reklama

  • Opiekun

Na kolanach przed Niemowlęciem

Była czyściutko umieciona — zapisała s. Leonia Nastał w swoim Dzienniku duchowym opisując co widziała w Betlejem, kiedy Jezus zabrał ją do miejsca swoich narodzin. — Św. Józef spał, a Maryja klęczała pełna zachwytu miłości”. Teraz s. Leonia wyprasza małżeństwom u Boga upragnione potomstwo.

 

Działo się to w 1937 roku kiedy w kościołach rozbrzmiewały jeszcze kolędy o Bożym Narodzeniu. S. Leonia wpatrywała się w Maryję w Betlejem z radością i myślała: „jesteś szczęśliwa, szczęśliwsza od wszystkich matek ziemskich, od królowych i księżniczek, choć one w pałacach, a Ty w stajni, wśród dwojga bydląt”. O Słudze Bożej i mistyczce w jednej osobie oraz jej życiu czytam w wydanej przez wydawnictwo Esprit biografii s. Leonii „Sekret świętości„ autorstwa Agnieszki Bugały.

 

Ucałowałam nóżki i rączki Jezusa

Będąc w Betlejem s. Leonia zadała pytanie: „Więc to stajnia dla Twego majestatu w chwili narodzenia? O, jakbym chciała dać Ci złotą kolebkę, najpiękniejsze mieszkanie, najwygodniejsze posłanie. Jezus zapłakał... Widziałam, że Boże Dziecię ma świadomość, że samo wybrało stajenkę na miejsce swojego narodzenia. Zbliżyłam się na klęczkach i ucałowałam nóżki i rączki Jezusa — piękne, bieluchne i przedziwnie miłe” - zapisała w swoim „Dzienniku duchowym”. To zapis z okresu, gdy s. Leonia weszła już na drogę modlitwy mistycznej.

A co było wcześniej? I dlaczego Bóg zaprosił do stajni właśnie Leonię? Dlaczego odsłonił przed nią tajemnicę swojego niemowlęctwa? Odpowiedzi znajdziemy między innymi we wspomnianej już biografii s. Leonii Nastał. Siostra, która może być nazywana polską s. Teresą od Dzieciątka Jezus, przez wiele lat zapisywała słowa usłyszane od Chrystusa. To On wybrał s. Leonię, by powiedziała światu o drodze duchowego niemowlęctwa. Więc najpierw o tym, co było przed odwiedzinami u Dzięciątka Jezus, Maryi i św. Józefa w Betlejem.

Pragnę być „żakonnicą”

S. Leonia urodziła się 8 listopada 1903 roku w Starej Wsi na Podkarpaciu. Dzień po narodzinach została ochrzczona i otrzymała imię Maria w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Jej rodzice, czyli Katarzyna i Franciszek po ślubie zamieszkali w domu u Nastałów i byli bardzo biedni. Właśnie dlatego niedługo po narodzinach Marii Franciszek wyjechał do USA i tam pracował. Nie było go w kraju przez 18 lat. Katarzyna sama zajmowała się domem i wychowaniem dwóch córek. Dom był oddalony od kościoła blisko trzy kilometry, a Katarzyna często przychodziła na Mszę Świętą. Była bardzo pobożna i w takim duchu wychowywała córki. Kiedy Franciszek powrócił do Polski przeprowadzili się do domu bliżej kościoła.

Maria już od dziecka pragnęła wstąpić do zakonu. Kiedy w ochronce prowadzonej przy kościele przez siostry służebniczki zapytano ją, kim chce zostać, od razu odpowiedziała z dziecięcą wadą wymowy, że „żakonnicą”. W 1919 roku po ukończeniu szóstej klasy poprosiła o przyjęcie do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek w Starej Wsi i została przyjęta, jednak ojciec się temu sprzeciwił. Maria złożyła więc prywatny ślub czystości, a w 1921 roku wypaliła sobie rozżarzonym gwoździem imię Jezus. Coraz więcej modliła się, prosiła Pana Jezusa o cud przemiany serca ojca i czekała.

W zgromadzeniu służebniczek

Kiedy w 1922 roku urodził się brat Marii — Staś i ojciec tak bardzo ucieszył się z narodzin syna, że łatwiej przyjął prośbę córki o wstąpienie do zakonu. Zgodził w grudniu 1925 roku i Maria wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny w Starej Wsi. „Była zakonnicą zaledwie 14 lat (od 31 grudnia 1925 r. do 10 stycznia 1940 r.), ale już od 1935 roku z nakazu Jezusa i za pozwoleniem spowiednika — ks. Kazimierza Schmelzera spisywała swoje przeżycia duchowe i rozmowy z Bogiem. Z tych zapisków powstał „Dziennik duchowy”, który składa się z ośmiu zeszytów, czyli łącznie aż 702 strony rękopisu. Jest on zapisem zwierzeń Jezusa, Jego wskazówek, próśb i czułych, pełnych miłości tęsknot za człowiekiem. Niektórzy badacze twierdzą, że „Dziennik duchowy” s. Leonii to dialog podobny do tego, który prowadziła s. Faustyna z Jezusem. Faustynie odsłonił oblicze swego miłosierdzia, a Leonię wprowadził w tajemnicę niemowlęctwa. „Leoniu, Ja przed tobą odchylę rąbek nieba, byś go odtworzyła w swoich pismach, a przez to dała wielu duszom obraz szczęścia duszy zjednoczonej z Bogiem w miłości i przez miłość” — mówił Jezus — napisała Agnieszka Bugała. W zakonie przyjęła imię Leona, ale to Jezus zwracał się do niej: „Moja droga Leoniu...”. W „Dzienniku duchowym” Jezus używa formy Leonia i stąd członkowie Trybunału Procesu Kognicyjnego zdecydowali się na wprowadzenie tej zmiany. Leonia jest więc imieniem, które sam Jezus wybrał dla swojej oblubienicy”. Służebnica Boża zmarła 10 stycznia 1940 roku, a prośba o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego dotarła w 1969 roku. W 2016 roku Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych opublikowała dekretu o heroiczności cnót s. Leonii.

Zstąp o jeden stopień niżej

Jezus odsłonił przed siostrą Leonią tajemnicę swojego niemowlęctwa. „Czy jest na ziemi życie bardziej pozornie bierne niż życie Jezusa w Eucharystii? A jednak jest to życie najistotniejsze. Jeżeli wejdziesz na drogę niemowlęctwa, upodobnisz się najbardziej do Jezusa w Hostii — do Niemowlęcia Bożego w żłóbku” — mówił Pan Jezus.

W biografii Służebnicy Bożej jej autorka przypomniała, co Jezus jeszcze mówił o drodze niemowlęctwa do s. Leonii: „Pragnę, abyś w szczególniejszy sposób ukochała moje niemowlęctwo. Każdy okres mojego życia ma wartość nieskończoną, Boską. Ten sam Jezus jest wiekuiście w chwale u Ojca, ten sam — jako niemowlę kwili w żłobie betlejemskim, ten sam naucza, ten sam umiera, zmartwychwstaje i żyje chwalebnym i sakramentalnym życiem. Sługa moja, Teresa od Dzieciątka Jezus, doszła do doskonałości drogą dziecięctwa duchowego. Postąp o jeden szczebel wyżej, a raczej zstąp o jeden stopień niżej, do niemowlęctwa duchowego. Leonio, niemowlęctwo duchowe nie polega na tym, by większą część doby przesypiać, jak to czyni niemowlę ludzkie, ale na tym, by przez łaskę nabyć cech nadprzyrodzonych, które w niemowlęciu są naturalne. Na twarzyczce niemowlęcia nie można dojrzeć żadnych rysów nieszczerości. I dusza — niemowlę duchowe, ma być szczera wobec Boga, otoczenia, wobec siebie samej. Ilekroć spoglądasz w moje oczy, gdy jako Niemowlę patrzę na ciebie, wiedz, że spoglądam na ciebie tymi samymi, co z krzyża oczyma. W Niemowlęciu uwielbiaj Ukrzyżowanego, w Ukrzyżowanym kochaj Niemowlę Boże. Ja zawsze z miłością przyjmę twoje uwielbienia'”.

Cud narodzin

„Po 14 latach życia w zgromadzeniu odchodzę do nieba. Ufam, że stamtąd wiele będę mogła pomagać zgromadzeniu i skołatanej Ojczyźnie” — zapisała w Dzienniku s. Leonia. Teraz wielu modli się za jej wstawiennictwem i zostaje wysłuchanych przez Boga.

Wśród nich jest pani Karolina z Niemiec, która wraz z mężem pragnęła mieć dziecko. Jej historię opisała pani Bugała. Niestety każde z dzieci pani Karolina traciła w szóstym tygodniu ciąży. Kiedy nadszedł ten czas w kolejnej ciąży była równocześnie pełna nadziei i przerażona. Pełna nadziei, bo nieustannie modliła się modlitwą o beatyfikację s. Leonii. Około 24 tygodnia wystąpiły też inne poważne komplikacje: łożysko przodujące, zagrożenie odklejaniem się łożyska, przedwczesnym porodem, śmiercią dziecka. Do końca ciąży pani Karolina musiała leżeć i odnalazła pokój w modlitwie. Córeczka przyszła  na świat przez cesarskie cięcie i otrzymała imię Marie, odpowiednik polski imienia to Maria, ze względu na s. Leonię, która nosiła to imię. Do dziś lekarze dziwią się jak to możliwe, że to dziecko przyszło na świat.

Opiekun 26/2021

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao