4
września
niedziela
XXIII Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: C/II
Pierwsze czytanie:
Mdr 9, 13-18
Psalm responsoryjny:
Ps 90
Drugie czytanie:
Flm 9-10. 12-17
Werset przed Ewangelią:
Ps 119 (118), 135
Ewangelia:
Łk 14, 25-33

Patroni:

  • św. Mojżesz,
  • św. Marceli,
  • św. Marinus,
  • św. Bonifacy Pp I,
  • św. Caletrix,
  • św. Ida,
  • św. Fredaldus,
  • św. Irmgarda,
  • św. Rozalia,
  • bł. Katarzyna Mattei,
  • bł. Scypion Hieronim Brigéat de Lambert,
  • bł. Maria od św. Cecylii Romana {Dina} Bellanger,
  • bł. Józef Paschalis Carda Saporta,
  • bł. Franciszek Sendra Ivars,
  • bł. Bernard {Józef} Bieda Grau

Liturgia na dzień 2022-09-04:

Pierwsze czytanie

Mdr 9, 13-18
Czytanie z Księgi Mądrości

Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski namiot obciąża rozum pełen myśli.

Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką – a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdy nie dałeś Mądrości, nie zesłałeś z wysoka Świętego Ducha swego?

I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie miłe, i zostali ocaleni przez Mądrość.

Psalm responsoryjny

Ps 90
Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Obracasz w proch człowieka *
i mówisz: «Wracajcie, synowie ludzcy».
Bo tysiąc lat w Twoich oczach †
jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Porywasz ich, stają się niby sen poranny, *
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca, *
wieczorem więdnie i usycha.

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Naucz nas liczyć dni nasze, *
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał? *
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami †
i wspieraj pracę rąk naszych, *
dzieło rąk naszych wspieraj!

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Drugie czytanie

Flm 9-10. 12-17
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filemona

Najdroższy:

Ja, stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa – proszę cię za moim dzieckiem, za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu. Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach, które noszę dla Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie czynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. Takim jest on zwłaszcza dla mnie, ileż więcej dla ciebie zarówno w doczesności, jak i w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Ps 119 (118), 135
Alleluja, alleluja, alleluja

Okaż Twemu słudze światłość swego oblicza
i naucz mnie Twoich ustaw.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 14, 25-33
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.

Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.

Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Nienawidzić bliskich, by ich lepiej kochać

ks. Antoni Bartoszek ks. Antoni Bartoszek

Nienawidzić bliskich, by ich lepiej kochać   unsplash.com

Brzmi to szaleńczo i skrajnie paradoksalnie. Jezus wypowiada dziś słowa, które rzeczywiście mogą odstraszyć: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem”. Wezwanie to wydaje się być w całkowitej sprzeczności nie tylko ze zwykłą etyką życia codziennego, ale i z Bożymi przykazaniami: „Czcij ojca swego i matkę swoją” czy też „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”, zresztą przypomnianymi przez samego Jezusa w innym miejscu.

Słowa z dzisiejszej Ewangelii są wyostrzoną wersją pierwszego przykazania Bożego: „nie będziesz miała bogów cudzych przede mną”. Nikt ani nic nie może być naszym bożkiem: nawet osoba, którą najbardziej kochamy, nawet własne zdrowie. Słowa Jezusa z Ewangelii są też przypomnieniem pierwszego przykazania miłości: „będziesz miłował Pana Boga swego, z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich”. Przykazanie to potwierdzone przez Jezusa wywodzi się ze Starego Testamentu i było częścią najważniejszej modlitwy Izraelitów, rozpoczynającej się od słów: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich sił swoich. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję”. Jezus w dzisiejszej Ewangelii wypowiada słowa jako Syn Boży i wzywa do tego, by stać się Jego uczniem. A stać się uczniem Syna Bożego to Jego samego uznać za najwyższą wartość, za jedynego Pana i Zbawiciela. Wszystkie inne wartości mają charakter drugorzędny. 

Życie – to przede wszystkim zadania do wykonania, to obowiązki wynikające z powołania, to także różnego rodzaju cierpienia, choroby. Jezus mówi dziś: „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”. On pragnie, by całość trudu życiowego odnosić do Niego. W życiu bez Jezusa obowiązki życiowe i cierpienia to zwykłe trudy, z którymi trzeba się zmierzyć. W życiu z Jezusem – obowiązki życiowe i cierpienia to krzyż. Jaka jest różnica między tymi postawami? Że myśl o krzyżu jeszcze bardziej wiąże mnie z Jezusem i sprawia, iż moje życiowe doświadczenia Jemu powierzam.

Na koniec dzisiejszej Ewangelii Jezus dodaje słowa, stawiając jakby kropkę nad „i”: „nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”. Jednym słowem: wszystko, czym żyję, kogo spotykam, czego doświadczam, co posiadam – to wszystko powinienem odnosić do Jezusa. I nie może być inaczej. Przecież Jezus jest naszym Panem, Bogiem i Zbawicielem.

Całkowite i bez reszty zawierzenie Bogu nie oznacza wyłączenia własnego rozumu. Rozum otrzymaliśmy od Boga i mamy go, by się nim posługiwać, by myśleć logicznie, z przesłanek wyprowadzać wnioski. I tego dotyczy druga część dzisiejszej Ewangelii: dwie krótkie przypowieści, które opowiada Pan Jezus. Pierwsza odnosi się do życia osobistego i rodzinnego i mówi o planach budowy wieży, być może wieży w winnicy. Druga – dotyczy życia społeczno-politycznego i mówi o planach wojennych. A w planowaniu (i tym osobistym i społecznym) ważne jest obliczenie wydatków, własnych możliwości i zdolności. Jednym słowem potrzebny jest namysł i życiowa mądrość oraz roztropność. Chwilowe porywy serca, zmienne emocje – nie służą ani własnemu rozwojowi, ani społecznemu. Także w podejściu do wiary: wiara wypełnia całe wnętrze człowieka. Nie jest ona sprawą jedynie uczuć, wypełnia rozumność oraz wzmacnia wolę.

W chrześcijaństwie liczą się wiara i rozum; fides et ratio. Pełnia wiary i całkowite oddanie się Bogu, czego wymaga dziś Jezus od swoich uczniów, nie oznaczają rezygnacji z używania rozumu czy woli. Wręcz przeciwnie: wiara oświeca rozum oraz wzmacnia wolę. Jeśli życie zbudujemy na wierze, to będziemy wiedzieli, jak właściwie miłować ojca i matkę, żonę, męża i dzieci, braci i siostry, nadto i siebie samego.

A co znaczy właściwie miłować? Właściwie miłować to wiernie i długodystansowo realizować dobro względem drugiego, z wykorzystaniem własnych życiowych zdolności i możliwości. Właściwie miłować to porządkować własne emocje. Owszem pozytywne uczucia pomagają w miłości, ale nie ułatwia jej realizacji zmienność i labilność emocji. Pełnia wiary i całkowite oddanie się Bogu ułatwiają też wypełnianie przykazań Bożych. „Czci ojca i matkę” – także, gdy będą ciężko chorzy, niepełnosprawni i z demencją starczą; „nie cudzołóż” – także, gdy sfera uczuć w małżeństwie będzie osłabiona. Bo o tym wszystkim mówi nam właśnie nasza wiara.

Oto paradoks: po to mamy mieć „w nienawiści” ojca i matkę, żonę, męża i dzieci, braci i siostry, nadto i siebie samego, by stać się lepszym uczniem Jezusa. A gdy staniemy się lepszymi uczniami, będziemy mieli głębszą miłość do ojca i matki, żony, męża i dzieci, braci i sióstr, nadto do siebie samego.