Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Krystyna  Sobczyk

POTRZEBA  TRWAŁOŚCI  JEZUICKIEJ  PEDAGOGIKI

Zbliża się, wywołująca liczne dyskusje i wzbudzająca wiele kontrowersji, reforma szkolnictwa. Jest to dobry okres, aby większą uwagę społeczeństwa skierować na sprawy związane z polską pedagogiką. Nie zajmujmy się jednak jej aktualnymi problemami, z wielkim szumem zrobią to za nas politycy, spójrzmy raczej na fragment naszej pedagogicznej historii. Może znajdziemy tam wartości zasługujące na uwzględnienie w obecnej reformie?

W powojennych publikacjach poświęconych dziejom oświaty, bardzo często za początek polskiej myśli pedagogicznej uważano działalność Komisji Edukacji Narodowej. Okres wcześniejszy traktowany był jako typowy ciemnogród, zaś w Kościele katolickim widziano instytucję uporczywie strzegącą monopolu nauczania i celowo trzymającą społeczeństwo w zacofaniu. Czasem, jakby na marginesie, wspominano o Akademii Krakowskiej z okresu studiów Mikołaja Kopernika czy też o Collegium Nobilium Stanisława Konarskiego. Obraz owego szesnasto-, siedemnasto- i osiemnastowiecznego ciemnogrodu ulegnie jednak całkowitej zmianie, gdy sięgniemy do, opartej na materiale źródłowym, literatury fachowej. Dowiadujemy się z niej, że w Polsce istniały wówczas liczne, bezpłatne, dobrze zorganizowane i wyposażone szkoły, których program nauczania wcale nie był zacofany, a kadry pedagogiczne ciemne. Właśnie w tym okresie znaczącą rolę w polskiej oświacie odgrywał zakon Towarzystwa Jezusowego.

Przybywając do naszego kraju Towarzystwo Jezusowe gruntownie uporządkowało system średniego i wyższego szkolnictwa. Sprawiły to jednolite zasady nauczania, oparte na szczegółowym ustawodawstwie szkolnym zawartym w bardzo światłej i postępowej jak na owe czasy konstytucji szkolnej zwanej Ratio studiorum. Przepisy tej konstytucji przetrwały niezmienione przez ponad 150 lat, ponieważ nawet zagorzali przeciwnicy jezuitów nie potrafili stworzyć lepszego systemu. Dopiero wiek XVIII wniósł nowe wartości pedagogiczne, które zakon jezuitów docenił i wprowadzał w życie, chociaż trzeba przyznać, że uczynił to z pewnym opóźnieniem. Główne kierunki jezuickiego kodeksu nauczania można ująć następująco:

  1. Szkoła nie powinna tylko uczyć, ale także wychowywać.
  2. Nauczanie ma być bezpłatne.
  3. Należy ograniczyć stosowanie kar cielesnych, szukając innych środków zachowania dyscypliny i pobudzania do pilności.
  4. Nauczyciele powinni systematycznie przygotowywać się do pracy pedagogicznej.
  5. Przedmiot nauczania winien tworzyć integralną całość. Na szczeblu klas niższych jeden nauczyciel ma prowadzić klasę przez kilka lat.
  6. Dla urozmaicenia pracy i lepszych efektów, obok wykładów i lekcji należy zwrócić uwagę na ćwiczenia, powtórki, dysputy i deklamacje.

Powstanie Ratio studiorum było ważnym wydarzeniem w dziejach szkolnictwa. Krótkie, jasne przepisy dotyczące rozkładu zajęć, programu nauczania, podręczników i obowiązków nauczycieli ułatwiały pracę zarówno rektorom szkół i wychowawcom, jak i młodzieży.

Wielką zaletę szkolnictwa jezuickiego stanowiły wykształcone i dobrze przygotowane do roli nauczyciela kadry pedagogiczne. Jezuici zwracali uwagę nie tylko na zdobycie przez nauczyciela odpowiedniej wiedzy, ale także na jego umiejętności dydaktyczne. Uruchomione przez jezuitów seminaria nauczycielskie były epokowym odkryciem w historii szkolnictwa. Można powiedzieć, że dopiero oni nadali odpowiednio wysoką rangę stanowi nauczycielskiemu, zaliczając pracę pedagogiczną do najbardziej zaszczytnych obowiązków. Powodzenie zbliżającej się reformy polskiego szkolnictwa będzie również w głównej mierze zależało od właściwego przygotowania kadr pedagogicznych oraz prestiżu i rangi zawodu nauczyciela.

Podstawową zasadą jezuickiego szkolnictwa była bezpłatność nauczania. Niezbędnym elementem funkcjonowania każdego szkolnictwa jest oczywiście zapewnienie źródeł jego finansowania. U jezuitów były to zazwyczaj fundacje w postaci majątków ziemskich, obecnie jest to budżet państwa i, niestety, coraz częściej portfele rodziców. Budżet tworzą wprawdzie podatki nas wszystkich, ale źle by się stało, gdyby odstąpiono w Polsce od bezpłatności nauczania. W demokratycznym państwie każdy młody człowiek powinien mieć pełny dostęp do oświaty, bez względu na status majątkowy jego rodziców.

Jezuici przywiązywali wielką wagę do warunków, w jakich młodzież pobierała nauki. Budowali więc okazałe gmachy szkolne o szerokich korytarzach i pełnych światła salach lekcyjnych. Dbano, aby w klasach były porządne ławki, katedra dla profesora i tablica, na ścianach zaś obrazy, sztychy i dekoracje. Starano się, aby pracownie posiadały odpowiednie wyposażenie, w każdym kolegium była biblioteka - w większych uczelniach był to zazwyczaj bardzo duży i dobrze skatalogowany księgozbiór. Teren wokół szkoły musiał być estetycznie zagospodarowany, zazwyczaj posiadał ogród oraz plac do gier i zabaw. Wygoda, estetyka i dobre wyposażenie placówek w pomoce naukowe to elementy, bez których trudno sobie wyobrazić polskie nowoczesne szkolnictwo.

Plan nauki w szkole jezuickiej cechowała wielka spójność. W każdej klasie realizowano ściśle określony program. Zajęcia dydaktyczne obejmowały wykłady, repetycje, polemiki i dyskusje. Ważnym elementem pomagającym utrwalić przerobiony materiał były powtórki. Program szkolny nie był przeładowany, chociaż zajęcia lekcyjne odbywały się przed i po południu. Dbano o zachowanie umiaru zarówno w praktykach religijnych, jak i zajęciach szkolnych. Jezuici zalecali przestrzeganie starożytnej zasady non multa sed multum (mniej, a gruntownie).

Towarzystwo Jezusowe, troszcząc się o zdrowie i wygody uczniów oraz podkreślając wielką rolę sił fizycznych w życiu każdego człowieka, wprowadziło w swoich szkołach rzecz zupełnie wcześniej nie spotykaną - dodatkowy dzień wolny od zajęć lekcyjnych. W tym dniu, a był to zazwyczaj czwartek, organizowano wycieczki za miasto oraz zabawy rekreacyjne w ogrodzie lub na boisku. Przepisy szkolne kładły też duży nacisk na naukę pływania, szermierki i jazdy konnej, czasem również tańców, muzyki i śpiewu. Zajęcia rekreacyjne nie tylko rozwijały młodzież fizycznie i duchowo, ale także wyraźnie uatrakcyjniały pobyt młodych ludzi w szkole. Nietrudno dostrzec w tym jezuickim czwartku obecnej wolnej soboty, a preferowane przez jezuitów zabawy i rekreacja to nic innego, jak początek lekcji wychowania fizycznego.

W działalności jezuitów sprawy związane z wychowaniem stawiano co najmniej na równi z pracą dydaktyczną. Jeden z pierwszych punktów szkolnej konstytucji mówił o tym, że szkoła nie powinna tylko uczyć, lecz także wychowywać. Jest rzeczą zrozumiałą, że Towarzystwo Jezusowe, będąc zakonem katolickim, jako główny cel wychowania postawiło wychowanie w tym właśnie duchu. Mimo to kolegia jezuickie nie były szkołami wyznaniowymi, przeznaczonymi wyłącznie dla katolików. Jezuici postanowili otworzyć je szeroko na inne wyznania. Uczęszczali więc do nich liczni różnowiercy, a w myśl instrukcji generała zakonu nie wolno było zmuszać uczniów innych wyznań do uczestniczenia w praktykach religijnych i do uczenia się katechizmu. Jakże w obecnych czasach, w obliczu tylu zagrożeń czyhających na młodych ludzi, potrzeba nam właściwego wychowania religijno-moralnego. Wychowanie to należy rozumieć bardzo szeroko i nie wolno go utożsamiać wyłącznie z nauką religii.

W obliczu zbliżającej się reformy polskiego szkolnictwa należy wspomnieć o punkcie Ratio studiorum, nakazującym profesorom systematyczne przygotowywanie się do wykładów. Jest to oczywista zasada stosowana przez każdego dobrego nauczyciela zarówno dziś, jak również w przeszłości. Władze zakonu zalecały też, aby obok lekcji i wykładów stosować ćwiczenia, dyskusje i powtórki. Miało to podnieść efekt nauczania i urozmaicać pracę ucznia. Zalecenie to jest aktualne do dziś, chociaż, niestety, nie wszędzie jeszcze należycie stosowane. Zdarzają się przecież w naszych współczesnych szkołach długie, całolekcyjne wykłady lub monotonne odpytywania. Jezuici starali się też przestrzegać zasady, że młodsze klasy prowadzi jeden nauczyciel przez kilka lat. Jest to zasada, którą stosuje się z dużym powodzeniem w szkolnictwie obecnym. Rozszerzając nieco tę zasadę należy stwierdzić, że pozytywne efekty przynosi także wieloletnie prowadzenie klasy przez tego samego wychowawcę.

W szkołach średniowiecznych podstawowym elementem utrzymania dyscypliny były kary cielesne. Towarzystwo Jezusowe starało się zerwać z tą metodą wychowawczą. Jeden z punktów jezuickiego kodeksu nauczania mówił, że należy ograniczać kary cielesne, stosując inne środki zachowania dyscypliny i zachęcania do pilności. W praktyce jednak nie udało się wyeliminować kar cielesnych całkowicie. Stosowano je w przypadku jaskrawego przekroczenia regulaminu szkoły, gdy inne metody nie odnosiły skutku. Jeżeli już zdecydowano się na karę cielesną, to wymierzał ją nie jezuicki nauczyciel, lecz człowiek świecki zwany korektorem. W ten sprytny sposób chciano uniknąć kojarzenia jezuickiego pedagoga z katem.

Ograniczane kary cielesne starano się zastępować innymi rodzajami kar. Na przykład Karol Wyrwicz w kierowanym przez siebie Collegium Nobilium w Warszawie ograniczył wszelkie kary w zasadzie do upomnień. Podkreślał większą wartość wychowawczą upomnień indywidualnych, czyli przeprowadzanych "w cztery oczy". Ksiądz Wyrwicz zalecał, aby nauczyciel nie upominał ucznia, gdy on sam lub uczeń są w gniewie, bo nie przyniesie to efektu. Nauczyciel powinien powstrzymywać się od wszelkiej obrazy czynnej czy słownej, a ucznia nie nazywał inaczej, jak jego imieniem i nazwiskiem. Do każdego ucznia powinien podchodzić jednakowo i nie okazywać jednemu więcej przychylności niż drugiemu. Powyższe zasady powinny być oczywiste w każdej współczesnej szkole.

Dla pobudzenia pilności w nauce jezuici stosowali bardzo pomysłowy system współzawodnictwa. Istniały najróżniejsze wyróżnienia i nagrody. Miały one zachęcać ucznia do prześcigania kolegów w nauce, pilności i dobrym zachowaniu. Najlepsi uczniowie otrzymywali najwyższe godności, których nazwy wzorowano na rzymskich urzędach. Wyróżnianie najlepszych uczniów nabierało szczególnego znaczenia przez fakt, że odbywało się to w sposób bardzo uroczysty, w obecności zaproszonych dostojnych gości, władz szkolnych, rodziców i kolegów. W szkołach jezuickich funkcjonował też system samokształcenia w postaci kółek naukowych zwanych akademiami. Były to związki lepszych uczniów, które pod przewodnictwem profesora, poprzez dyskusje, ćwiczenia literackie i referowanie własnych opracowań, pogłębiały naukę szkolną.

Jezuicka działalność wychowawcza nie ograniczała się wyłącznie do terenu szkoły i czasu trwania zajęć lekcyjnych. Do ważnych elementów wychowawczych zaliczano też działalność pozalekcyjną. Z wielu różnorakich jej form należy wyróżnić działalność organizacji noszącej nazwę Sodalicji Mariańskiej. Było to katolickie stowarzyszenie osób świeckich, którego działalność polegała na połączeniu studiów z życiem chrześcijańskim. Sodalicje istniały niemal przy wszystkich kolegiach. Miały one charakter elitarny. Należeli do niej uczniowie zdyscyplinowani, wyróżniający się życiem religijnym i moralnym oraz najpilniejsi w nauce. Naczelnym hasłem Sodalicji Mariańskiej była czynna miłość bliźniego. Dlatego jej członkowie nie tylko rozwijali własną pobożność, ale pomagali słabszym kolegom w nauce oraz prowadzili różnorodne akcje charytatywne. Kilka razy w roku, niezależnie od pochodzenia społecznego, członkowie Sodalicji Mariańskiej opiekowali się chorymi w szpitalach, myli im nogi i głowy, przygotowywali dla nich posiłki, słali łóżka i służyli im wszelką pomocą, synowie zaś magnatów i senatorów nie pozwalali się wyprzedzać innym sodalistom. Pomocą i opieką byli otaczani również ubodzy w przytułkach, a nawet więźniowie. W miarę swoich możliwości sodaliści służyli potrzebującym pomocą materialną.

Jest rzeczą oczywistą, że doraźne i okazjonalne działania Sodalicji Mariańskiej nie mogły przynieść zdecydowanej pomocy chorym i ubogim. Dawały jednak pociechę duchową, pokazując, że ci ludzie nie są sami i ktoś o nich pamięta. Bez wątpienia zaś, działania charytatywne sodalistów były doskonałym środkiem wychowawczym, wyrabiały w młodzieży szacunek do drugiego człowieka oraz uczyły samarytańskiej miłości bliźniego. Jakże obecnie, w obliczu szerzących się we współczesnym świecie znieczulicy i obojętności, potrzeba nam, propagowanej kiedyś przez sodalistów, czynnej miłości bliźniego.

Codzienny trud szkolny urozmaicały wydarzenia, które elektryzowały zarówno uczniów, jak i profesorów. Wydarzeniami tymi były widowiska teatralne. W założeniach programowych teatr miał spełniać rolę wychowawczą oraz rozwijać umiejętności krasomówcze. W praktyce okazało się, że jego oddziaływanie było znacznie szersze. Teatr stał się doskonałą promocją działalności jezuickiej, zwiększał zainteresowanie zakonem oraz integrował ze szkołą zarówno uczniów, jak również ich rodziców, którzy byli bardzo dumni z synów występujących na scenie, tym bardziej, że na widowni często zasiadali biskupi, magnaci, patrycjat miejski, a niekiedy nawet monarchowie.

Początkowo przedstawienia odbywały się najczęściej na wolnym powietrzu, później organizowano je zazwyczaj w budynkach szkolnych, gdzie na działalność teatralną przeznaczano specjalne sale. W niektórych kolegiach teatr posiadał nawet osobne budynki. Wstęp na przedstawienie zawsze był bezpłatny, więc oprócz elity, uczniów i rodziców, widownię stanowili liczni mieszczanie i biedota. W sztukach wykorzystywano zróżnicowane środki techniczne. Prezentowano nieraz bardzo pomysłowe urządzenia mechaniczne, wśród których były nawet obrotowe sceny. Dbając o wystawność sztuk, nie żałowano pieniędzy na dekorację, efekty akustyczne i świetlne. Występom aktorów towarzyszyła muzyka, co wyraźnie podnosiło atrakcyjność przedstawień.

Teatr jezuicki odgrywał bardzo ważną rolę w życiu szkoły. Przyczyniał się do usuwania tremy, przyzwyczajał uczniów do publicznych wystąpień, uczył kultury zachowania i form grzecznościowych. Był dla jezuitów doskonałym orężem walki ze złymi obyczajami i grzesznymi nałogami, uwypuklał dodatnie cechy i uczył patriotyzmu. Trudno wyobrazić sobie współczesną szkołę bez uroczystych akademii, śpiewów i deklamacji czy nawet przedstawień teatralnych. Wraca także powoli do szkół piękny zwyczaj wystawiania misteriów związanych ze świętami Bożego Narodzenia. Dzieci i młodzież, zazwyczaj z dużym entuzjazmem, wcielają się w grane przez siebie postacie. Wykazują duże zaangażowanie i wkładają wiele wysiłku nie tylko w przygotowanie swej roli, ale także i stroju. W ten sposób jezuickie dzieło jest obecnie kontynuowane i rozwijane.

W XVIII wieku w szkole jezuickiej coraz większą uwagę zaczęto przywiązywać do wychowania obywatelskiego. Ważną rolę w tym wychowaniu spełniały szkoły typu Collegium Nobilium. Znacznej części społeczeństwa nazwa ta kojarzy się wyłącznie ze szkołą księdza Konarskiego. Nawet autorzy wielu opracowań dotyczących polskiego szkolnictwa tego okresu często zapominają, że istniało nie tylko pijarskie Collegium Nobilium Stanisława Konarskiego, ale także takiego samego typu szkoła księży teatynów oraz sześć szkół jezuickich (w Warszawie, Wilnie, Lwowie, Ostrogu, Lublinie i Poznaniu). Collegium Nobilium to placówka różniąca się znacznie od normalnego kolegium. Była to szkoła polityczna, przeznaczona dla najwyższych warstw magnaterii, przygotowująca ludzi mających decydować o przyszłych losach kraju.

Z sześciu jezuickich szkół typu Collegium Nobilium najświetniejszą była placówka warszawska, kierowana przez czołowego przedstawiciela polskiego oświecenia - księdza Karola Wyrwicza. Była to szkoła bardzo nowoczesna, oparta na najnowszych osiągnięciach pedagogiki i otwarta na potrzeby współczesności. Edukacja w tej szkole nie polegała wyłącznie na przekazywaniu wiedzy, lecz także na kompletnym wychowaniu. Wychowaniem tym uczeń był objęty przez całą dobę, a więc zarówno w szkole, jak i w internacie. Collegium Nobilium było szkołą elitarną. Uczyła się w niej niezbyt liczna grupa młodzieży (w szkole warszawskiej wynosiła ona zazwyczaj 60 osób), byli to jednak przedstawiciele klasy sprawującej władzę. Szkoły tego typu, w przeciwieństwie do zwykłych kolegiów, były płatne. Rodzice pokrywali całkowity koszt kształcenia oraz pobytu w nich swych synów.

W kolegiach jezuickich ważną rolę wychowawczo-obywatelską spełniał sejmik uczniowski. Była to bardzo specyficzna forma działalności pedagogicznej. Sejmik odzwierciedlał autentyczne sejmiki szlacheckie. Obrady sejmiku szkolnego miały ustalony wcześniej temat, rozpoczynał je marszałek, którego młodzież wybierała w powszechnym głosowaniu. Tak samo wyłaniano doradców marszałka oraz sekretarza. Obrady często kończyły się głosowaniem, które rozstrzygało dyskutowany problem. Sejmik stanowił w jezuickiej szkole dość rzadki przypadek pełnej demokracji. Jeżeli obrady były dobrze zorganizowane i prowadzone, to odpowiednio przygotowywały młodzież do udziału w życiu publicznym.

Jest rzeczą oczywistą, że nie zawsze i nie wszędzie działania wychowawcze jezuitów były tak nowoczesne i umiejętnie prowadzone, jak zostało to przedstawione powyżej. Bywały przecież w ich szkołach przypadki nadużywania kar cielesnych, podsycania fanatyzmu religijnego, propagowania cech sarmatyzmu polskiego i zwykłego nieuctwa. Zjawiska te, niezbyt zresztą liczne, nie świadczą jednak o stosowaniu przez jezuitów złych metod wychowawczych, lecz spowodowane były niewłaściwym doborem i przygotowaniem kadr pedagogicznych. Potknięcia te dotyczą głównie okresu, w którym szkolnictwo jezuickie przeżywało kryzys. Nie mogą one przysłaniać całego dorobku Towarzystwa Jezusowego wniesionego w dzieło nauczania i wychowania.

Omawiając trwałość jezuickiej pedagogiki nie można zapominać o wkładzie Towarzystwa Jezusowego w polską religijność. Zapoczątkowane i rozwinięte przez ten zakon ćwiczenia duchowne trwają do dziś w postaci rekolekcji odprawianych w każdej parafii w okresie Adwentu i Wielkiego Postu. Ćwiczeniom duchownym poddają się zarówno ludzie świeccy, jak również całe duchowieństwo z papieżem włącznie. Odprawiane w polskich parafiach czterdziestogodzinne nabożeństwo z wystawieniem Najświętszego Sakramentu zostało zapoczątkowane w końcu XVI wieku, właśnie przez jezuitów. Wiele pieśni religijnych ułożonych przez przedstawicieli Towarzystwa Jezusowego śpiewa się w naszych kościołach po dzień dzisiejszy (np.: Chwalcie łąki umajone; Idźmy, tulmy się jak dziatki; W żłobie leży; W krzyżu cierpienie). Wprowadzone przez jezuitów pozdrowienie Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus stało się powszechne we wszystkich warstwach katolickiego społeczeństwa i przetrwało do dzisiejszego dnia.

Przedstawiając osiągnięcia jezuitów w nauczaniu i wychowaniu młodzieży należy zaznaczyć, że większość ze stosowanych metod nauczania nie została stworzona przez jezuitów. Znaczną ich część zaczerpnięto ze szkół francuskich i hiszpańskich. Jezuici zaś, drogą długoletnich prób, udoskonalili te metody i szeroko zastosowali w całym swoim szkolnictwie. Dzięki temu znalazły się one w naszym kraju.

Jest rzeczą oczywistą, że osiągnięć pedagogicznych pierwszej Rzeczpospolitej nie można utożsamiać wyłącznie z działalnością zakonu Towarzystwa Jezusowego. Znaczny wkład w dorobek polskiej pedagogiki miał przecież zakon pijarów, nie można też całkowicie zapominać o Akademii Krakowskiej. Ale jest również rzeczą niedopuszczalną, aby przeciwstawiać reformy szkół pijarskich szkolnictwu jezuickiemu, przedstawiając je jako rzekomo konserwatywne, zacofane i niemal antynarodowe. Ten fałszywie postawiony problem można często spotkać w polskiej historiografii. Doceniając więc wielkość i trwałość osiągnięć pedagogicznych Rzeczpospolitej, należy je rozumieć jako dzieło całego naszego ówczesnego szkolnictwa. Wiemy, że jezuici odgrywali w tej działalności znaczącą rolę. Doceńmy więc wkład tego zakonu w ogólny dorobek polskiej pedagogiki.


Literatura:

  1. Ks. S. Bednarski, Upadek i odrodzenie szkół jezuickich w Polsce, Kraków 1933.
  2. Ks. M. Bednarz, Jezuici a religijność polska (1564-1964), "Nasza Przeszłość" 20/1994.
  3. Historia wychowania, pod red. Ł. Kurdybachy, Warszawa 1965.
  4. J. Lewański, Dramat i teatr średniowiecza i renesansu w Polsce, Warszawa 1981.
  5. S. Możdżeń., Zarys historii wychowania. Cz. I - do 1795 r., Skrypty uczelniane WSP, Kielce 1992.
  6. Ks. S. Obirek, Jezuici w Rzeczpospolitej Obojga Narodów w latach 1564-1668, Kraków 1996.
  7. Ks. L. Piechnik, Dzieje Akademii Wileńskiej, t. 1-4, Rzym 1983-1990.
  8. Ks. S. Załęski, Jezuici w Polsce (w skróceniu), Kraków 1908.
  9. Z dziejów szkolnictwa jezuickiego w Polsce, wybór i oprac. ks. J. Paszenda, Kraków 1994.

opr. ab/ab

Data publikacji: 2000-11-28Inne materiały tego autoraInne materiały z tego źródła
 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: wychowanie pedagogika katecheza Towarzystwo Jezusowe Jezuici katechetyka reforma szkolnictwa
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W