rozpoczyna się Wigilia Paschalna.

Kartki z historii

Ale odłóżmy na bok moje uprzedzenia i aby sobie zdać sprawę, z jak ważnym dla Francji i chrześcijaństwa obiektem mamy do czynienia przypomnijmy, że początki katedry Notre-Dame sięgają XII wieku, a konkretnie 1160 roku, kiedy to biskup Paryża, Maurice de Sully podjął decyzję o budowie w mieście bardziej pojemnej świątyni. Nieprzypadkowo na miejsce budowy wybrano wyspę Île de la Cité na Sekwanie, kolebkę francuskiej państwowości, bo to właśnie tutaj, w bliskości powstałych już w IX wieku dwóch kościołów chrześcijańskich skupiało się życie publiczne i religijne Paryża. Budowę rozpoczęto między 24 marca a 25 kwietnia 1163 roku, ale ze względu na ogrom przedsięwzięcia prace podzielono na kilka etapów. Główny ołtarz został poświęcony 19 maja 1182 roku, a dalsze fragmenty świątyni oddawano do użytku na przestrzeni 180 lat. Przyjmuje się, że budowę zakończono w 1345 roku. Świątynia ma 128 metrów długości i 48 szerokości, natomiast najwyższa wieża (iglica zbudowana w XIX wieku i zniszczona w pożarze w 2019 roku) miała 91,4 metra wysokości. Oczywiście na przestrzeni wieków katedra przechodziła liczne modernizacje i przebudowy, stając się najważniejszą świątynią Paryża i całej Francji.

Po wybuchu rewolucji francuskiej w 1793 roku jej przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Rewolucjoniści rozważali jej zburzenie, ale ostatecznie zdecydowali się na przekształcenie jej w świecką „Świątynię Rozumu”. Ciekawostką jest to, że przed zburzeniem miała ją uratować interwencja pewnego naukowca niezbyt przychylnego rewolucji, który przekonał jej zwolenników, że katedra znajdowała się w miejscu, gdzie niegdyś miała stać egipska świątynia Izydy, a to dla rewolucjonistów miało coś znaczyć, coś co warto było zachować. W każdym razie budynek ulegał degradacji, a z czasem zaczęto używać go jako magazynu. W 1801 roku Napoleon Bonaparte zainicjował prace nad odbudową katedry i przywróceniem jej do stanu sprzed rewolucji tak, aby mogła być wykorzystywana do celów religijnych. W 1804 katedra będzie świadkiem upokorzenia przez Napoleona papieża Piusa VIII, ściągniętego tutaj na koronację. Papież miał nadzieję wykorzystać spotkanie do uzyskania jakichś ustępstw na rzecz prześladowanych katolików, ale doczekał się jedynie zniewag od Napoleona, który ostatecznie sam się ukoronował i nie przyjął sakramentów.

Kolejnym ciekawym i niesamowitym rozdziałem w historii katedry jest rok 1831. Pisarz Victor Hugo pisze powieść „Katedra Marii Panny w Paryżu”, bardziej znaną pod tytułem „Dzwonnik z Notre-Dame”, której popularność przyczynia się do zainteresowania katedrą i ostatni król Francji Ludwik Filip I w 1844 roku podjął decyzję o odbudowie świątyni. Prace rekonstrukcyjne trwały 25 lat i to im zawdzięczamy współczesny wygląd katedry Notre Dame, która uniknęła większych zniszczeń w trakcie I i II wojny światowej. Po II wojnie światowej stan świątyni zaczął się stopniowo pogarszać, ale tak naprawdę dopiero kilka lat temu podjęto konkretne decyzje dotyczące rozpoczęcia prac remontowych w katedrze Notre-Dame. Zaplanowano remont dachu i wnętrza świątyni, który wyceniono na około 100 mln euro. Chociaż zakres prac nie pokrywał wszystkich potrzeb, miał być wystarczający do dalszego funkcjonowania katedry. Remont iglicy rozpoczęto pod koniec 2018 roku, a potem nastąpiło to, co wszyscy widzieliśmy w Wielkim Tygodniu.

Czy to jest dla nas znak?

Oczywiście w mediach znajdziecie różne opinie na ten temat. Na przykład w Newsweeku można znaleźć taką opinię: „Pożary kościołów, nawet tak symbolicznych, jak Notre Dame w Paryżu się zdarzają. Ale tylko w Polsce stają się okazją, by religijna prawica pokazała brak współczucia, zaczęła snuć teorie spiskowe i odczuwać moralną wyższość nad laicką Francją. Dzieje się tak zawsze wtedy, gdy umiera rozum i serce, a odradza się zabobon i cynizm. Pożary kościołów nie są niczym nowym. Nie musimy daleko szukać: w 2006 roku spłonął kościół św. Katarzyny w Gdańsku, w 2013 zapalił się kościół św. Wojciecha w Białymstoku, a w roku 2017 katedra w Gorzowie Wielkopolskim. Choć wszystkie trzy kościoły były świątyniami, które w 1945 roku odebrano ewangelikom siłą i które katolikom podarowali źli komuniści - jakoś dziwnym trafem nikt z prominentnych i wnikliwych umysłów polskiej prawicy nie dostrzegł w tym zdarzeniu wyroku Boga za złamanie - przykładowo - przykazania „Nie kradnij”. Wystarczyło jednak, aby zapaliła się piękna i symboliczna katedra Notre Dame w Paryżu, by w sercach ludzi polskiej prawicy obudzili się prorocy, kaznodzieje i filozofowie na miarę naszych narodowo - katolicystycznych możliwości”.

Jak widać wykorzystano okazję, aby katolikom pstryknąć w ucho, streszczono postawy dziennikarstwa prawicowego, więc ja już nie muszę tego robić. Swoją drogą, czego to dziennikarze nie wykorzystają, aby między sobą nie powalczyć. Dodam jeszcze, że Grzegorz Górny (jeden z tych prawicowych) w „Niedzieli” przypomniał zasadę św. Ignacego Loyoli, w myśl której znaki nie podlegają regułom rozeznania, lecz są przeznaczone do indywidualnego odczytania. No to ja też sobie spróbuję odczytać. Dla siebie. I przede wszystkim widzę wyłaniający się obraz Francji. Bez oceniania. Suche fakty.

Francjo, co zrobiłaś ze swoim chrztem?

Generalnie we Francji źle się dzieje. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało w 2018 roku 541 aktów antysemickich, 100 aktów antymuzułmańskich i 1063 akty antychrześcijańskie. Kiedy w marcu płonął drugi co do wielkości kościół Paryża Saint-Sulpice ujawniono, że w samym tylko styczniu zbezczeszczono we Francji 66 kościołów. Wygląda na to, że to dwa dziennie. Pożarów też było już kilkanaście, więc trudno uznać, jak chcą niektórzy komentatorzy sceny politycznej i społecznej, że to po prostu pożar. Że to się zdarza. Budynki płoną. Fakt, że ten jest zabytkiem o szczególnej wartości, ale w końcu to też budynek. No i już wiadomo, że będzie odbudowany, więc po prostu sięgnijmy do kieszeni i pomóżmy.

Nie potrafię mimo braku jakiejś szczególnej osobistej więzi z katedrą Notre Dame przejść nad tym do porządku dziennego. Bo to nie jest jakiś pożar, który się zdarzył, ale symboliczne zwieńczenie pewnej układanki. To jest pewien proces, który zdaje się dopełniać. Ja wiem, że Francja dzisiaj nie potrafi nawet pomóc ludziom ochronić ich samochodów czy zapewnić bezpieczeństwa na ulicach, więc na pewno nie jest w stanie, a może nawet nie chce, chronić chrześcijańskich zabytków. I ten proces postępuje, wydaje się być bliski zwieńczenia. Nie chcę być Kasandrą, ale ciśnie się na usta pytanie, co jest następne na liście po Notre-Dame? Nie chcę iść jakoś szczególnie daleko, jak choćby ci, którzy widzą w tym wszystkim przygotowanie pod wprowadzenie kalifatu i nie będę się szczególnie czepiał, że szefem firmy dokonującej remontu (tragicznego) jest deputowany do parlamentu z partii komunistycznej, nie będę się dziwił, że policja tak strasznie szybko wykluczyła podpalenie, nie będę cytował wypowiedzi ludzi, którzy twierdzili, że od kilku dni słyszało się głosy, że „coś” się wydarzy w Notre-Dame. Znajdziecie to gdzie indziej. Tutaj tylko powtórzę za św. Janem Pawłem II: „Francjo, najstarsza córo Kościoła, co zrobiłaś ze swoim chrztem?”

opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: kultura chaos Kościół katedra świątynia laicyzacja zgiełk targowisko Notre Dame zamieszanie multikulti
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W