Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Jan Nowak-Jeziorański

Krzyż i ściana płaczu

Zbliżające się spotkanie biskupów na Jasnej Górze, w którym mają wziąć udział obok członków Rady Stałej Episkopatu Polski także wszyscy ordynariusze diecezji, może stać się wydarzeniem historycznym. Nie chodzi tylko o krzyże na Żwirowisku, ale o coś znacznie ważniejszego.

List premiera Jerzego Buzka do Milesa Lermana (przewodniczącego Rady Muzeum Holocaustu), wypowiedzi księży arcybiskupów Henryka Muszyńskiego, Józefa Życińskiego i Tadeusza Gocłowskiego, biskupa Tadeusza Rakoczego, a przede wszystkim oświadczenie Księdza Prymasa Józefa Glempa, przekonały koalicję 16 organizacji żydowskich, że zarówno polskie władze państwowe, jak i kościelne okazują dobrą wolę załatwienia sprawy. Na krytycznym zebraniu koalicji w dniu 11 sierpnia zapadła decyzja, że należy okazać cierpliwość i dać stronie polskiej co najmniej miesiąc na pokonanie przeszkód w usunięciu nowych krzyży na Żwirowisku. Nawet laureat Nobla Elie Wiesel, który jest dla Żydów, nie tylko amerykańskich, wielkim autorytetem, odstąpił od swoich radykalnych żądań, uznając, że należy unikać wszystkiego, co mogłoby doprowadzić do eskalacji konfliktu. Rezultatem jest zdumiewające milczenie mediów amerykańskich, spragnionych przecież tematów w okresie kanikuły. Poza jedną depeszą Associated Press, utrzymaną w tonie raczej obiektywnym i kilkuwierszowymi wzmiankami panuje w sprawie oświęcimskich krzyży całkowite milczenie.

Rabin Weiss chwali się osobistym sukcesem, jakim było uzyskanie podpisów 6 kongresmanów pod agresywnym protestem wysłanym 11 sierpnia do premiera Buzka. Także i ten list nie doczekał się jednak rozgłosu. Być może dlatego, że odmówili złożenia pod nim podpisów inni senatorzy i kongresmani z Benjaminem Gilmanem, wpływowym przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów na czele. Gilman, czołowy działacz żydowski, wybierany jest głosami współwyznawców w Nowym Jorku.

Sytuacja zmieni się radykalnie, jeśli się okaże, że zarówno hierarchia kościelna, jak i koalicja rządowa deklarują wprawdzie jak najlepsze intencje, ale okazują bezradność, brak zdecydowania lub, co gorsze, jedności.

Największe zaniepokojenie sprawa nowych krzyży budzi w amerykańskich kołach katolickich. Należy liczyć się z tym, że jeśli sprawa nie zostanie szybko załatwiona, właśnie ze strony katolików amerykańskich odezwą się najgłośniejsze protesty przeciwko profanacji krzyża, używanego zamiast transparentów w demonstracjach politycznych. Biskupi amerykańscy i przełożeni zakonów obawiają się, że Polska może podważyć popierany przez Jana Pawła II dialog Kościoła amerykańskiego z judaizmem, do którego tutejsza hierarchia przywiązuje wielką wagę.

Tych katolików amerykańskich, którzy uważnie śledzą rozwój wydarzeń w Polsce, najbardziej niepokoją coraz liczniejsze wypadki bezkarnego nieposłuszeństwa wobec zwierzchności kościelnej księży, zakonników i świeckich, zapowiadające możliwość schizmy w kraju, który w ciągu swego tysiąclecia okazywał niewzruszoną wierność wobec Namiestnika Chrystusowego w Rzymie. Byłoby tragedią, gdyby te obawy miały się sprawdzić w czasie pontyfikatu Papieża-Polaka.

Pielgrzymka do Oświęcimia schizmatyckiego "bractwa kapłańskiego" księdza arcybiskupa Marcela Lefebvre’a i ustawienie przez nią krzyża na Żwirowisku ma swoją niezwykłą wymowę. Lefebvre i jego "bractwo" ekskomunikował Jan Paweł II w roku 1988.

Biskupi zebrani na Jasnej Górze staną nie tylko wobec konieczności zdecydowanego przeciwdziałania niebezpieczeństwu schizmy, ale także wobec rosnącej kampanii nienawiści.

W Przemyślu nie udała się próba demonstracji antyukraińskiej, która mogła zburzyć politykę zbliżenia z narodem ukraińskim. Tablica obrażająca uczucia narodowe Ukraińców umieszczona została w kościele, który wbrew woli Papieża nie został zwrócony ukraińskim katolikom. W Raciborzu doszło do demonstracji antyniemieckiej. Pretekstem stała się osoba Herberta Hupki, przywódcy wypędzonych Ślązaków, który zrezygnowawszy ze swoich rewizjonistycznych marzeń zbiera środki na pomoc dla swego rodzinnego miasta. I wreszcie konflikt z diasporą żydowską o krzyże w Oświęcimiu. Dzieje się to wszystko w chwili, gdy polityka pojednania z sąsiadami i mniejszościami narodowymi stosowana konsekwentnie przez wszystkie kolejne rządy III Rzeczypospolitej, zyskała Polsce w świecie wizerunek i pozycję, jakiej nigdy przedtem nie miała.

W czasie niedawnej wizyty premiera Buzka w Waszyngtonie odzywały się głosy, że Polska jest najbardziej konstruktywną siłą w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, bo wspiera swoich wschodnich sąsiadów w utrwalaniu niepodległości i demokracji, niczego w zamian nie żądając. W Rosji odczytano to inaczej. Odezwały się w prasie rosyjskiej głosy, że Polakom marzy się powrót do wielkiej Rzeczypospolitej kosztem wpływów rosyjskich.

Krzyże w Oświęcimiu są jednak tylko fragmentem problemu. Może on być rozwiązany w duchu kompromisu, jeśli Polacy i Żydzi zgodzą się na rozgraniczenie miejsc swojej martyrologii. Każdy bowiem naród ma prawo do czczenia swoich męczenników w sposób zgodny ze swoimi wierzeniami i tradycjami. Krzyż papieski albo inny krzyż musi pozostać w miejscu kaźni 152 Polaków. Usunięcie krzyży używanych instrumentalnie w kampanii nienawiści jest sprawą paląco pilną. Równocześnie konieczne jest wyodrębnienie miejsc zagłady Żydów nie tylko w Brzezince, ale także w Bełżcu II, w Treblince II, w Sobiborze i Chełmie.

Ziemia w tych pięciu miejscach i w czeskim Terezinie kryje prochy wymordowanych w potworny sposób 6 milionów mężczyzn, kobiet, dzieci i niemowląt. W życiu narodu, który wydał z siebie Zbawiciela, jest to największa tragedia od czasu zburzenia Jerozolimy. Polacy nie ponoszą żadnej winy, że tej potwornej zbrodni nie mającej precedensu w historii dokonali hitlerowcy w okupowanym kraju. Ale w oczach świata Żydzi mają moralne prawo do swej ściany płaczu na polskiej ziemi, w miejscach zagłady, wokół komór gazowych, krematoriów i przerażających swymi rozmiarami dołów ludzkich popiołów. Rząd polski powinien jak najszybciej oddać te miejsca pod opiekę organizacjom żydowskim i zagwarantować ją ustawowo. Nie ma tu mowy o żadnej eksterytorialności, a jedynie o zaofiarowaniu Żydom takiego samego prawa opieki, jakie uzyskaliśmy od Rosjan w Katyniu, gdzie polskie doły śmierci sąsiadują, a niekiedy przemieszane są z dołami śmierci Rosjan wymordowanych przez NKWD.

Znając ludzi dobrej woli po obu stronach, pewny jestem, że oferta taka doprowadziłaby nie tylko do zażegnania niebezpiecznego konfliktu, ale do pojednania najtrudniejszego ze wszystkich. Czasu jest mało. Liczy się na dni.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Jan Paweł II Ukraina konflikt Oświęcim Lefebvre Józef Glemp Episkopat krzyże Jerzy Buzek Miles Lerman Henryk Muszyński Józef Życiński Tadeusz Gocłowski Tadeusz Rakoczy Elie Wiesel Rabin Weiss
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W