Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Katarzyna Kubisiowska

List do Lecha

Masa kobiet z pokolenia Danuty Wałęsy zidentyfikuje się z jej losem. Kobiet przeźroczystych jak szyba. Niedocenionych i marginalizowanych. Pomniejszających wartość swojego życia dla życia mężczyzny.

Danuta Wałęsa przemówiła własnym głosem. W autobiograficznej książce opisuje fakty znane z historii polskiej ostatnich 40 lat. Widzimy je z perspektywy towarzyszki życia przywódcy ludowego, noblisty i prezydenta RP, ale dziejowy patos zamienia się tu w prozę życia. Wspaniały mit rodziny Wałęsów — w latach 80. podziwianej, dziś prawie nieistniejącej — obraca się w pył. Autorka nie obawia się przy tym gniewu Lecha, choć w życiu prywatnym, podobnie jak publicznym, trudno przebić się przez jego apodyktyczne, pełne samczej pychy, monologi.

Marzenia i tajemnice

„Marzenia i tajemnice” — tytułuje swoją (kontrolowaną) spowiedź Wałęsowa. Marzenia to m.in. chęć wyrwania się z Krypy, rodzinnej wsi, gdzie przyszłością może być wyłącznie ciężka praca. Wychowywana w skromnych warunkach, edukację kończy na szkole podstawowej. Dom w Krypach opisuje z detalami — kryty słomą, niedogrzane izby, lampy naftowe, kamienna piwnica służąca za lodówkę. Nigdy nie powie, że dotknęła ją bieda — dla niej bieda to głód. Ikoną marzenia spełnionego jest zamieszczone na początku książki zdjęcie wystawnej willi przy ulicy Polanki w Gdańsku, od 1997 r. nowego miejsca do życia Wałęsów.

Jakie są tajemnice Danuty Wałęsowej? „Miałam wiele różnych marzeń, nadal mam w sercu wiele marzeń. Tym jednym, że mąż i ojciec do nas powróci, chciałam się ze wszystkimi podzielić”.

Wałęsowie nie rozwiedli się, chodzi o powrót mentalny. „Marzenia i tajemnice” są więc 500-stronicowym listem Danuty do Lecha. Napisanym po to, aby obudzić w mężu refleksję na temat ich wspólnego życia. Jest zdesperowana, skoro czyni to za pośrednictwem pozycji, która rozejdzie się w kilku wysokonakładowych dodrukach.

Lech Wałęsa napisał w 1996 r. „Drogę nadziei”, swoją wersję dziejów, i mało było tam o Danucie. Wałęsową polityka interesuje w takim stopniu, w jakim wpłynęła ona na kondycję ich związku.

Papież i papierosy

Wałęsowie wywodzą się ze środowiska, gdzie spraw prywatnych nie wywleka się na światło dzienne. A tu proszę: historia małżeńska krok po kroku. Rok 1967, pierwsze spotkanie: Wałęsa zachodzi do kwiaciarni, gdzie za ladą stoi Danuta. Rok 1969 — ślub. Rok 1970 — na świat przychodzi pierworodny Bogdan. Kolejne dzieci, ósma i ostatnia rodzi się w połowie lat 80. Brygida.

Danuta opisuje męża z lat 70. jako spokojnego i zamkniętego w sobie. Żyją w osobnych światach, wtedy jej to wystarcza. Z każdą kolejną stroną pojawiają się sceny układające się w pełniejszy portret małżeński. On jest smutny, kiedy ona jest na porodówce z Bogdanem, i jej jest smutno, że on jest smutny: czuje się za to odpowiedzialna. Pali papierosy, zanim jeszcze zachodzi w ciążę. Lech każe jej rzucić nałóg, choć sam kopci jak smok. „Kobiecie nie wypada” — wygłasza sakramentalne zdanie, które bije po uszach jak Dzwon Zygmunta. Danuta zdaje egzamin z prawa jazdy za pierwszym podejściem, jemu nie przyjdzie do głowy, że kobieta może poruszać się autem, i nigdy jej go nie kupi. W trakcie audiencji Jan Paweł II komplementuje Danutę, że ładnie wygląda. Wałęsę w tej sytuacji stać tylko na żenujący dowcip: „To nie mam jej wymieniać?”. Na trójkę z plusem ocenia wystąpienie Danuty, gdy ta w Oslo odbiera w jego imieniu w roku 1983 Pokojową Nagrodę Nobla.

Solidarność i samotność

W „Marzeniach...” dostajemy wgląd w niezagospodarowaną współodpowiedzialnością i empatią przestrzeń samotności żony i matki. Ironia losu: Wałęsa jako lider Solidarności zyskał popularność m.in. dlatego, że był wzorcem idealnym: społecznik oraz głowa licznej rodziny. Ten, któremu na sercu leży dobro publiczne i najbliższych. Pragnący obalić komunę dla robotników oraz córek i synów. Budził ufność, pociągnął za sobą dziesięciomilionowy ruch. Pamiętam dobrze rozpowszechniane w drugim obiegu czarno-białe zdjęcia z połowy lat 80., sygnowane znaczkiem „Solidarność”, na których siedzi w otoczeniu żony i wesołej gromadki na domowej wersalce. Naprawdę dodawały otuchy.

Fakty są takie, że gdy Wałęsa przeskakuje w 1980 r. płot Stoczni Gdańskiej, jego żona usiłuje ogarnąć niesforne maluchy. Kiedy on, w błysku międzynarodowych fleszy, gargantuicznym długopisem podpisuje Porozumienia Gdańskie, ona stoi w kolejce, aby móc na obiad cokolwiek do garnka włożyć. On daje z siebie wszystko ludziom znękanym systemem totalitarnym, ona próbuje dla rodziny zachować odrobinę normalności. On uwodzi tłumy, ona pomaga w odrabianiu lekcji. W zmaganiach z codziennością towarzyszą jej sąsiadki, synom Wałęsy ojcują przyjaciele rodziny. W trakcie karnawału Solidarności ich dom zamienia się w miejsce spotkań opozycji — przewijają się tłumy rozentuzjazmowanych aktywistów, schodzących się od świtu do nocy jak do Mekki kontrrewolucji w Europie Środkowo-Wschodniej. Co robi Danuta? Oczywiście posługuje: z niemowlakiem na ręku przygotowuje posiłki, znosi hałaśliwe dyskusje. Przyjdzie dzień, kiedy z hukiem wyrzuci wszystkich za drzwi.

Pan i służąca

To historia dotycząca nie tylko żony polityka kładącego prywatność na ołtarzu ojczyzny — to historia żony polskiej w ogóle. Masa kobiet z pokolenia Danuty Wałęsy (rocznik 1949), rekrutujących się z różnych środowisk i kast ekonomicznych, zidentyfikuje się z jej losem. Kobiet przeźroczystych jak szyba. Niedocenionych i marginalizowanych. Wypruwających żyły dla dobra rodziny. Pomniejszających wartość swojego życia dla życia mężczyzny. To pan domu rządzi: decyduje i osądza. Rozdaje role. Żona istnieje po to, aby go słuchać i wychować jego dzieci. Wykonywać jego polecenia. Dmuchać i chuchać na jego spokój. Nie przeszkadzać, nie irytować, nie obciążać obowiązkami. Swoją drogą lepiej o pomoc nie prosić, bo trzeba najpierw wytłumaczyć, w czym rzecz, szkoda tracić czas.

Jak w zwierciadle odbija się w rodzinie Wałęsów patriarchalna struktura rodziny polskiej. Facet na scenie, żona w kuluarach. Facet od zadań specjalnych, kobieta od czarnej roboty. Facet ginie na wojnie, kobieta wychowuje kolejne pokolenia. Facet dostaje medal, kobieta musi się zadowolić Międzynarodowym Dniem Kobiet. Kult siły i ubytków emocjonalnych. Solidarność, z Wałęsą na czele, walczyła o demokrację, nie biorąc pod rozwagę, że trzeba jej się uczyć od najmniejszego organizmu, jaki we wspólnocie ludzkiej stanowi rodzina.

Emerytura i parytet

Solidarność utwierdziła tradycyjne miejsce kobiety w społeczeństwie. Z 21 sierpniowych postulatów, jeden dotyczył zwiększenia liczby miejsc w przedszkolach dla dzieci matek pracujących, drugi — przedłużenia urlopu macierzyńskiego do trzech lat. W przeprowadzonych wiosną 1981 r. wyborach delegatów na Ogólnopolski Zjazd Solidarności kobiety uzyskały zaledwie 7 proc. miejsc. W prezydium Komisji Krajowej znalazła się jedna kobieta na 18 mężczyzn, a w całej Komisji — jedna kobieta na 82 członków. Do rozmów przy Okrągłym Stole zaproszono tylko Grażynę Staniszewską.

Czas działa na korzyść, dwie dekady od upadku komuny świadomość społeczna wzrasta: po ostatnich wyborach w Sejmie zasiadło 23 proc. kobiet. Jednak Danuta Wałęsa w „Marzeniach...” deklaruje się jako przeciwniczka parytetów. Zdumiewające: tę kwestię wygłasza osoba, która większość dorosłego życia realizowała się jako gospodyni domowa, a dla współczesnego państwa jej wieloletni wysiłek nie liczy się do emerytury jako uczciwie przepracowane lata.

Gdyby nie spektakularny awans społeczny męża, dziś Danuta Wałęsa ledwo wiązałaby koniec z końcem, a starzenie nie oznaczałoby pogodnej jesieni życia. Kogo obchodziłoby, że dwie i pół dekady zajmowała się ósemką małych ludzi? Zdrowy rozsądek winien podpowiadać, że w parlamencie na przychylność kobiet można bardziej liczyć, skoro własny mąż u szczytu władzy nie docenił jej energii, emocji oraz zwykłej fizycznej harówy.

 

W szóstej dekadzie życia, w wielkim domu, z którego dzieci dawno wyfrunęły, z mężem uzależnionym od internetu, Danuta Wałęsa mówi, że fundamentem rodziny jest związek opierający się na partnerstwie.

Postulaty i fanaberie

Zapewne znajdą się ludzie, którzy uznają, że Danucie Wałęsie przewróciło się w głowie. Marudzi, choć jej życie przypomina bajkę o Kopciuszku, w finale siedzącym na tronie królewskim. Dostała wszystko, o czym nawet nie śniła. Jako Pierwsza Dama poznała największych: Jana Pawła II, Ronalda Reagana, George'a Busha... Zwiedziła cały świat, na wakacje jeździ w jego najodleglejsze zakątki. Mąż nie bije i nie pije.

Czegóż chcieć więcej? Dialogu, zrozumienia i bliskości? Czy to nie babskie fanaberie?

Matka Polka z „Marzeń...” wyłania się jako kobieta na krawędzi załamania nerwowego. Wałęsowa rewiduje więc kulturową kliszę, stygmatycznie przylegającą do kobiety polskiej. Otwarcie pisze o depresji, której doświadczyła w latach 80. O niepokoju, podsłuchach, rewizjach, w tym osobistej, za którą poniosła wysokie koszta psychiczne.

Niewiele w „Marzeniach...” jest o córkach i synach — autorka wspomina o porodach, łatwych lub trudnych, ale dalej cała ósemka zlewa się w monolityczny kolektyw. Dzieci, po prostu. Danuta ma jednak świadomość strat, jakie poniosły wyrastając w rodzinie niepełnej, gdzie ojciec jest bardziej figurą niż rodzicem z krwi i kości. To ma być dla nich przestroga: „Marzenia i tajemnice” Wałęsowa dedykuje dzieciom. Z żalem stwierdza, że na pięć ich małżeństw, cztery zdążyły się już rozpaść. Ma świadomość przekazanych im słabych wzorców — model tradycyjny, z nadaktywną matką oraz ojcem krytycznym i roszczeniowym, się nie sprawdził. W szóstej dekadzie życia, w wielkim domu, z którego wszystkie dzieci dawno wyfrunęły, z mężem uzależnionym od internetu, zdaje sobie sprawę, że fundamentem rodziny jest związek opierający się na partnerstwie.

Duma i uprzedzenie

Wbrew pozorom w „Marzeniach i tajemnicach” Danuta jest wobec męża lojalna, omija sprawy drażliwe, związane z jego decyzjami politycznymi i moralnymi. Puszcza delikatne sygnały: Wałęsa zmienił się na gorsze w sierpniu 1980 r., a potem w trakcie prezydentury. Czytelnik może sobie dopowiedzieć, że nie udźwignął sukcesu, jaki przyszedł z władzą.

Danuta nie zajmuje się też stroną materialną życia w PRL. U Wałęsów nie brakuje pieniędzy — one zawsze się jakoś znajdują. W stanie wojennym pojawiają się dolary przysyłane od ludzi w listach — dużo w tym niejasności. Jako córka opozycjonisty aresztowanego w 1982 r. wyraźnie widzę tamten czas. Mama z dwójką dzieci, z jednej pensji nie byłaby w stanie opłacić podstawowych rachunków. Gdyby nie pomoc przychodząca z Kościoła, podziemnej Solidarności i Amnesty International, żylibyśmy na granicy ubóstwa.

W „Marzeniach...” ekonomiczna strona funkcjonowania rodziny Wałęsów tonie w mgle uogólnień. Danucie łatwiej opisać zapadłą dziurę, jaką są Krypy, z których uciekła do Gdańska. Znakomicie oddaje tułaczkę po ciasnych klitkach, przeprowadzki z M1 do M3. Konsekwentnie jednak milczy na temat dobrobytu, który otworzył szereg drzwi, pozwolił kształcić dzieci, a może nawet ratował niektórym z jej rodziny życie.

***

Ważna książka. Danuta Wałęsa wykonała kawał społecznej roboty, na rzecz kobiet. Ma to nieporównywalnie większą rangę niż prowadzone przez Jolantę Kwaśniewską treningi wiązania krawatów i jedzenia ciastek (skądinąd z zainteresowaniem przeczytałabym opowieść o życiu państwa Kwaśniewskich w latach 70. i 80., spisanych piórem Jolanty). Czas także na inną kobietę ze świecznika, która odważyłaby się publicznie opowiedzieć o przemocy fizycznej i psychicznej — pladze w polskich domach.

Katarzyna Kubisiowska

 

Danuta Wałęsa, „Marzenia i tajemnice”, opracował Piotr Adamowicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011.

opr. ab/ab


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: depresja Jan Paweł II dzieci niepokój książka Solidarność parytet matka Polka podsłuchy pierwsza dama Danuta Wałęsa Marzenia i tajemnice rewizje
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W