Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Bronisław Geremek

NIE ZDĄŻYŁEM POWIEDZIEĆ...

Są chwile, w których mówi się to, czego się nie zdążyło powiedzieć wcześniej. Wielu rzeczy nie zdążyłem powiedzieć Jerzemu Turowiczowi, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, ale tego, co teraz piszę, nie powiedziałbym Jerzemu pewnie nigdy. Nie chciałby tego słuchać, a ja nie chciałbym mówić rzeczy oczywistych.

Polska inteligencja w lata powojnia weszła dramatycznie wycieńczona i osłabiona. Obecność Jerzego Turowicza, w tych trudnych latach, jak też bogactwo środowiska, które stworzył i któremu przewodził, jest świadectwem wspaniałego blasku tych ludzi polskiej inteligencji, którzy z odwagą i niezłomnością służyli swojemu krajowi. Turowicz swoją gazetę potrafił uczynić instytucją życia publicznego, swoje słowo uczynił trybuną odnowy chrześcijaństwa i refleksji o losie narodowym, swoje działania publiczne wpisał w imperatyw moralny - z dala od ambicji i kariery.

W takim pojmowaniu i sprawowaniu etosu inteligencji łączył w szczególny sposób Kraków z Warszawą, przezwyciężając zakorzenione bariery i nadając siłę wspólnemu głosowi polskich środowisk twórczych. W "Tygodniku Powszechnym" drukował zawsze więcej niż władze były w stanie akceptować, wspierał "drugi obieg" nielegalnej literatury, jak też działania opozycyjne, które wolność i niepodległość przeciwstawiały systemowi zniewolenia. W długiej drodze "Solidarności" do przełomu 1989 r. był uczestnikiem odważnym, dalekowzrocznym i mądrym. W działaniu Komitetu Obywatelskiego był obecny w sposób nie do zastąpienia, broniąc racji obywatelskich i etycznych, proponując wizje przyszłościowe. Wspierał swoim autorytetem wszystkie kampanie wyborcze, od czerwcowych wyborów 1989 r. poczynając. Konsekwentnie jednak odmawiał zgody na własne kandydowanie. Zapewne było to wyrazem wierności dla "Tygodnika", ale też szczególnego stosunku do polityki: pasjonowała go ona, przypominał o jej etycznych referencjach, ale nie chciał uczestniczył ani w tym co się zwie "grą polityczną", ani też we władzy.

Był człowiekiem kompromisu i porozumienia, wspierał dialog i ugodę w obozie solidarnościowym - ale był bezkompromisowy, gdy chodziło o imponderabilia. Dotyczyło to jednoznacznego potępienia komunizmu i PRL, dotyczyło to granic możliwych aliansów politycznych, dotyczyło także potępienia pojawiającej się w polskim katolicyzmie skazy antysemityzmu, ksenofobii czy nienawiści do innych.

Jerzy Turowicz miał też niezwykłe poczucie braterstwa ludzkiego. Jeden z mistrzów francuskiej historiografii napisał kiedyś, że historyk powinien być jak wilkołak z bajki i szukać człowieka. Jerzy człowieka szukał - ale po to, by być mu bratem. Sam zaś skromnie, nieśmiało i z pokorą był moralnym autorytetem i nauczycielem.

Bronisław Geremek



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć kultura ksenofobia inteligencja praca autorytet Tygodnik Powszechny wspomnienie antysemityzm Jerzy Turowicz gazeta redakcja epitafium Bronisław Geremek
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W