W rodzinie spotykają się ze sobą teologia ciała i teologia miłości

Przemówienie do uczestników spotkania zorganizowanego przez Papieski Instytut Studiów nad Małżeństwem i Rodziną, 13.05.2011

W rodzinie spotykają się ze sobą teologia ciała i teologia miłości

Benedykt XVI przyjął na audiencji w Sali Klementyńskiej uczestników spotkania zorganizowanego przez Papieski Instytut Studiów nad Małżeństwem i Rodziną im. Jana Pawła II. Papież przypomniał, że Instytut ten został powołany do życia wraz z Papieską Radą ds. Rodziny przez Jana Pawła II 13 maja 1981 r. Powiedział też, że jednym z zadań tej instytucji jest propagowanie nauczania Jana Pawła II o ludzkiej miłości. Przypominając pokrótce główne aspekty tego nauczania Ojciec Święty uwydatnił problematykę ludzkiego ciała.

Księża kardynałowie, czcigodni bracia w biskupstwie i w kapłaństwie, drodzy bracia i siostry!

Przyjmuję was dziś z radością, po upływie paru dni od beatyfikacji papieża Jana Pawła II, który przed 30 laty, jak słyszeliśmy, powołał do życia jednocześnie Papieską Radę ds. Rodziny oraz wasz Papieski Instytut. Te dwie instytucje pokazują, jak mocno był on przekony, że rodzina ma decydujące znaczenie dla Kościoła i dla społeczeństwa. Witam przedstawicieli waszej wielkiej wspólnoty, która rozrosła się już na wszystkich kontynentach, jak również godną pochwały Fundację na rzecz małżeństwa i rodziny, którą utworzyłem, aby wesprzeć waszą misję. Dziękuję dyrektorowi ks. prał. Melinie za słowa, które skierował do mnie w imieniu wszystkich. Nowy błogosławiony, Jan Paweł II, który, jak zostało przypomniane, właśnie 30 lat temu padł ofiarą okrutnego zamachu na placu św.Piotra, powierzył wam w szczególności studiowanie, badanie i rozpowszechnianie «Katechez na temat miłości ludzkiej», zawierających głeboką refleksję nad ludzkim ciałem. Chciałbym wskazać wam jako cel waszej pracy połączenie teologii ciała z teologią miłości, ażeby znaleźć jedność na drodze człowieka.

Niedługo po śmierci Michała Anioła Paolo Veronese został wezwany przed Inkwizycję; zarzucano mu, że namalowane przez niego postaci w scenie Ostatniej Wieczerzy są niestosowne. Malarz odpowiedział, że również w Kaplicy Sykstyńskiej bez należnego szacunku zostały przedstawione nagie ciała. Michała Anioła wziął wówczas w obronę sam inkwizytor, wypowiadając słynne słowa: «Czyż nie wiesz, że w tych postaciach wszystko jest z ducha?» Nam, ludziom współczesnym, trudno jest zrozumieć te słowa, bowiem ciało postrzegamy jako bezwładną, ciężką materię, przeciwieństwo poznania i wolności, właściwych duchowi. Ale ciała namalowane przez Michała Anioła pełne są światła, życia, piękna. Chciał on przez to pokazać, że nasze ciała kryją tajemnicę. W nich przejawia się i działa duch. Mają one być ciałami duchowymi, jak mówi św. Paweł (por. 1Kor 15, 44). Możemy się zatem zapytać: czy takie przeznaczenie ciała może oświecać etapy jego drogi? Skoro nasze ciało ma być duchowe, to czyż jego historia nie powinna być historią przymierza ciała i ducha? Ciało, bynajmniej nie będąc w sprzeczności z duchem, jest bowiem miejscem, gdzie może mieszkać duch. W świetle tego można zrozumieć, że nasze ciała nie są bezwładną, ciężką materią, lecz przemawiają — jeśli potrafimy słuchać — językiem prawdziwej miłości.

Pierwsze słowo tego języka odnajdujemy w stworzeniu człowieka. Ciało mówi nam o początku, którego nie daliśmy sobie sami. «Ty utkałeś mnie w łonie mej matki» (Ps 139 [138], 13) — mówi Psalmista do Pana. Możemy powiedzieć, że ciało, objawiając nam źródło, ma w sobie wymiar synowski, bowiem przypomina o naszym pochodzeniu, które poprzez naszych rodziców — którzy przekazali nam życie — sięga Boga Stwórcy. Jedynie uznając pierwotną miłość, która obdarzyła go życiem, człowiek może zaakceptować samego siebie, może pojednać się z naturą i ze światem. Po stworzeniu Adama następuje stworzenie Ewy. Ciało, dane od Boga, jest powołane do tego, by umożliwiać zjednoczenie mężczyzny i kobiety w miłości i przekazywać życie. Ciała Adama i Ewy przed upadkiem są w doskonałej harmonii. Jest w nich język, którego nie stworzyli, eros wpisany w ich naturę, który ich zachęca do przyjmowania siebie nawzajem od Stwórcy, aby dzięki temu mogli siebie sobie dawać. Pojmujemy zatem, że w miłości człowiek jest «stwarzany na nowo». Incipit vita nova — mówił Dante (Vita Nuova I, 1) — życie nowej jedności dwojga w jednym ciele. O prawdziwym uroku seksualności decyduje wielkość horyzontu, który ona odsłania: integralne piękno, uniwersum drugiej osoby i owego «my», które rodzi się w zjednoczeniu, kryjąca się w tym obietnica wspólnoty, nowa płodność, droga, którą miłość otwiera ku Bogu, źródłu miłości. Zjednoczenie w jednym ciele staje się zatem jednością na całe życie, dopóki mężczyzna i kobieta nie staną się także jednym duchem. Otwiera się w ten sposób droga, na której ciało uczy nas wartości czasu, powolnego dojrzewania w miłości. W tym świetle cnota czystości zyskuje nowy sens. Nie jest to «nie» wobec przyjemności i radości życia, ale wielkie «tak» dla miłości pojmowanej jako głębokie porozumienie osób, które wymaga czasu i szacunku; jako wspólna droga ku pełni i jako miłość, która staje się zdolna zrodzić życie i wielkodusznie przyjąć nowe, rodzące się życie.

Język ciała ma też niewątpliwie wymowę negatywną: mówi nam o ucisku drugiego, o żądzy posiadania i wykorzystywania. Wiemy jednak, że ten język nie należy do pierwotnego zamysłu Boga, ale jest owocem grzechu. Kiedy oddziela się ciało od jego znaczenia synowskiego, od jego powiązania ze Stwórcą, buntuje się ono przeciwko człowiekowi, traci swoją zdolność ukazywania jedności i staje się terenem zawłaszczenia drugiego człowieka. Czyż nie na tym polega dramat seksualności, że dziś pozostaje zamknięta w ciasnym kręgu własnego ciała i w sferze emocjonalnej, a w rzeczywistości może ona spełnić się dopiero w powołaniu do czegoś większego? W związku z tym Jan Paweł II mówił o pokorze ciała. Jedna z postaci Claudela mówi do swojego umiłowanego: «Obietnicy, jaką uczyniło ci moje ciało, ja nie jestem w stanie spełnić»; na co pada odpowiedź: «Ciało można złamać, ale nie obietnicę...» (Le soulier de satin — [Atłasowy trzewiczek], Dzień III, Scena XIII). Moc tej obietnicy tłumaczy, dlaczego Upadek nie jest ostatnim słowem w odniesieniu do ciała w historii zbawienia. Bóg daje człowiekowi także drogę odkupienia ciała, którego język chroni rodzina. Skoro Ewa po Upadku otrzymuje imię: Matka żyjących, świadczy to o tym, że moc grzechu nie jest w stanie wymazać pierwotnego języka ciała, błogosławieństwa życia, którym Bóg nieustannie obdarza, kiedy mężczyzna i kobieta łączą się w jedno ciało. Rodzina jest miejscem, gdzie łączą się teologia ciała i teologia miłości. W niej dowiadujemy się, że ciało jest dobre, że ono świadczy o dobrym pochodzeniu, poprzez doświadczenie miłości, którą otaczają nas rodzice. W niej żyje się darem z siebie w jednym ciele, w miłości małżeńskiej, która jednoczy małżonków. W niej doświadcza się, że miłość jest płodna, a życie splata się z życiem innych pokoleń. To właśnie w rodzinie człowiek odkrywa swój wymiar relacyjny, nie jako niezależna jednostka, która realizuje samą siebie, ale jako dziecko, małżonek, rodzic, których tożsamość opiera się na powołaniu do miłości, do tego, by «przyjmować siebie» od innych i «dawać się» innym.

Ta droga, której początkiem jest stworzenie, znajduje swoją pełnię we wcieleniu, w przyjściu Chrystusa. Bóg przyjął ciało, w nim się objawił. Dynamika ciała, które wznosi się ku górze włącza się tu w inną, bardziej pierwotną dynamikę, w której Bóg pokornie zniża się do poziomu ciała, aby je następnie wywyższyć do swojego poziomu. Jako Syn przyjął synowskie ciało z wdzięcznością i w posłuszeństwie Ojcu i dał to ciało za nas, aby w ten sposób zrodzić nowe ciało Kościoła. Liturgia Wniebowstąpienia opiewa te dzieje ciała, grzesznego w Adamie, przyjętego i odkupionego w Chrystusie. To ciało staje się coraz bardziej napełnione światłem i Duchem, pełne Boga. I tak staje się widoczna głębia teologii ciała. Gdy jest ona odczytywana w kontekście całej tradycji, nie grozi jej powierzchowność, i pozwala dostrzec wielkość powołania do miłości, które jest wezwaniem do jedności osób w dwojakiej formie życia — w dziewictwie i małżeństwie.

Drodzy przyjaciele, wasz Instytut jest powierzony opiece Matki Bożej. Słowa, które Dante powiedział o Maryi, są oświecające dla teologii ciała: «W twym łonie miłość zapłonęła» (Raj XXXIII, 7). W Jej ciele kobiety wcieliła się Miłość, która rodzi Kościół. Niech Matka Pana nadal strzeże was na waszej drodze i czyni owocnymi wasze badania i nauczanie w służbie misji Kościoła na rzecz rodziny i społeczeństwa. Niech wam towarzyszy apostolskie błogosławieństwo, którego z serca udzielam wam wszystkim. Dziękuję.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama