Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Wygramy walkę o pamięć i o Polskę

Z Tadeuszem M. Płużańskim, dziennikarzem, historykiem i publicystą, prezesem Fundacji „Łączka”, autorem książek o zbrodniarzach komunistycznych i ich ofiarach, rozmawia Anna Wolańska.

Czuje się Pan bardziej historykiem, dziennikarzem czy politykiem?

O, nie, politykiem w żadnym razie. Nigdy nie chciałem być politykiem i nigdy nie zamierzam być.

Zapytam więc historyka. Jak Pan odbiera aktualny szkolny program historii?

To jest właściwie program-hańba polskiej edukacji. Zresztą mam wrażenie, że większość programów nauczania w III Rzeczpospolitej urągało wszystkiemu - i historii, i pamięci, i tradycji. Polska młodzież powinna się uczyć przede wszystkim polskiej historii, szczególnie tej współczesnej. Musimy zacząć od Solidarności, od żołnierzy wyklętych/niezłomnych. Historia nieprzypadkowo jest nazywana nauczycielką życia. Ona pozwala nam się odnaleźć we współczesnym świecie. Jeżeli nie poznamy dziejów współczesnej Polski, tej po 44 roku, to nie zrozumiemy zupełnie naszej dzisiejszej sytuacji, nie zrozumiemy, dlaczego Polska jest tak ułomnym krajem, skąd tu się wzięli i dlaczego rządzą ludzie niegodni. Jeżeli nie uczymy w szkołach o pokoleniu Armii Krajowej czy o pokoleniu żołnierzy wyklętych/niezłomnych, to nie możemy młodzieży przedstawić tego współczesnego wzorca, najbliższego nam czasowo, do którego należy się odnieść. Młodzi ludzie wychodzą dzisiaj na ulice z transparentami: „Inka”, „Łupaszka”, „Zapora”, ale oni nie nauczyli się tego w szkole.

Powoli chyba jednak przywraca się pamięć takich ludzi jak Pilecki, Fieldorf, Pański ojciec.

Owszem, ale to się dzieje niezależnie od szkoły, mimo szkoły. Ja coraz częściej jestem zapraszany do szkół, spotykam się z uczniami na dodatkowych lekcjach. Powrót naszych współczesnych, narodowych bohaterów do zbiorowej świadomości Polaków to jest strasznie mozolny proces. Proszę zobaczyć, jak długo trwało przywracanie pamięci o rotmistrzu Witoldzie Pileckim czy generale Emilu Fieldorfie. Jeszcze na początku lat 90 większość Polaków nie wiedziała, co to są za ludzie. Do dziś mam wrażenie, że jakby zrobić badanie opinii publicznej dotyczące znajomości generałów, to okazałoby się, że większość Polaków kojarzy Jaruzelskiego - niekoniecznie polskiego generała, ja bym powiedział: generała sowieckiego, generała, który szkodził Polsce. A polskiego z krwi i kości generała Fieldorfa, który walczył za ojczyznę, większość nie kojarzy. I to jest poważny problem.

Pańskie książki są więc pewnym rodzajem rekompensaty, przywracania czci tym ludziom - także Pańskiemu ojcu...

Oczywiście, Ojciec jest dla mnie inspiracją, od Taty się zaczęło moje poznawanie tych spraw, i od procesu rotmistrza Pileckiego, w którym razem - i mój Ojciec Tadeusz Płużański, i Pilecki - byli skazani na karę śmierci. Ojciec był bliskim współpracownikiem rotmistrza, przewoził zbierane przez grupę Pileckiego na terenie kraju informacje o stopniu podporządkowania Polski przez Sowietów. Przewoził te meldunki z Warszawy do Ancony, gdzie stacjonował ich przełożony - generał Anders.

Szczególnie intrygowało mnie, kto zmontował ten cały proces, kto zabił Pileckiego i kto chciał posłać do piachu mojego Ojca. I tu się pojawiło szereg nazwisk śledczych, sędziów, prokuratorów, a potem się okazało, że te same nazwiska pojawiają się też w innych sprawach czasów stalinowskich. I te wszystkie informacje zaczęły się składać w większą całość - śledztwa, procesy, przepadanie ludzi, nie wiadomo gdzie. Dziś wiemy, że polscy bohaterowie mordowani w ubeckiej katowni przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, trafiali na Łączkę dzisiejszego cmentarza na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Wiemy to dzięki jednemu dokumentowi odnalezionemu w archiwach IPN.

Ostatecznie zebranego przeze mnie materiału się zrobiło tak dużo, że stwierdziłem, że warto to wydać w formie książkowej. Tak powstały „Bestie”. Ta książka opisuje konkretne sprawy - bohaterów, żołnierzy wyklętych/niezłomnych, czyli Pileckiego, mojego Taty, ale też ich prześladowców, oprawców, zbrodniarzy stalinowskich. W „Bestiach” znajdujemy wnioski, że to nie były pojedyncze przypadki, ale charakter systemu. Trzeba powiedzieć jasno: komunizm był zbrodniczym systemem, który miał na celu mordowanie Polaków. I realizował to w sposób celowy, skrupulatny i skuteczny - to była wielka fabryka śmierci. Taka była geneza systemu komunistycznego. Jego podstawą był mord - mord założycielski. Zamordować jak najwięcej wartościowych, inteligentnych Polaków. To jest prawdziwe oblicze komunizmu.

Dlaczego stalinowcy tak bardzo bali się nie tylko tych ludzi, żołnierzy wyklętych, ale i pamięci o nich?

Bo polskie wojsko, polska inteligencja im zagrażały. I do dziś im zagraża. Żeby komuniści doszli do władzy, co nie było wcale takie proste, musieli zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze: wymordować jak najwięcej polskiej inteligencji, wyrżnąć nasze elity, i dopiero na ich trupie, na trupie przedwojennej Polski przejąć rządy. A druga rzecz to było kłamstwo przy urnie, czyli sfałszowane referendum 3 X TAK z 1946 r. i rok późniejsze wybory do sejmu. Komuniści zdobyli władzę wskutek kłamstwa. Polacy nigdy, od 1944 do 1989, ich nie wybrali.

Ich potomkowie jednak całkiem dobrze się mają.

To jest konsekwencja braku lustracji i dekomunizacji. Powiem szerzej: braku uznania - i w Polsce, i na świecie - systemu komunistycznego za zbrodniczy. To nie było tak, że do ‘56 było źle, a potem już tylko lepiej. Bo czym był stan wojenny, jak nie kolejną zbrodnią komunistyczną? Czym były morderstwa na księżach tuż przed okrągłym stołem? Więc w którym miejscu ten system złagodniał?

Nie wydaje się Panu, że społeczeństwo jednak nie odrzuca tych ludzi?

Moim zdaniem problem polega na tym, że Polacy są cały czas manipulowani. Komunistyczna propaganda trwa dalej. Jeśli przyjrzymy się głównym mediom w Polsce, tzw. mainstreamowym czy salonowym, to one są przecież zbudowane przez ludzi dawnego systemu, którzy dalej kształtują świadomość. Jeden przykład. Z jednej strony mamy Stefana Michnika, stalinowskiego sędziego wojskowego, który na mocy zbrodniczego prawa skazywał na śmierć „wrogów Polski”, czyli jej najlepszych synów. Jego ofiary też znajdują się na warszawskiej Łączce. I mamy Adama Michnika, jego przyrodniego brata, wpływowego człowieka mediów i propagandy. I Adam Michnik, rzecz jasna, nie jest zainteresowany tym, żeby pisać zbyt wiele o Łączce.

Wróćmy jeszcze do stalinowskich prokuratorów i sędziów. Którzy z nich zostali osądzeni?

Żaden nie został ukarany za swoją zbrodniczą działalność. To się ładnie nazywa brakiem woli politycznej. Większości rządów III RP nie zależało na tych sprawach. A wracając do naszych elit. W Polsce po wojnie nie nastąpiła normalna zmiana pokoleń, taka że jedno pokolenie wymarło i zostało zastąpione przez następne. Tutaj jedno pokolenie zostało wymordowane, żeby do władzy mogli dojść zupełnie inni ludzie. Wymordowano pokolenie Polski przedwojennej. A doszło do władzy pokolenie komunistów. Oni często nosili polskie nazwiska i urodzili się w Polsce, problem polega jednak na tym, że bardzo szybko przestali być Polakami, że zdradzili Polskę jeszcze przed wojną na rzecz komunizmu i stali się funkcjonariuszami międzynarodówki komunistycznej. Potem był Okrągły Stół, który pozwolił im dalej funkcjonować. I tu znajdujemy odpowiedź na pytanie, dlaczego zbrodniarze komunistyczni nie są skazywani, a z drugiej strony dlaczego tak trudno jest walczyć o pamięć o żołnierzach wyklętych/niezłomnych. Bo na straży spokoju morderców stoją cały czas komuniści i ich dzieci, resortowe dzieci.

Zdarza się słyszeć opinie, że nazwa żołnierze wyklęci nie jest zbyt szczęśliwa. Że lepiej brzmi żołnierze niezłomni.

Myślę, że powinniśmy podejść do tej ważnej kwestii kompromisowo. Nie odchodziłbym od terminu żołnierze wyklęci z kilku powodów. Po pierwsze: ten termin stał się już elementem naszej historii, zakorzenił się w świadomości Polaków. Po drugie: do szerszego obiegu wprowadził go prof. Jerzy Ślaski, który sam był żołnierzem wyklętym, czyli członkiem drugiej konspiracji niepodległościowej, tej antysowieckiej. Więc zaproponował to w dobrej wierze. Ci ludzie rzeczywiście byli wyklęci w czasach PRL. Wyklęta była pamięć o nich. Zresztą śmiem twierdzić, że oni nadal, w III RP, są wyklęci, bo obecne państwo, jego instytucje, niewiele robią, aby przywrócić ich pamięci.

Natomiast dodawajmy do członu wyklęci drugą część: niezłomni. Bo oni reprezentowali niezłomną postawę walki do końca. Mimo że Polska została zdradzona przez aliantów w Teheranie i Jałcie. Mimo że mieli przeciwko sobie dywizje NKWD i imperium Stalina. Oni wiedzieli, że nie mają żadnych szans, że prawdopodobnie zginą. Ale przecież przysięgali na orła i na krzyż, że będą bronić ojczyzny przed okupantami. I bronili od września 1939 r. aż do połowy lat 50.

Wedle słów Pańskiego ojca najstraszniejszą cechą charakteru jest moralna i polityczna słabość. Bo ludzie słabi zdolni są do każdej zbrodni.

Ojciec tak opisał śledczych bezpieki, szefa departamentu śledczego MBP Różańskiego, sędziów, prokuratorów - doświadczył od nich samego zła; nawet od swojej adwokat, która powiedziała Tacie, że jedyną metodą ratunku jest współpraca z bezpieką. Analizując te sprawy, doszedłem do wniosku, że większość ludzi tego wielkiego aparatu komunistycznego nie wierzyła w komunizm.

Dlaczego więc to robili?

Przede wszystkim z takich podstawowych, najprostszych pobudek, czyli chęci spokojnego, dostatniego życia. Czysta koniunktura. Przecież zarówno prokurator ze sprawy Pileckiego, jak i sędziowie byli ludźmi wykształconymi, inteligentnymi, świetnie wiedzieli, że rotmistrz nie był żadnym szpiegiem, zdrajcą i mordercą. A mimo to skazali go na śmierć. Czyli działali z pełną świadomością zbrodniczości swoich działań. Ale na szczęście jest tak, że to Pilecki wygrał w tej walce i jemu dziś stawia się pomniki, a nie jego oprawcom i innym komunistycznym zaprzańcom.

Czyli że pochód sprawiedliwości powoli, ale konsekwentnie zmierza ku zwycięstwu?

Na pewno. Wierzę w to, kiedy widzę naszą młodzież, która wraca do tej, moim zdaniem, najpiękniejszej i najszlachetniejszej polskiej idei: żołnierzy wyklętych/niezłomnych. Wierzę, że Polska patriotyczna, następne pokolenia AK, NSZ wygrają z potomkami ubeków i innych morderców i że przegonimy wreszcie tą komuszą bandę. Wygramy walkę o pamięć i walkę o Polskę.

Dziękuję za rozmowę.

Echo Katolickie 14/2014



opr. ab/ab



Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: szkoła historia edukacja program szkolny IPN Witold Pilecki Żołnierze Wyklęci żołnierze niezłomni Tadeusz M. Płużański Emil Fieldorf
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W