Bł. Maria Karłowska

Biografia Marii Karłowskiej, beatyfikowanej przez Ojca Świętego 6.06.1997

Maria Karłowska urodziła się w majątku Słupówka w Wielkopolsce (dziś Karłowo, w archidiecezji gnieźnieńskiej) jako jedenaste dziecko rodziny ziemiańskiej. Mając 17 lat, złożyła prywatnie ślub dozgonnej czystości. Jako instruktorka uczennic w pracowni hafciarskiej, była ceniona za swą ujmującą prostotę, pogodę ducha i pobożność. «Przy pani Marii człowiek chce być lepszym» — mówiono. W tym też czasie oddawała się z zapałem działalności dobroczynnej wśród chorych i ubogich, wśród wielodzietnych rodzin oraz rozbitych małżeństw w najnędzniejszych dzielnicach Poznania.

Od 1892 r. poświęciła się opiece nad dziewczętami słabymi i zagubionymi moralnie. Bramy kamienic, cmentarz, ulica, dom publiczny, więzienie, oddział dla wenerycznie chorych kobiet w szpitalu miejskim — to pierwsze miejsca jej apostołowania. Ufała niezachwianie Opatrzności Bożej i nie zawiodła się. Mimo piętrzących się trudności i niezrozumienia jej apostolatu otworzyła 9 ośrodków wychowawczych, wyposażonych w różnorodne warsztaty pracy, gdzie wychowanki miały możliwość rehabilitacji społecznej i religijnej.

Wrażliwa na sprawy bliźnich, na ich moralne ubóstwo i wszelkie ludzkie potrzeby, Maria potrafiła ukochać człowieka z całą jego nędzą grzechu. Wierzyła, że dusza ludzka ma większe znaczenie niż cały świat. Twierdziła, że «warto zbudować dom choćby na jedną noc, aby w nim chociaż jednego człowieka uchronić od grzechu śmiertelnego». Nie ma bowiem ofiary milszej Bogu jak gorliwość o zbawienie dusz.

W r. 1894 założyła Zgromadzenie Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej, «dzieło wyrosłe u stóp Krzyża na Kalwarii», mające naśladować Pana Jezusa Dobrego Pasterza w Jego dobroci, miłości i miłosierdziu dla grzeszników, zgodnie z zawołaniem: «Szukać i zbawiać to, co zginęło», i w myśl zasady: «Warto być pasterką, aby choć jednej duszy pomóc do zbawienia». Maria Karłowska zmarła w opinii świętości 24 marca 1935 r. w Pniewitem na Pomorzu. W słowach, które wypowiedziała na łożu śmierci: «To za zakon... to za dusze — niech się nawrócą, niech się uświęcą», zawiera się tajemnica jej apostolskiego życia, opartego na trwałym fundamencie wiary.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama