Czy ekran kradnie dusze naszych dzieci? Uzależnienie od internetu i gier

Wyobraź sobie dziecko, które kiedyś biegało po podwórku, śmiało się z przyjaciółmi, a teraz siedzi godzinami wpatrzone w ekran. Oczy czerwone, plecy zgarbione. To nie science fiction. To rzeczywistość milionów młodych ludzi. Uzależnienie od internetu i gier komputerowych niszczy ich zdrowie, relacje i przyszłość. Ale czy można to powstrzymać?

Uzależnienie od sieci i gier to pułapka. Zaczyna się niewinnie: scrollowanie mediów społecznościowych, kolejna runda w grze online. Ale szybko przechodzi w obsesję. Powołując się na portal przeciwuzaleznieniom.pl, który szczegółowo opisuje to zjawisko, wiemy, że to nie przesada. Eksperci ostrzegają: uzależnienie od internetu, zwane też siecioholizmem, prowadzi do zaniedbywania szkoły, hobby, sportu. Dzieci stają się wycofane, agresywne. Statystyki biją na alarm – w 2022 roku czas online u młodzieży wzrósł do 5 godzin 36 minut dziennie. To bomba z opóźnionym zapłonem.

A skutki? Dramatyczne, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży, których mózgi wciąż się rozwijają. One są najbardziej podatne. Dziecko traci kontrolę nad czasem. „Jeszcze jedna gra” zamienia się w całą noc. Pojawiają się wahania nastroju – euforia online, irytacja offline. Fizycznie? Bóle głowy, suchość oczu, problemy ze snem. To znak, że wirtualny świat przejmuje ster.

Przyczyny? Łatwy dostęp do sieci, presja rówieśników, ucieczka od problemów. W erze po pandemii, kiedy szkoły przeszły online, to wybuchło. Dzieci, zamiast budować relacje twarzą w twarz, chowają się za awatarami. Tworzą fałszywe tożsamości, co prowadzi do kryzysu tożsamości. Jako ekspert, powtarzam: to nie wina technologii samej w sobie, ale braku granic.

Dla dzieci i młodzieży to prawdziwa katastrofa. Psychicznie: depresja, lęki, izolacja. Zamiast rozwijać empatię w realnym świecie, uczą się agresji z brutalnych gier. Tracą przyjaciół, rodzinę. Widziałem rodziny rozpadające się, bo nastolatek wolał czatować z obcymi niż rozmawiać z rodzicami. Fizycznie: otyłość od siedzącego trybu, problemy z kręgosłupem, nawet syndrom cieśni nadgarstka. A duchowo oddalają się od Boga. Zamiast modlitwy, kontemplacji, wypełniają pustkę ekranem. Gdzie miejsce na wartości, na wspólnotę? To uzależnienie kradnie ich duszę, czyniąc ich niewolnikami pikseli.

Co robić? Prewencja to klucz. Rodzice: ustalcie zasady. Ograniczcie czas ekranu, zachęcajcie do aktywności na świeżym powietrzu. Bądźcie przykładem – odłóżcie własne telefony. Szkoły i parafie powinny edukować: warsztaty o zagrożeniach, rozmowy o prawdziwych relacjach. Jeśli już jest problem, terapia.

Nie czekajmy, aż ekran pochłonie kolejne pokolenie. To nie tylko zdrowie fizyczne na szali – to ich dusze, przyszłość, nasza wspólnota. Wróćcie do korzeni – rodziny, wiary, realnych więzi. Czas wyłączyć ekran i włączyć życie.

Źródło: PrzeciwUzaleznieniom.pl

 

 

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama