Konsultacje jak rozmowa z czatbotem. Nie ma rozmowy o Kompasie Jutra

Autorzy raportu z konsultacji zauważyli – na stronie 32 – że wśród większości uczestników nie podoba się reforma edukacji. I włożyli sporo wysiłku w to, by tę podstawową informację zakopać pod jak najgłębszą warstwą nowomowy. Udało się, ministerstwo ma odfajkowaną pozycję „konsultacje” i może dalej robić swoje.

Na początku stycznia Instytut Badań Edukacyjnych (działający pod nadzorem ministerstwa) opublikował raport z konsultacji społecznych dotyczących wielkiej reformy edukacji zwanej Kompasem Jutra. Niezłe tempo – można by pomyśleć. Otwarte konsultacje – polegające na udostępnieniu na ministerialnej stronie internetowej ogólnodostępnego formularza – skończyły się niecałe dwa tygodnie wcześniej. Kiedy konsultowano sprawę tzw. edukacji zdrowotnej samo podanie liczby protestów zajęło ministerstwu więcej czasu. Rzecz jednak w tym, że raport IBE w ogóle nie dotyczy konsultacji otwartych.

Wiosną zeszłego roku Instytut przeprowadził parę spotkań z niespełna 100 osobami (nauczyciele, pełnoletni uczniowie) i dostał 870 uwag. To ten materiał opracowano – w pół roku. Przypomnijmy, że reforma, która całkowicie wywraca sposób funkcjonowania polskich szkół, ma wejść w życie już we wrześniu.

Kompetencje ruchowe jako nowy typ kompetencji fundamentalnych

Lektura raportu jest niewątpliwie pouczająca. Dowiadujemy się z niego, że „niektóre propozycje budowały na sobie nawzajem bądź wchodziły ze sobą w polemikę”, a „w opinii uczestników konsultacji edukacja ponadpodstawowa powinna być postrzegana jako kontynuacja wcześniejszych etapów kształcenia, a nie jako odrębny, nowy twór”.

Okazuje się też, że w toku konsultacji powstał „Profil absolwenta i absolwentki szkoły ponadpodstawowej, który stanowi kontynuację zawartych w Profilu absolwenta i absolwentki szkoły podstawowej treści, jednocześnie pogłębiając je i rozbudowując o elementy dotyczące przede wszystkim: kompetencji ruchowych jako nowego typu kompetencji fundamentalnych; ekonomii”.

Nie twierdzę, że w całym opracowaniu nie ma w ogóle konkretów. Zacytowano różne głosy uczestników, m.in. krytykę tego, że w treści nauczania ma nie być odniesień do wartości chrześcijańskich. Autorzy zauważyli nawet – na stronie 32 – że wśród uczestników przeważały głosy negatywne wobec reformy. I, jak widać, włożyli sporo wysiłku w to, by tę podstawową z punktu widzenia konsultacji informację zakopać pod jak najgłębszą warstwą nowomowy. Udało się, ministerstwo ma odfajkowaną pozycję „konsultacje” i może dalej robić swoje.

Do słupa

Swego czasu regularnie dzwoniła do mnie jakaś firma z różnymi ofertami skierowanymi do mieszkańców województwa łódzkiego. Miłe panie nie dawały sobie wytłumaczyć, że nie mam za wiele wspólnego z województwem łódzkim i że nie przyjadę na pokaz produktów przy Pabianickiej czy Włókienniczej. W ogóle niewiele dawały sobie wytłumaczyć. A jeśli w mojej wypowiedzi pojawiało się słowo „chatbot”, natychmiast padał tekst: „nie, być może mój głos tak brzmi, bo jestem zmęczona”...

Konsultacje MEN różnią się od takich rozmów tym, że ministerstwo do nikogo na siłę nie wydzwania. I na tym różnice w zasadzie się kończą.

Czy w takim razie opór przeciwko pomysłom Barbary Nowackiej i jej ekipy ma w ogóle sens, skoro i tak nikt nie słucha protestujących? Owszem, ma. Z tym że liczy się w zasadzie tylko jedno kryterium – ilość.

Nie ma się co łudzić, że ktoś uwzględni zasadne uwagi wobec Kompasu Jutra i wprowadzi mądre zmiany. Natomiast akcja, która mobilizuje wiele osób, zwłaszcza tych średnio przekonanych – to chyba ostatnie, co może hamować zapędy szkolnych rewolucjonistów.

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama