26
kwietnia
niedziela
Trzecia Niedziela Wielkanocna
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Dz 2, 14. 22b-32
Psalm responsoryjny:
Ps 16
Drugie czytanie:
1 P 1, 17-21
Werset przed Ewangelią:
Por. Łk 24, 32
Ewangelia:
Łk 24, 13-35

Patroni:

  • św. Klet Pp ,
  • św. Primitivus,
  • św. Bazyleusz,
  • św. Richarius,
  • św. Paschazjusz Radbert,
  • św. Wilhelm i Peregryn,
  • bł. Dominik i Grzegorz,
  • św. Stefan,
  • bł. Rafał Arnáiz Barón,
  • bł. Juliusz Junyer Padern,
  • bł. Stanisław Kubista,
  • bł. Władysław Goral

Liturgia na dzień 2020-04-26:

Pierwsze czytanie

Dz 2, 14. 22b-32
Czytanie z Dziejów Apostolskich

W dniu Pięćdziesiątnicy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił donośnym głosem:

«Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jeruzalem, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów! Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Boga został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówi o Nim:

„Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec rozkładowi. Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim”.

Bracia, wolno powiedzieć do was otwarcie, że patriarcha Dawid umarł i został pochowany w grobie, który znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. Więc jako prorok, który wiedział, że Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego Potomek zasiądzie na jego tronie, widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani, ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi.

Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami».

Psalm responsoryjny

Ps 16
Ps 16 (15), 1b-2a i 5. 7-8. 9-10. 11 (R.: por. 11a)
Ukaż nam, Panie, Twoją ścieżkę życia
Albo: Alleluja

Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się do Ciebie, *
mówię do Pana: «Ty jesteś Panem moim».
Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, *
to On mój los zabezpiecza.

Ukaż nam, Panie, Twoją ścieżkę życia
Albo: Alleluja

Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek, *
bo serce napomina mnie nawet nocą.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy, *
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.

Ukaż nam, Panie, Twoją ścieżkę życia
Albo: Alleluja

Dlatego cieszy się moje serce i dusza raduje, *
a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie,
bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz *
i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie.

Ukaż nam, Panie, Twoją ścieżkę życia
Albo: Alleluja

Ty ścieżkę życia mi ukażesz, *
pełnię radości przy Tobie
i wieczne szczęście *
po Twojej prawicy.

Ukaż nam, Panie, Twoją ścieżkę życia
Albo: Alleluja

Drugie czytanie

1 P 1, 17-21
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Piotra Apostoła

Bracia:

Jeżeli Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi każdego według uczynków, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie.

Wiecie bowiem, że z odziedziczonego po przodkach waszego złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy.

On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach objawił się ze względu na was. Wy przez Niego uwierzyliście w Boga, który wskrzesił Go z martwych i udzielił Mu chwały, tak że wiara wasza i nadzieja są skierowane ku Bogu.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Por. Łk 24, 32

Alleluja, alleluja, alleluja

Panie Jezu, daj nam zrozumieć Pisma,
niech pała nasze serce, gdy do nas mówisz.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 24, 13-35
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.

On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało».

Zapytał ich: «Cóż takiego?»

Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».

Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»

W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

2020-04-26

Maciej Górnicki Maciej Górnicki

Ewangelia o uczniach idących do Emaus w sposób symboliczny pokazuje, jak daleko można dojść, gdy w swych ludzkich kalkulacjach, oczekiwaniach i wyobrażeniach o świecie zamkniemy się na głos Boga. Sześćdziesiąt stadiów, czyli około 11 km dzielących Jerozolimę od Emaus to spory szmat drogi. Pokonujący ją uczniowie dyskutowali o kwestiach religijnych, próbując zrozumieć to, co wydarzyło się w „tych dniach” w Jerozolimie. Ich rozmowę zdominował smutek i przerażenie. To sprawiło, że ich serca i umysły zamknęły się tak bardzo, że nie rozpoznali spotkanego w drodze Jezusa, bo ich „oczy były jakby przesłonięte”.

Cóż tak bardzo przesłoniło oczy uczniów Jezusa, że nie byli w stanie Go poznać? Co może dzisiaj przesłaniać nasze oczy, oddzielając nas od rzeczywistej osoby Jezusa, stawiając w Jego miejsce nasze własne wyobrażenia o Nim? Bardzo często są to nasze błędne koncepcje religijne, niewłaściwe lub niepełne zrozumienie nauki Chrystusa. Wybieramy z niej elementy pasujące do naszego światopoglądu i życiowych oczekiwań, odrzucamy natomiast to, co nam nie pasuje. Uważamy się za uczniów Chrystusa, a jednak trudno nam przyjąć prawdę o tym, że do chwały zmartwychwstania prowadzi droga przez cierpienie. Być może trudno nam zaakceptować naukę Jezusa na temat miłości nieprzyjaciół albo Jego słowa zakazujące nam osądzać innych: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Wielu osobom trud sprawiają przypowieści o talentach i minach – pokazujące na konieczność stałej współpracy z łaską Bożą. A może nasze rozumienie Dobrej Nowiny jest zbyt intelektualne? Nie umiemy przyjąć Bożego działania przejawiającego się w znakach i cudach – budzi w nas ono przerażenie, tak jak w uczniach słowa niewiast, mówiących, że miały widzenie aniołów.

Cokolwiek nie przysłaniałoby nam osoby Jezusa – czy to zacięcie się w gniewie, nieprzebaczeniu, czy niechęć do systematycznego wysiłku duchowego, czy nadmierny racjonalizm – dopóki ta zasłona nie spadnie z naszych oczu, będziemy jak uczniowie w drodze do Emaus. Nasze serca będą pogrążone w smutku, poczuciu porażki. Być może będziemy to próbować nadrabiać uczonymi dyskusjami religijnymi, przerzucając się argumentami ze zwolennikami takich czy innych koncepcji teologicznych. Dopóki jednak nie przyjmiemy tego, co daje nam sam Jezus, wszystkie nasze religijne dociekania, spory i wysiłki będą jałowe. A tym, co dał Jezus uczniom w Emaus – i co daje nam dzisiaj, jest On sam. Jego ciało w Eucharystii. Nie koncepcje i poglądy, ale żywa osoba Jezusa.

Czy pozwolę, aby dziś Chrystus nakarmił mnie sobą samym? Aby dotknął mojego życia w tym miejscu, gdzie właśnie się zatrzymałem? Być może jestem teraz daleko od Jerozolimy – w jakiejś duchowej dziurze, w swoim własnym „Emaus”, do którego próbuję uciec przed problemami. I właśnie tu czeka na mnie Jezus, pragnąc otworzyć mi oczy, abym mógł dostrzec, że to On sam jest rozwiązaniem moich problemów, o ile pozwolę Mu, by skierował mnie na drogę ku mojej duchowej „Jerozolimie”.